In sport

Oleg Tinkow Ma Talent

Gdyby tak zorganizować ?talent show? dla menadżerów grup kolarskich, większość nie przeszłaby eliminacji. Przykładowy juror z gatunku Kuby Wojewódzkiego do kolejnych etapów z chęcią przepuszczałby tylko jednego: Olega Tinkowa. Rosjanin, który właśnie zapowiedział, że za 12 miesięcy wycofa się z bike businessu z pewnością jest, używając właściwej dla takich programów terminologii, ?jakiś?.

Publiczna kreacja Tinkowa jest co do zasady irytująca. Właściciel zespołu Tinkoff-Saxo to chimeryczny, arogancki, roszczeniowy, bezczelny i niezmiernie ekspansywny typ. Co chwilę wrzuca na twitterze kolejne ?bomby?, domaga się zmian w kolarstwie i atencji dla swoich zawodników.

Prezentuje się jako absolutny władca, od swoich kolarzy domaga się wyników, potrafi skrytykować największe gwiazdy zarówno ze swojego składu jak i z drużyn konkurencyjnych.

Choć można Tinkowa uważać za niezrównoważonego a może nawet i szalonego, Rosjanin przede wszystkim jest pasjonatem kolarstwa a po drugie ma wizję. Wiele wskazuje na to, że jego idee pozostaną wyłącznie w sferze luźnych rozważań, ponieważ nasz bohater zadeklarował, że po sezonie 2016 wycofuje się z finansowania kolarstwa.

Wedle różnych szacunków Tinkow w sport zainwestował ok. 60 milionów Euro. Twierdzi, że to mu się zwróciło, ale od roku 2017 będzie reklamował swoją firmę, Tinkoff Credit Systems w bardziej tradycyjny sposób, czyli spotami w telewizji.

Czy do tego czasu zaskoczy nas kolejnym ciekawym pomysłem, który będzie można wziąć pod uwagę? Przynajmniej kilka z dotychczasowych miało sens i daleko im było do majaków wariata, raczej skupiały się na próbach zmiany kolarstwa w atrakcyjny produkt na rynku wydarzeń sportowych.

Największa gwiazda Tinkowa, Alberto Contador, jako jeden z nielicznych kolarzy podjął próbę zmierzenia się z legendarnym wyzwaniem, czyli zwycięstwem w  Giro d?Italia i Tour de France w jednym sezonie. Hiszpan wygrał we Włoszech, by stanąć na podium w Paryżu ewidentnie brakło mu sił, mimo to zdołał ukończyć wyścig na piątym miejscu. Jego szef był zadowolony, wokół próby Contadora działo się wiele, ?dublet? jest bowiem wyjątkowym osiągnięciem w kolarstwie i jako taki pobudza wyobraźnię fanów oraz dziennikarzy.

Przy tej okazji, prowokując Froome?a czy Nibalego do podobnego działania, Tinkow zwrócił uwagę na fakt, że na starcie wielu wyścigów brakuje najlepszych kolarzy. By nie szukać daleko, można wskazać choćby Tour de Pologne, ale bywa, że z podobnym problemem zmagają się inne, ważne etapówki czy klasyki z tradycją.

Idąc tym tropem problemem jest oglądalność kolarstwa. Hasztag #nikogo staje się faktem. Część imprez przykuwa uwagę wyłącznie garstki zapaleńców, stąd też jakość transmisji TV bywa niewystarczająca.

Nawet jeśli przed odbiornikami zasiadają miliony widzów, sami kolarze wprost nie czerpią z tego zysków. Owszem, zadowoleni są sponsorzy – ich logotypy przewijają się na ekranach i inwestycja w sport się zwraca, natomiast drużyny nie partycypują w zyskach stacji, wypracowanych de facto przez kolarzy.

Wyścigi rowerowe, na co Tinkow w swoim, prowokacyjnym stylu zwracał wiele razy uwagę  nie są atrakcyjnym produktem marketingowym, przez co skazane są na takich jak on, chimerycznych i zamożnych inwestorów. Andy Rhis, właściciel BMC wciąż chce się w to bawić, choć chętnie znalazłby wspólnika. Flavio Becca, luksemburski biznesmen z branży nieruchomości dość szybko opuścił projekt Leopard zbudowany wokół braci Schleck. Astana i Katiusza działają de facto w oparciu o pieniądze kolejnych bogaczy z byłego ZSRR a część ekip (jak Orica Greenedge) ma na swoich koszulkach nazwy, które właściwie oznaczają ?tu jest miejsce dla twojej marki?. Inne, jak niesławny projekt Fernando Alonso zwyczajnie nie weszły nawet w fazę, którą można by nazwać start-upem.

Trudno powiedzieć, że Tinkow ze swoim trudnym charakterem rozwiązał którykolwiek z problemów, na który zwracał uwagę. Jego wybryki sprawiały jednak, że kolarstwo częściej trafiało do mediów, nie tylko tych sportowych. Współczesne wyścigi rowerowe cierpią na poważny deficyt charyzmatycznych postaci. Młode pokolenie zawodników jest z pewnością profesjonalne, ale też i śmiertelnie nudne. Jeden Peter Sagan sytuacji nie uratuje. Odejście (czy w formie sprzedaży czy nawet porzucenia) Olega Tinkowa z kolarstwa może spowodować, że w ślad za nim pójdą kolejni mecenasi a bez charyzmatycznej postaci Rosyjskiego biznesmena za sterami większości grup zawodowych będą zasiadali technokraci, którym znudzeni sponsorzy w końcu zakręcą kurek z pieniędzmi. Za niezrównoważonym Tinkowem zatęskni wtedy wielu jego obecnych krytyków.

Related posts
In sport

Porozmawiajmy o bezpieczeństwie kolarzy

Pierwszy etap Tour de Pologne 2020 zakończony drastyczną kraksą z udziałem Dylana Groenewegena, Fabio Jakobsena i innych kolarzy pokazał, jak bardzo nie potrafimy rozmawiać o takich sytuacjach.
Read more
In sport

Czy Ineos Grenadier zmieni kolarstwo?

Wykorzystanie drużyny kolarskiej do promocji nowej marki samochodu to ciekawe ćwiczenie, które zaplanował sobie koncern Ineos. Czy sponsor, który faktycznie chce coś zareklamować przy pomocy największych gwiazd pomoże zmienić ten sport?
Read more
In mindIn sport

Czy pandemia zabije kolarską tradycję?

Zarówno UCI jak i PZKol zalecają, by w obliczu trwającej pandemii koronawirusa podczas dekoracji zwycięzców na podium zawodnicy nosili maseczki, zachowywali dystans a z wręczającymi nagrody i trofea unikali kontaktu. Oznacza to m.in. rezygnację z kilku tradycyjnych elementów: całusów od hostess oraz uścisków dłoni z oficjelami.
Read more