Życie życiem a Giro Girem ;) Dziś mamy kolejny długi dzień (znów ponad 200km) i wydaje się, że to etap stworzony dla ucieczki.
Teoretycznie ostatnia górka jest trudniejsza (4km, 8%), ale ze szczytu do mety pozostaje jeszcze 30km.
Zatem za trudno dla sprinterów (Caleb Ewan po nieudanych niemal dwóch tygodniach postanowił wrócić do domu i zbierać siły na Tour de France), "za łatwo" dla kolarzy walczących w klasyfikacji generalnej (choć jakieś sprawdzenie nogi może się przydarzyć).
Przejazd z Parmy do Genui to powrót na zachodnie wybrzeże Włoch. Jeszcze przedwczoraj zawodnicy jechali wzdłuż Adriatyku, dziś zafiniszują nad morzem Liguryjkim.
Na trasie etapu na zawodników czeka Passo del Bocco, na zjeździe z której w 2004 upadek miał Wouter Weylandt. Utalentowany, belgijski kolarz zmarł niedługo po kraksie w związku z doznanymi obrażeniami.
Wśród faworytów wymienia się oczywiście van der Poela (m.in dlatego, że na ostatnim kilometrze szosa nieco się wznosi), ale ileż wysiłku i ataków możemy oczekiwać od jednej osoby? Może niech aktywnością i determinacją wykażą się inni ;)
Ostatnia premia górska między 16.15 a 16.45, finisz jak zawsze między 17 a 17.30.

