Kronika Kolarska 20.04.2022

Co łączy Walońską Strzałę i Mediolan – San Remo? (hej, co ten gość w ogóle pisze, przecież te wyścigi nie mają ze sobą nic wspólnego!).

Otóż… trochę mają ;) Mimo zupełnie innej charakterystyki obu wyścigów: długości, miejsca w kalendarzu, liczby i typu podjazdów, łączy je rodzaj emocji narastających w ostatnich kilkudziesięciu minutach jazdy.

W teorii dokładnie wiemy, co się wydarzy. Co więcej, niemal co roku dzieje się to samo. A jednak nie to samo :) Wyczekiwanie na znane rozstrzygnięcie potrafi co roku przynosić wiele rozrywki. Tak jak w sprawnie zrobionym horrorze czy thrillerze, gdzie choć spodziewamy się mordercy nagle wyskakującego z ciemności, jego pojawienie i tak budzi okrzyk zaskoczenia.

Tak jest z finiszem na Via Roma poprzedzonym Cipressą i Poggio, tak jest i z Mur de Huy, gdzie liczy się nie tylko moc, jej stosunek do masy kolarza i "eksplozywność", ale też doświadczenie, stalowe nerwy, wyrachowanie i cierpliwość.

Nawet próby utrudnienia trasy, przedostatni podjazd, wcale niełatwy Cherave jest zaledwie 8km przed metą, nie wpływały w ostatnich latach na zmianę scenariusza.

Przed dzisiejszymi wyścigami pytania są właściwie dwa:
– kto będzie pierwszą zwyciężczynią po latach panowania Anny van der Breggen oraz
– czy w wyścigu mężczyzn padnie rekord podjazdu na Mur de Huy. Obecny wynosi 2'41". Taki czas uzyskali Alejandro Valverde w 2014 i Julian Alaphilippe w 2021r. Wiele zależy od wiatru, wcześniejszego przebiegu wyścigu a także tego, jak najmocniejsze drużyny postanowią rozergać finałową wspinaczkę.

Meta wyścigu pań zapowiedziana jest na ok. 12.00, panów ok. 16.30.

oryginalny post na facebooku