Ostatnie dwa dni w górach – wielki finał Tour de France 2022 zaczął się dziś.
Wczorajszy etap do Foix przyniósł zgodnie z przewidywaniami sukces ucieczki. Zwycięstwo Hugo Houle było ważne i wzruszając z kilku powodów. Po pierwsze miało aspekt osobisty: zawodnik dedykował największy sukces w swojej karierze pamięci brata, który zginął kilka lat temu potrącony przez kierowcę samochodu.
Z kolei dla ekipy Israel Premier Tech to kolejny sukces na tym Tourze: za wygraną etapową zespół zarabia 120 punktów do rankingu UCI. To ważne ze względu na toczącą się rywalizację o utrzymanie się w World Tourze.
Z kolei w klasyfikacji generalnej niby bez zmian, ale wydarzyło się kilka istotnych spraw. Dobry dzień zanotował Własow, który dzięki zyskom w ucieczce awansował na ósme miejsce w klasyfikacji generalnej. Rafał Majka pracując dla Pogaczara w kluczowym momencie na Mur de Peguere zerwał łańcuch, przez co nie tylko nie mógł dalej wspomagać swojego lidera, ale też… nabawił się kontuzji, która wykluczyła go z dalszej jazdy!
To oznacza, że Pogaczar zostaje przed kluczowymi etapami z trzema pomocnikami, z których tylko McNulty jest w stanie zostawać z nim na dłużej na kluczowych podjazdach.
W ekipie Ineosu gorszy dzień zanotował Yates, zatem z dużym prawdopodobieństwem skupi się na pomocy bardzo solidnemu Thomasowi. Kryzys dopadł też Bardeta, który spadł na 9. miejsce w generalce.
Takie przetasowania nie dziwią: tempo na Peguere były bardzo, bardzo mocne: ostatnie kilometry tego podjazdu grupa lidera podjechała z mocą 6,2W/kg!
Dziś dzień ciężki, ale krótki: 129km i 3300m w pionie. A to oznacza intensywne ściganie, do którego zgodnie z przewidywaniami zawodnicy przystąpili od samego startu. Rywalizacja w klasyfikacji górskiej, zagrywki taktyczne w klasyfikacji generalnej, Pogaczar niemal bez pomocników: to może być kolejny świetny dzień na tym Tourze.
Istotna informacja pokazująca stopień trudności i poziom sportowy tego wyścigu to póki co najwyższa średnia prędkość. Zobaczymy, czy ten trend utrzyma się do końca.
Planowane na dziś cztery podjazdy są ciężkie, strome, po charakterystycznej dla Pirenejów zmiennej, nienajlepszej nawierzchni. Znaczenie będą więc również miały zjazdy.
Finał na Peyragudes to de facto pasujący Pogaczarowi podjazd Peyresourde, którego jest rekordzistą a następnie dołożona do niego stroma końcówka. Zarówno więc rywalizacja w klasyfikacji generalnej jak tempo podjeżdżania mogą być więc rewelacyjne.
Przedostatnia przełęcz dnia: Azet zaplanowana jest na ok. 16.20, finisz na 17.00. Ostatni podjazd nie powinien trwać więcej niż 20'.

