Czy jesteśmy kolarską potęgą? Patrząc na facebookowy fanpage Polskiego Związku Kolarskiego oraz regularne wpisy w social mediach Dyrektora Sportowego Andrzeja Piątka, wygląda na to, że tak.

Rzućmy okiem na najważniejsze wyniki polskich kolarzy w sezonie 2015.

Trzecie miejsce w Vuelta a Espana (Rafał Majka), pierwsze w Amstel Gold Race (Michał Kwiatkowski), wygrane etapy Tour de France (Majka), Paryż-Nicea (Kwiatkowski), Tour de Pologne (Maciej Bodnar, Marcin Białobłocki) i Volta a Catalunya (Maciej Paterski). Wygrany wyścig dookoła Maroka i brzegiem Morza Czarnego (Tomasz Marczyński). Zwycięstwo w mistrzostwach Flandrii (Michał Gołaś), wyścigu dookoła Chorwacji (Paterski) oraz Volta ao Alentejo (Paweł Bernaś).

Siódme miejsce Katarzyny Niewiadomej, ósme Kwiatkowskiego (oboje ze startu wspólnego), ósme Bodnara i dziewiąte Białobłockiego (jazda indywidualna na czas), drugie Kwiatkowskiego (z ekipą Etixx-Quickstep) i Katarzyny Pawłowskiej (z Boels Dolmans) oraz trzecie Niewiadomej (z Rabo Liv) w jeździe drużynowe oraz brązowy medal Agnieszki Skalniak w kategorii juniorek podczas szosowych mistrzostw świata w Richmond.

Dwa złote medale mistrzostw Europy na torze (Katarzyna Pawłowska, Wojciech Pszczolarski), srebrny medal drużyny, dwa medale brązowe (Adrian Tekliński, Damian Zieliński).

Srebro Igrzysk Europejskich w Baku Niewiadomej ze startu wspólnego, brąz Mai Włoszczowskiej w cross country tamże.

Brąz Moniki Żur w mistrzostwach Europy XC U23.

Mistrzostwo Europy Niewiadomej w szosowym wyścigu U23 oraz Alana Banaszka wśród juniorów oraz Agnieszki Skalniak na czas na mistrzostwach Europy.

Tęczowa koszulka Joanny Ciszewskiej w mistrzostwach świata mtb 12h solo.

Warto też wspomnieć o występie CCC Sprandi Polkowice w Giro d’Italia czy Szymona Godźka w RedBull Rampage.

Jeśli coś przeoczyłem, to proszę podrzućcie w komentarzu :)

Wygląda to wszystko nad wyraz imponująco, czyż nie?

Czy to znaczy, że jesteśmy kolarską potęgą, nacją, z której zawodników zawsze należy traktować jako murowanych faworytów dowolnej imprezy? Cóż… też nie.

Co zatem mamy? Przede wszystkim mamy fundusze z Ministerstwa Sportu, które finansuje olimpijskie konkurencje rokujące na sukces podczas Igrzysk w Rio. Po drugie mamy niesławny tor w Pruszkowie, który przyczynił się niemal do bankructwa Polskiego Związku Kolarskiego, nieogrzewany o mało co nie zgnił, ale wygląda na to, że mimo rozlicznych perturbacji staje się bazą dla reprezentacji narodowej i umożliwia szkolenie kolejnych grup kolarzy. Również kilka klubów oraz SMSów, które pracują z młodzieżą, zawodową grupę Pro Continental CCC Sprandi Polkowice (której właściciel równolegle wspiera finansowo Związek) oraz trzy kontynentalne i trzy zarejestrowane w UCI zespoły MTB. W sezonie 2015 kontrakty z grupami World Tour miało podpisanych siedmiu Polaków.

Z drugiej strony w kalendarzu UCI, poza Tour de Pologne, wszystkie polskie wyścigi szosowe mają kategorię .2, czyli najniższą możliwą (i tak będzie w sezonie 2016), tylko jedna impreza mtb miała kategorię międzynarodową (za to była to HC dla wyścigu Mai Włoszczowskiej), na torowe zawody rozgrywane w Pruszkowie przychodzi nie więcej niż kilku kibiców. Popularność maratonów mtb czy szosowych nie przekłada się na drastyczny wzrost młodzieży w klubach, gdzie jeśli zapytacie o finanse, to jakoś dają sobie radę, ale, cóż, mogłoby być lepiej.

Wsparcie dla polskiego kolarstwa coraz bardziej widoczne jest w mainstreamowych mediach. Za ekipą CCC Sprandi Polkowice oraz reprezentacją Polski jeździ ekipa Telewizji Publicznej, artykuły pojawiają się w gazetach oraz portalach. W większości przypadków dotyczą wyników jako takich i choć te są ważne, kolarze i same kluby wciąż nie dają zbyt wielu pozasportowych argumentów, by pozyskać większe środku z prywatnych firm.

W wielu kwestiach wciąż jesteśmy na początku drogi. Jeśli przewiniecie ten tekst na samą górę i pobieżnie przejrzycie listę wyników, to zobaczycie, że to nienajgorszy kapitał początkowy. Co będzie dalej? Cóż… zobaczymy.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments