Co jest fajnego w oglądaniu umięśnionych rowerzystów i rowerzystek jeżdżących w kółko po drewnianym torze? Jeśli lubisz sportową rywalizację, to właśnie jest odmiana kolarstwa która jest wymierna i całkiem ekscytująca.

Prędkość, moc, siła, wytrzymałość, rywalizacja bark w bark, to wszystko otrzymujemy śledząc wyścigi torowców. Zatem po kolei, o co chodzi w zawodach torowych?

Pierwsze mistrzostwa świata rozegrano już w 1893r. W tym roku w marcu torowcy o tytuły najlepszych na naszej małej planecie ścigali się po raz 115!

Kolarstwo torowe zmieniało się na przestrzeni lat, ewoluowały zarówno obiekty na których przeprowadzano zawody (od dłuższych, odkrytych, betonowych po współczesne, stosunkowo krótkie 200-250m, drewniane, znajdujące się w często wielofunkcyjnych halach) jak i konkurencje, w których rywalizowano o medale.

Obecnie w programie mistrzostw świata znajdziemy:

  • Sprint indywidualny. Zawodnicy rywalizują parami na dwóch lub trzech okrążeniach. Rywalizacja odbywa się do dwóch zwycięstw. Ważnym elementem jest nie tylko szybkość na finiszu, ale też taktyka i zaskoczenie rywala.
  • Sprint drużynowy. Trzech zawodników (dwie zawodniczki) jak najszybciej pokonuje trzy (dwa dla kobiet) okrążenia toru ze startu zatrzymanego. Każdy kolarz prowadzi przez jedną rundę i schodząc ze zmiany kończy rywalizację. Do mety dojeżdża samotnie jeden reprezentant drużyny. O wynikach decyduje pokonanie równolegle rywalizującej ekipy oraz uzsykany czas.
  • Keirin.  To rodzaj sprintu gdzie niewielki peleton (6-7 kolarzy) jest rozprowadzany w wylosowanej kolejności przez sędziego na motorowerze nazywanym “derny”. Gdy pilot zjeżdża na bok, zawodnicy ścigają się jak w sprincie indywidualnym.
  • 1km (mężczyźni) / 500m (kobiety) ze starty zatrzymanego. Zwycięzcą zostaje zawodnik, który uzyska najlepszy czas w takiej krótkiej “czasówce”.
  • Wyścig indywidualny na dochodzenie. 4000m dla mężczyzn i 3000m dla kobiet. Zawodnicy pokonują określony dystans w jak najkrótszym czasie, startując z przeciwległych stron toru. Wyniki kwalifikacji decydują o miejscach w finale (czas 1. i 2.) i finale B (czas 3. i 4.), w których szybszy zawodnik zdobywa wyższe miejsce i stosowny medal. Zawodnik doścignięty przegrywa wyścig.
  • Wyścig drużynowy na dochodzenie. 4000m dla mężczyzn i kobiet, zasady analogiczne jak w wyścigu indywidualnym z tą różnicą, że startują czteroosobowe ekipy.
  • Wyścig punktowy (odpowiednik szosowego kryterium). 30km dla mężczyzn i 20km dla kobiet. Co 5-10 okrążeń (zależnie od długości toru) rozgrywa się lotny finisz, na którym zawodnicy zdobywają punkty za cztery pierwsze miejsca (5-3-2-1) a na mecie punkty podwójne (10-6-4-2). Zawodnik, który nadrobi okrążenie nad peletonem dostaje dodatkowe 20 punktów. O miejscach decyduje suma punktów zdobytych w całym wyścigu.
  • Madison (wyścig punktowy parami). Rozgrywany na podobnych zasadach co wyścig punktowy (50km dla mężczyzn, 30km dla kobiet, lotne finisze co 10 rund). Na raz w rywalizacji znajduje się jeden zawodnik, drugi w tym czasie odpoczywa jeżdżąc wokół toru. Zmieniają się w charakterystyczny sposób wypychając lub wyciągając partnera za rękę.
  • Scratch (wyścig ze startu wspólnego). 15km dla mężczyzn, 10km dla kobiet. Pierwszy na mecie wygrywa.
  • Omnium (wielobój składający się ze scratchu,  wyścigu eliminacyjnego “australijskiego” – co okrążenie odpada ostatni kolarz, wyścigu tempowego, czyli punktowego z lotnymi finiszami co rundę, oraz wyścigu punktowego).

