Casual

#Chceto – custom

Marzenie o unikatowym, jednostkowym i wyjątkowym rowerze kojarzy mi się przede wszystkim z okresem wczesnej fascynacji kolarstwem. Teraz chętniej zwracam uwagę na fabryczny, gotowy do jazdy sprzęt. Mimo to wciąż co ciekawsze projekty rowerowych fascynatów powodują szybsze bicie serca.

Glory of the ?90s

Jeśli sięgniecie pamięcią (lub przy pomocy web archive) do ostatniej dekady XXw, znajdziecie tam wiele egzotycznych marek, kolorowych komponentów, festiwal CNC i anody. Od tego czasu sporo firm albo zbankrutowała albo została kupiona przez korporacje i słuch po nich zaginął.

Choć siła sentymentu jest spora, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: większość tych części była ciężka, wiotka, słaba, za to horrendalnie droga. Również walory estetyczne są dyskusyjne, niewiele ?szalonych? projektów zyskało status ponadczasowego designu. Obronił się np. Chris King i jego stery w kolorystycznej wersji ?rasta?.

Obecnie standardowe, katalogowe, chińskie komponenty często mają lepsze walory użytkowe i styl niż ?kultowe? komponenty sprzed dekady, co pokazuje, jak bardzo zmienił się rowerowy światek.

Non-shimano bike

W czasach, gdy w mtb dominującą pozycję na rynku komponentów miało Shimano, istnienie firm ?tuningowych? miało pewne uzasadnienie. Ambicją niektórych maniaków było złożenie roweru z jak najmniejszą ilością części japońskiego producenta.

Obecnie sytuacja wygląda inaczej. Rynek, zarówno szosowy jak i mtb jest bardziej zróżnicowany. Już wkrótce kupując topową szosówkę, pierwszy raz od niepamiętnych czasów będzie można wybierać spośród aż pięciu dostawców kompletnych grup osprzętu (Shimano, Campagnolo, SRAM, Rotor/Magura i FSA).

Z drugiej strony, decydując się na wybranego dostawcę, kupujemy cały system. Możliwości modyfikacji są niewielkie, kompatybilność komponentów produkowanych przez różne firmy jest znikoma.

W tej materii do absurdu dochodzi w mtb, gdzie w zasadzie nie ma standardów dotyczących wielkości kół, szerokości piast, osi, ilości przełożeń, mocowań zębatek itd.

Wygląda na to, że już wkrótce kupno roweru będzie wiązało się z podobnymi konsekwencjami co kupno samochodu. Części z BMW nie pasują do Forda i jakoś nikt nad tym nie ubolewa.

Indywidualizm

Dla niektórych sam fakt uprawiania kolarstwa nie jest wystarczającym wyróżnikiem, potrzebują dodatkowo podkreślić swoją indywidualność. Trend ten jest dodatkowo podkreślany przez zawodowców. We wspominanych wcześniej latach ?90 zaledwie kilku, największych gwiazdorów ścigało się na unikatowych, specjalnie malowanych rowerach.

Teraz taki sprzęt wpisuje się w strategię marketingową zarówno grup zawodowych, dostawców sprzętu jak i samych zawodników.

Skoro nie bardzo jest przestrzeń by dobierać różnorodne komponenty, kolarze skupiają się na wyglądzie swoich maszyn. W ostatnich sezonach ważnym elementem ?tuningu? jest również praca nad aerodynamiką i poszukiwanie ?minimalnych zysków?, gdzie tylko się da.

Całość składa się na ciekawy obraz współczesnego, piekielnie efektywnego roweru, który jednak tylko nieznacznie różni się od fabrycznej opcji, którą każdy, bardziej zasobny pasjonat może kupić w sklepie.

Renesans ?customu?

Tu wreszcie docieramy do sedna sprawy. Może nie jak grzyby po deszczu, ale co raz częściej pojawiają się mniejsze firmy produkujące lub choćby zdobiące rowery na życzenie klientów. Dobrze jest dobrze wyglądać, moda na ?euro pro? kolarstwo podbija świat, w dużej mierze za sprawą neofitów: anglosasów.

Zamożni Anglicy i Amerykanie są w stanie wydać dowolną ilość pieniędzy, byle tylko wyglądać jak ikoniczni herosi alpejskich szos. Wysmakowane projekty wraz z butikowymi strojami znakomicie prezentują się na Instagramie, filmach wysokiej rozdzielczości zamieszczanych na Vimeo oraz w kawiarniach podczas obowiązkowych ?coffee ride?ów?.

Tak jak brody, rurki i inne atrybuty hipsterskiego stylu stały się ?mainstreamem? miejskiej mody, tak powoli rowerowy ?custom? zatacza coraz szersze kręgi. Celebrowanie ulubionej czynności, jaką jest jazda na rowerze, dzięki ekskluzywnym, dobrze widocznym atrybutom dla wielu staje się dodatkową motywacją. Bywa jednak, że forma zaczyna przykrywać treść, ale cóż, fajne jest to, że każdy może jeździć jak chce, kiedy chce i w miarę posiadanych środków na czym chce.

Related posts
loverove

Loverove 03.07.2017

Poniedziałkowe loverove z całą masą zdjęć i wideo z Tour de France. Kolarski karnawał nabiera rozpędu! 1.  Trzy rzeczy, które zapamiętamy po 2. etapie TdF 2017 Marcel Kittel jest pierwszym kolarzem, który wygrał etap Tour de…
Read more
Bez kategoriiloverove

Loverove 30.06.2017

Piątkowe loverove. Zalewa nas żółć ;) 1. Skoncentrowani lecz uśmiechnięci Photo gallery: 2017 Tour de France team presentation in Düsseldorf, by @kristoframon #TDF2017 https://t.co/iUVS0TZzom pic.twitter.com/mdXfjdqtBG — CyclingTips (@cyclingtips) June 30, 2017 Czyli galeria zdjęć z…
Read more
loverove

Loverove 22.05.2017

Poweekendowe loverove, specjalnie dla Was: 1. Kraksy i ataki w Bergamo Dynamiczna końcówka, ataki Jungelsa i Nibalego oraz kilka, przykrych kraks. Etap do Bergamo przyniósł spodziewane emocje, do tego w pięknej scenerii. Na finałowych kilometrach…
Read more