loverove

Loverove 26.08.2016

Piątkowe loverove pełne kolarskich newsów, specjalnie dla Was:

1. Transfer dnia

Oficjalnie potwierdzone podpisanie kontraktu przez Łukasza Wiśniowskiego z Teamem Sky to całkiem niezła wiadomość. W sezonie 2017 w najbogatszej ekipie świata będzie się ścigało trzech Polaków: Michał Kwiatkowski, Michał Gołaś i Łukasz Wiśniowski właśnie. Aż dziw, że ten news nie trafił na “jedynki” najważniejszych mediów – w końcu Sky to “kolarski Real Madryt” ;). Nawet, jeśli Wiśniowski to wciąż młody, perspektywiczny zawodnik (rocznik ’91) a nie wielka gwiazda, to ma już na swoim koncie kilka dobrych rezultatów i z pewnością będzie wzmocnieniem teamu Sky w czasie wiosennych wyścigów klasycznych.

2. Chińczyk dnia

Worldtourowa grupa Lampre-Merida zamiast zakończyć działalność znalazła nowego właściciela. Będzie nim chińska firma TJ Sport Consultation. Grupa będzie się komunikowała jako “pierwszy chiński zespół World Tour”, Lampre prawdopodobnie zostanie sponsorem ekipy.

Pytanie, na jakim sprzęcie będą jeździli zawodnicy (Merida, dotychczas tytularny sponsor od sezonu 2017 będzie wspierać projekt z Bahrajnu), kto zostanie w skałdzie i jaką licencję dostanie nowy-stary klub? W związku z reformą World Touru, ograniczeniem liczny członków do 17 oraz aspiracjami Bahrajnu oraz Bora-Hansgrohe może to wymagać od UCI nagłej zmiany planów.

Jeśli team faktycznie ma promować Chiny, kto wie, może zobaczymy w World Tourze jakąś nową markę rowerów, pochodzącą z jednej z tamtejszych fabryk?

3. Sześciu bez sprintera?

Tak jak rok temu do Richmond, tak i w tym roku do Doha reprezentacja Polski pojedzie na mistrzostwa świata w sześcioosobowym składzie. O tym, że można sobie w czempionacie poradzić bez licznej drużyny przekonał nas ostatnio Peter Sagan, zatem fakt, że “naszych” będzie sześciu a nie dziewięciu (taki przywiliej wywalczyły sobie następujące kraje: Australia, Belgia, Kolumbia, Hiszpania, Francja, Wielka Brytania, Włochy, Holandia, Norwegia i Szwajcaria) nie powinien nas szczególnie martwić (w szóstkę pojadą też np. Niemcy). Większy problem to ten, że trasa zawodów jest niemal całkowicie płaska a w swoich szeregach właściwie nie mamy “rasowego sprintera”

W lepszej sytuacji powinny być panie, których do Kataru pojedzie szóstka. To tylko o jedną mniej niż mogą wystawić najwyższej sklasyfikowane zespoły: Wielka Brytania, Australia, Włochy, Holandia i Stany Zjednoczone.

Ze względu na panujące w regionie temperatury, walkę o tęczowe koszulki w tym roku zaplanowano nieco później. Doha będzie gościła kolarzy i kolarki w dniach 9-16 października.