Kolejny ciekawy dzień w górach. Start na przełęcz Tonale, następnie przejazd doliną, sporo pofałdowanego, męczącego terenu a na koniec dwa ciężkie podjazdy.
Zwłaszcza drugi, będący wirtualnym finiszem na wzniesieniu (do mety zostaje krótki zjazd i ostatni kilometr 4% w górę) zapowiada się na ciężki test.
I myślę, że to tam po raz kolejny Carapaz, Hindley i Landa sprawdzą swoje siły.
No chyba, że w perspektywie jutrzejszego etapu dla sprinterów ktoś spróbuje akcji wcześniej. Bo właściwie dlaczego nie?
Trzeba jednak pamiętać, że po takich atrakcjach, z jakimi zawodnicy mierzyli się wczoraj chęć do ofensywnej jazdy może być nieco ograniczona przez możliwości ;).
Teoretycznie prognozy na dziś są znowu złe. Ma padać, pytanie tylko do jakiego stopnia się sprawdzą.
Wjazd w górzystą część trasy około godziny 15, początek finałowego podjazdu około 16.30, meta jak zawsze między 17 a 17.30.
Swój codzienny komentarz nagram dla was trochę później, powinien być dostępny koło 20.30. Zatem do zobaczenia :)

