Ostatni, ale czy najmniej ważny? Trzeci wielki tour sezonu zawsze budzi mieszane uczucia. Tyle, że często zaskakuje, kreuje nowych bohaterów i dostarcza wielu emocji. Czy tak będzie w tym roku?

Wszyscy na pokład

Po raz kolejny przywołam pewną metaforę, która porównuje peleton Vuelty do naprędce zwerbowanej załogi statku pirackiego. Jest w niej sporo uroku, ale i sensu. W tym sezonie ponad 40% zawodników ścigających się na hiszpańskich szosach nie ma jeszcze zapewnionego kontraktu na kolejny rok!

W związku z tym można spodziewać się absolutnie wszystkiego. Łowcy etapów, uciekinierzy, poszczególni kolarze jak i całe drużyny rzutem na taśmę szukające sukcesu ratującego ich sezon zadbają o suspens od początku do końca wyścigu.

A równocześnie w peletonie znajdą się zawodnicy wracający po kontuzjach, desygnowani do startu w zastępstwie, w ostatniej chwili lub myślący o treningu przed mistrzostwami świata.

Zacnych nazwisk na liście mamy sporo, sporo też kolarzy, których gwiazda rozbłyśnie właśnie teraz lub dopiero za kilka lat.

Z jednej strony kandydatów do czołowych pozycji można wskazać i kilkudziesięciu, z drugiej w porywach kilku. Ot, taki urok tego wyścigu, ale…

Wielki tour to zawsze wielki tour

Jeśli próbujecie deprecjonować czy to prestiż dobrego wyniku na Vuelcie, czy to w klasyfikacji generalnej czy to na jednym z etapów, proponuję zastanowić się nad własnymi osiągnięciami. Niekoniecznie w sporcie, w życiu w ogóle.

Nawet jeśli i Giro i Tour są ważniejsze, wyścig dookoła Hiszpanii to wciąż jedno z najpoważniejszych wyzwań w świecie sportu. Trzy tygodnie ścigania, nawet, jeśli nie cały peleton jest w 100% przygotowany i zmotywowany (bo tak bywa tylko w trakcie Wielkiej Pętli) to ekstremum i gdyby to wszystko lepiej opakować, spokojnie mogłoby być firmowane przez RedBulla a nie przez UCI.

Owszem, Vuelta na swojej trasie nie ma miejsc, gdzie tworzyła się historia kolarstwa. Gdy peleton Giro i Touru przemierza kolejne kilometry, niemal za każdym zakrętem czekają nań legendarne lokalizacje, gdzie coś ważnego zrobili a to Coppi a to Merckx a to Anquetil a to Hinault.

Tymczasem w ich czasach większość kluczowych podjazdów w Hiszpanii była wówczas w porywach ścieżkami, po których na wysoko położone pastwiska doprowadzano owce.

Idąc dalej, wyzwania, jakie czekają na peleton Vuelty są trudniejsze do zakomunikowania. Tak, zgadza się, peleton czasami odwiedza przełęcze w Pirenejach lub wjeżdża do Sierra Nevada, ale główne trudności to zazwyczaj stromizna, powtarzające się wspinaczki, kręte, wąskie szosy a nie “mityczne” serpentyny wijące się wprost do nieba jak Stelvio, Gavia czy Galibier.

Do tego Hiszpania, choć malownicza, na przełomie sierpnia i września jest już solidnie spalona przez słońce, zatem krajobraz będący tłem dla rywalizacji kolarzy jest surowy i monotonny.

I właściwie co z tego? Wielki tour to zawsze wielki tour. Arena zmagań elity tego sportu.

Kryzys i co z niego wynikło?

Przeniesiona w latach ‘90 z wczesnej wiosny na późne lato Vuelta szukała swojego charakteru. Zaczęto eksperymentować z trasą, szukać nowych, ekstremalnie stromych podjazdów, skracać dystanse etapów.

Reforma UCI wprowadzająca World Tour sprawiła, że rywalizacja stała się sprawą międzynarodową a nie głównie wewnątrz hiszpańską i wszystko było na dobrej drodze do sukcesu gdy Hiszpanię dotknął kryzys gospodarczy. Wraz z kolejnymi kłopotami ekonomicznymi oraz aferami dopingowymi spadać zaczęło zainteresowanie kibiców a co za tym idzie morale sponsorów.

W efekcie Vuelta została przejęta przez A.S.O, właściciela Tour de France, przez co po części wdrożono ją w korporacyjne ramy. Koniec końców wyszło to wyścigowi na dobre, bo choć wciąż w podmęczonych sezonem i zawodnikach i kibicach budzi nieco mniejsze emocje, wydaje się być godnym i ekscytującym zamknięciem sezonu wielkich tourów.