Z kolei na Igrzyskach Olimpijskich, w ramach zmniejszenia ilości rozdawanych kompletów medali i skrócenia rywalizacji rozgrywane są tylko:

  • Sprint indywidualny
  • Sprint drużynowy
  • Keirin
  • Wyścig drużynowy na dochodzenie
  • Omnium
  • Do programu IO w Tokio 2020 wraca Madison

Ciekawą konkurencją poza mistrzostwami świata oraz IO jest:

  • Marymoor Crawl/Najdłuższe okrążenie (wyścig na jedno okrążenie poprzedzony kilkuminutowym oczekiwaniem w “stójce” przed linią startu – nie wolno się cofać, podpierać ani wykonać falstartu)

Oprócz walki o “tęczę” (co roku) oraz olimpijskie złoto, standardowo rozgrywane są mistrzostwa kontynentalne, mistrzostwa poszczególnych krajów oraz Puchar Świata (w sezonie 2015-16 rozegrano cztery eliminacje: po dwie w Kolumbii i Nowej Zelandii).

To jednak nie wszystko. Tradycyjną formą zawodów torowych są tzw. “sześciodniówki”, które można w skrócie opisać jako rozciągnięty na sześć wieczorów Madison. Zawody takie, poza aspektem sportowym to ciekawe wydarzenia towarzyskie. W “sześciodniówkach” często w ramach treningu startują szosowi sprinterzy i specjaliści klasyków (np. Mark Cavendish, Niki Terpstra, niegdyś Erik Zabel i oczywiście Eddy Merckx). Tradycyjnie takie zawody rozgrywane są w Gandawie, Berlinie czy Amsterdamie.

Jako element budowy swojego torowego imperium, od 2003r na obiekcie w Manchesterze Brytyjczycy organizują serię wyścigów nazwanych “Revolution”. Idea, jaka stała za ich powołaniem było przybliżenie i popularyzacja kolarstwa torowego kibicom i umożliwienie regularnych startów lokalnym zawodnikom. To taka mała podpowiedź, co można by zrobić, by trybuny toru w Pruszkowie nie świeciły pustkami, gdy rozgrywane są na nim. np. mistrzostwa Polski.

Ważnym elementem kolarstwa torowego jest jego wspomniana wymierność. Choć poszczególne obiekty różnią się od siebie (długością, stromizną czy położeniem na określonej wysokości nad poziomem morza), brak poważniejszego wpływu warunków atmosferycznych powoduje, że możliwe jest porównywanie rezultatów a tym samym bicie rekordów.

Najbardziej znany jest oczywiście rekord godzinny, który co kilka, kilkanaście lat przeyżwa renesans a próba Bradleya Wigginsa była obszernie relacjonowana i komentowana na całym świecie. Spory prestiż towarzyszy też rekordom w jeździe na dochodzenie oraz w sprincie drużynowym.

We wszystkich torowych konkurencjach, zarówno w godzinnej czasówce jak i w kilkusetmetrowym sprincie, zawodnicy używają rowerów “z ostrym kołem”, bez przerzutek i hamulców. W zależności od swoich preferencji stosują odpowiednie przełożenie (np. Wiggins bił swój rekord używając monstrualnego zestawu 58/14. Choć geometria i pozycja na rowerze są dokładnie regulowane przepisami, sprzęt używany przez najlepszych zawodników to prawdziwe arcydzieła sztuki użytkowej, aerodynamiczne i, mimo pozornej prostoty i minimalizmu, niezmiernie zaawansowane.

Na koniec jeszcze kilka słów o pracy, jaką UCI wykonuje na rzecz kolarstwa torowego. Wyraźnie widać, że Federacja stara się zmienić wizerunek “toru” z hermetycznego sportu dla pasjonatów na bardziej “medialny”, popularny i łatwiejszy w odbiorze. Seria filmików wyjaśniających poszczególne konkurencje, których używam do ilustracji tego tekstu, to tylko przykład działań, przybliżających tor szerszej publiczności.

Tor to również “konik” Polskiego Związku Kolarskiego. Wiąże się to z możliwą do zdobycia ilością medali na Igrzyksach Olimpijskich (w Tokio 2020 będzie to aż 12 kompletów) oraz “miejsc punktowanych”, które decydują o dotacjach z ministerstwa sportu. W związku z tym spora część środków, jakimi dysponuje Związek (lub które bezpośrednio rozdziela MSiT) wydawana jest właśnie na kadrę torowców oraz spłatę i utrzymanie drewnianego, krytego toru w Pruszkowie.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments