Kronika Kolarska 15.05.2022

Na zakończenie pierwszej części 105. Giro d'Italia mamy coś specjalnego. Nie chodzi o to, że to górski etap z finiszem na podjeździe, zatem tak czy inaczej "coś się wydarzy".

Znaczenie ma, co to za podjazd.

Będziecie dziś słyszeć wiele razy, że Blockhaus to miejsce, gdzie kolarsko "narodził się" Eddy Merckx (wideo z jego debiutanckiego zwycięstwa na górskim etapie wielkiego touru w 1967r możecie obejrzeć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=5U-cjJQswNw).

Z dzisiejszego punktu widzenia to ważne o tyle, że tak, Blockhaus stał się dzięki temu częścią historii kolarstwa, "miejscem kultowym". Choć jak na swoją trudność, potencjał i choćby postać Merckxa, eksploatowanym nad wyraz rzadko.

Finisz na Blockhausie (nazwa nadana, a jakże, przez Niemców czy też Austriaków, którzy postawili tam niewielki, kamienny fort) jest więc z tego powodu swoistym rarytasem.

Jeśli spojrzycie na mapę, poprzedzający finałową podjazd Passo Lanciano kończy się niemal w tym samym miejscu. Zgadza się, na Blockhaus można dojechać także z tamtej strony, przewyższenie i stromizna są podobne, jednak droga, którą w tym roku (podobnie jak w 2017, gdy wygrywał Nairo Quintana) do mety pokonają kolarze jest jeszcze bardziej wymagająca.

Parametry dzisiejszego finiszu są właściwie tożsame z Alpe d'Huez: 1141m przewyższenia, 13,3km długości i średnia stromizna 8,56%.

Tyle, że nawierzchnia jest gorsza, szosa w wielu miejscach wąska, teren otwarty, eksponowany na słońce i wiatr.

Co więcej, stromizna jest zdecydowanie bardziej nieregularna.

W połączeniu z Lanciano, na ostatnich 45km do pokonania będzie 2500m przewyższenia (a na całym, 190km etapie prawie 5000 😱). Gdy wygrywał tam Quintana z czasem podjazdu 39'54", w teorii do mety dojeżdżał "świeższy". To był wówczas jedyny duży podjazd dnia.

A mimo to na mecie powstały duże różnice: 24" stracili do niego Pinot i Dumoulin, piąty na mecie Nibali minutę a 15. Jungels (który zmieścił się w top10 klasyfikacji generalnej na koniec wyścigu) 3'28".

Krótko mówiąc, tak dzisiaj będą różnice i dzisiaj będzie solidne ściganie faworytów klasyfikacji generalnej. Zobaczymy, w jakiej formie jest Carapaz, jak bardzo zostało na czwartym etapie uszkodzone kolano Yatesa i kto, poza nimi, będzie walczył o różową koszulkę, podium i pierwszą dziesiątkę przez kolejne dwa tygodnie.

Harmonogram jest prosty: na Lanciano zawodnicy będą między 15.30 a 16.00, na mecie (pamiętajcie, finałowa wspinaczka to ok. 40 minut) między 16.50 a 17.35.

oryginalny post na facebooku