Trzy tygodnie w górach

74. Vuelta a Espana to, kolejny rok z rzędu, trzy tygodnie spędzone w górach. Osiem odcinków kończy się na mniejszym lub większym podjeździe. Do tego pięć kolejnych oferuje sporo wzniesień, w tym także takie, które mogą zachęcać do ataku niedaleko przed metą.

Zmagania, co typowe dla hiszpańskiego touru, rozpoczną się od niedługiej, drużynowej jazdy na czas. Co ciekawe, próba indywidualna tak jak na Tour de France rozegrana zostanie w Pau, ale będzie dłuższa (jak na współczesne standardy 36km to sporo) i mniej pofałdowana. Szans stricte dla sprinterów będzie niewiele. W teorii sześć, w praktyce może trzy, bo niektóre, teoretycznie płaskie etapy mają w końcówce jakieś niespodzianki.

Sporo okazji będą więc mieli uciekinierzy. Dzięki brakowi wyraźnego faworyta w klasyfikacji generalnej i słabszej obsadzie sprinterów kontrola peletonu nie będzie tak intensywna jak na Giro czy Tourze, przez co kilku śmiałków więcej sięgnie po życiowy sukces. Bo tak, wygrana etapowa “nawet” na Vuelcie to dla wielu kolarzy marzenie i szczyt kariery.

Nieco nietypowo ułożono w tym roku najtrudniejsze akcenty. Ostatni finisz na dużym podjeździe to etap 16. po nim są jeszcze pewne trudności, ale jeśli do tego momentu klasyfikacja generalna będzie jakkolwiek otwarta, walka o czerwoną koszulkę lidera wymagała będzie czegoś więcej niż tylko przewagi fizycznej.

Kto wygra Vuelta a Espana 2019?

Nieustająco bawią mnie typowania kandydatów do zwycięstwa, w których jako tacy wskazywani są wszyscy liderzy drużyn, wszyscy kolarze, którzy w przeszłości stawali na podium i przynajmniej połowa “dobrze zapowiadających się”, wschodzących gwiazd.

Nie wiemy, w jakiej dyspozycji będzie Nairo Quintana i jakie, realnie, otrzyma wsparcie ekipy Movistar, którą po tym sezonie opuszcza. Trudno powiedzieć, czy liderzy, teoretycznie rosnącej w siłę drużyny Jumbo-Visma, Steven Kruijskwijk i Primoz Roglic odpowiednio: wypoczęli po Tourze i właściwie potrenowali po Giro. Groźny powinien być Miguel Angel Lopez, o ile ominie go pech i pojedzie mądrzej niż zazwyczaj. Nie wiemy, czy Esteban Chaves, Fabio Aru, Wilco Kelderman wrócili do formy, czy Rigoberto Uran myśli o “generalce” czy o mistrzostwach świata a także, na co stać “młodych zdolnych”: Higuitę, Geoghegan Harta, Pogacara. Wreszcie, na co stać solidne postaci takie jak Poels, Latour czy Rafał Majka a także weterana Valverde.

W teorii Majka może myśleć nawet o podium, ale… Vuelta to Vuelta i różne rzeczy mogą się tam wydarzyć. Lider Bora-Hansgrohe jedzie w solidnej drużynie i w kluczowych momentach powinien mieć wsparcie kolegów.

Na liście startowej znajdziemy Pawła Poljańskiego, wiernego druha Majki, Tomasza Marczyńskiego (Lotto Soudal) polującego na etapowe zwycięstwo oraz Szymona Sajnoka i Pawła Bernasa w barwach CCC.

Teoretycznie więc na podium powinien znaleźć się jeden kolarz Jumbo-Visma, Lopez i jeden z “czarnych koni”. Jak będzie i co wydarzy się o drodze, dowiemy się za trzy tygodnie.

Transmisje na żywo w Eurosporcie będą codziennie od 24.08 do 15.09 między 15.00 a 17.45 nie licząc etapów pierwszego i ostatniego, które rozgrywane będą wieczorem (odpowiednio od 18.50 i 17.00) oraz wybranych odcinków górskich, które będą pokazywane w większości lub w całości. Dni przerwy zaplanowano na poniedziałek 02.09 i wtorek 10.09.

Ze swojej strony zapraszam na mojego twittera, facebooka i youtube, gdzie możecie spodziewać się, zależnie od kanału i medium na krótsze lub dłuższe komentarze oraz ciekawe, linkowane materiały.

A jako bonus mam dla Was wideo-suplement do tego artykułu :)

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments