Już dawno nie było tylu kontrowersji związanych ze zwycięzcą ważnego wyścigu. Arnaud Demare zostanie zapamiętany jako najszybszy kolarz na trasie Mediolan – San Remo, ale też ten, który być może po wygraną pojechał holowany przez samochód swojej drużny.

Rok temu na jednym z etapów Vuelta a Espana, gdy peleton podzielił się po kraksie, Vincenzo Nibali ruszył w pogoń za czołówką trzymając się auta serwisowego Astany. Włoch został za to ukarany wyrzuceniem z wyścigu i okrył się niesławą.

Nibali miał tego pecha, że wszystko nagrała telewizja.

W przypadku Demare sprawa nie jest do końca jasna. Zeznania świadków, nieczytelne zdjęcie i analiza danych udostępnionych na Stravie dają złożony obraz sytuacji. Wiemy jedno: Demare leżał w kraksie u podnóża podjazdu Cipressa a następnie, korzystając z “ciągu” jaki daje kolumna samochodów technicznych dołączył do czołówki by następnie wygrać sprint o zwycięstwo w całym wyścigu.

Co ciekawe, zawodnik, który, owszem, dobrze radzi sobie w klasykach, ale przede wszystkim specjalizuje się w płaskich wyścigach i finiszach z grupy na Cipressie był… najszybszy. Szybszy niż atakujący z przodu Giovanni Visconti i szybszy niż grupa liderów. Z drugiej strony Adam Yates, który w podobnych okolicznościach co Demare gonił peleton, na szczycie wzniesienia jechał za samochodami ponad 50km/h, zatem teoretycznie było to możliwe.

Tak czy inaczej, ta sprawa będzie się ciągnęła za Demare przez całą jego karierę i Francuz, choć jest świetnym kolarzem (nie jest zwycięzcą “znikąd”, w przedwyścigowych spekulacjach stawiany był w roli czarnego konia) niemal co start będzie musiał udowadniać, że nie jest wielbłądem a jego zwycięstwo w “Primaverze” 2016 nie było przypadkowe.

Kto wie, może już za kilka tygodni uda mu się powtórzyć zeszłoroczny wyczyn Johna Degenkolba, który wygrał i MSR i Paryż-Roubaix. U progu swojej kariery Demare był drugi w młodzieżowej wersji “Piekła Północy”, umiejętności jazdy po bruku potwierdził dwa lata temu zajmując drugą lokatę w Gandawa-Wevelgem.

Jeśli już może mówić o szczęściu, to poza faktem “magicznego” powrotu do czołówki, opatrzność czuwała na nim także na ostatnich metrach wyścigu. Upadek Fernando Gavirii wywołał spory chaos, Peter Sagan uratował się przed upadkiem instynktownie omijając lecącego na asfalt Kolumbijczyka a kilku rywali wytraciło prędkość.

Z grupy zawodników, która zorientowała się w sytuacji, Demare był zdecydowanie najszybszy. Zarówno sam finisz, przytomność umysłu, refleks i moc, którą zaprezentował godne były wielkiego mistrza. Gdyby tylko nie ta klamka…

Mediolan-San Remo 2016 miał również bohatera, którym był Michał Kwiatkowski. Polak brawurowo atakował na zjazdach z Poggio i pojawiła się szansa by samotnie dojechać do mety na pierwszej pozycji. Kolejne ataki i rozpędzony peleton pokrzyżowały jego plany, ale były mistrz świata pokazał, że jego forma rośnie. Już niedługo, w ardeńskich klasykach trzeba się będzie z nim liczyć.

Występ ekipy CCC Sprandi Polkowice trzeba uznać za rozliczony. Kolarze polskiej drużyny wywiązali się z roli, jaka przypada ekipom startujących w “monumentach” z dziką kartą. Adrian Kurek spędził cały dzień w ucieczce, został doścignięty przez peleton gdy faworyci zaczęli rozpędzać się przed podjazdem Cipressa.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments