Kronika Kolarska 08.09.2022

Rigoberto Uran skompletował wczoraj zwycięstwa etapowe we wszystkich wielkich tourach. Na Giro triumfował gdy był jeszcze "młodym, obiecującym". Na Tourze w specyficznych okolicznościach z uszkodzoną przerzutką. Na Vuelcie po ambitnej jeździe w "ucieczce dnia". To sukces nie tylko jego, ale też zespoły EF, dla którego 100 punktów w rankingu decydującym o pozostaniu lub spadku z World Touru może na koniec sezonu być bezcenne.

Za plecami Urana i uciekinierów manewry przeprowadzali kolarze UAE, które zakończyły się nieznaczną stratą Miguela Angela Lopeza. Z kolei Remco Evenepoel kontrolował sytuację i zaliczył kolejny dzień bez strat do Enrica Masa.

Wydaje się, że dziś również nie powinien mieć problemów. Choć etap jest górzysty a meta znajduje się na podjeździe, dwukrotnie pokonywany Alto del Piornal jest długi, ale nieszczególnie stromy. Zatem to raczej dzień kumulujący zmęczenie liderów i kolejna okazja dla śmiałków walczących o zwycięstwo etapowe.

Pamiętajmy, że to jest Vuelta i teoretycznie "płaski" teren często taki nie jest. Wczoraj, choć na trasie nie było premii górskich poza ostatnim podjazdem, zawodnicy uzbierali niemal 3000m przewyższenia.

Harmonogram teoretycznie jest stały, z finiszem zaplanowanym na ok. 17.30 i początkiem ostatniej wspinaczki na ok. 16.55, ale wczoraj nie tylko było sporo podjazdów, ale też zawodnicy jechali wyjątkowo szybko. Do mety przyjechali dobrych kilka minut przed najwcześniej przewidywaną średnią, około 17.10. Widać więc, że mimo zmęczenia i dwóch tygodni ścigania w nogach wciąż mają dość energii, by jechać ofensywnie i ambitnie.

oryginalny post na facebooku