In mind

34 miesiące

W tym roku Criterium du Dauphine, jeszcze bardziej niż w poprzednich sezonach, miało charakter testowo-treningowy. Nie zmienia to faktu, że sam wyścig był ciekawy a swoją funkcję – zaostrzającej apetyt przystawki przed daniem głównym, czyli Tour de France wypełnił  doskonale.

Zazwyczaj nie piszę tu o mojej jeździe na rowerze. Ten blog jest o kolarstwie wyczynowym, czasami zahacza o tematykę sportu masowego i amatorskiego, gdy chcę bliżej przyjrzeć się jakiemuś zjawisku.

Zawsze uważałem, że fakt aktywnego uczestnictwa w zawodach daje lepszy obraz danej dyscypliny. Łatwiej jest zrozumieć kolarza, typowanego na faworyta wyścigu, który nie wytrzymuje tempa i odpada od czołowej grupy na kluczowym podjeździe, gdy samemu doświadczyło się analogicznej sytuacji.

Niedawno o tym w jednym ze swoich felietonów pisała Justyna Kowalczyk. Jej fani chętnie dzielą się swoimi historiami. Nawet, jeśli skala jest inna, mechanizmy pozostają podobne.

Zatem jeżdżę sobie na te wyścigi, czy to xc, czy to maratony czy nawet szosowe. W końcu ?jestę kolarzę?. Dzięki temu daleko mi do łatwego potępienia zawodników, którzy mimo oczekiwań danego dnia nie zaatakowali dość ?soczyście? a nawet, z różnych powodów chwilowo zawiedli. Chętnie też doceniam dobrą jazdę a jeszcze chętniej szukam granic fizjoloicznych możliwości.

Jak pewnie zauważyliście, entuzjastycznie podchodzę do różnego rodzaju pomiarów i szacunków, mających za zadanie przybliżyć realne możliwości zawodowców. Sprowadza się to nie tylko do analizy obliczeń kilku specjalistów z twittera.

 

Zabawa ze Stravą, daje obecnie najłatwiejszy dostęp do analiz i porównań. Czasy podjazdów, szacowana lub zmierzona moc czy VAM i wreszcie ulubiona przez wszystkich rywalizacja na segmentach. To dodatkowy element paranaukowo-rozrywkowy, który dodaje odrobinę emocji do i tak pełnego wrażeń sportu.

W niemal trzy lata przejechałem ponad 32 tysiące kilometrów i poruszam się właściwie tak samo szybko jak w udanym sezonie 2008. W międzyczasie świat, w tym amatorski, poszedł do przodu. Zmienił się sprzęt, coraz więcej osób świadomie uprawia sport. Sport, w sensie aktywność fizyczną, której celem są jak najlepsze rezultaty.

Wyścigi, nawet amatorskie, są więc wyrównane i choć niezmiennie nieciekawe dla kibiców, dla uczestników są naprawdę świetną zabawą. Poczucie, że mogę poruszać się na rowerze naprawdę sprawnie, mogę wjechać niemal gdzie chcę w tempie, jakie sobie założę jest niezmiernie przyjemne. Nawet, jeśli do ścisłej czołówki mojej, emeryckiej kategorii masters ciągle nieco mi brakuje.

Zatem wsiadajcie na rower i bawcie się dobrze :) A żeby nie było wątpliwości, ten wpis jest odejściem od reguły. To jest blog o kolarstwie. Wyczynowym.

Related posts
In sport

Inpeak Trainer - jak się trenuje z planem układanym przez AI?

Czy da się trenować z planem układanym nie przez trenera a przez algorytm? Jak sprawdza się trening oparty o działanie AI? Testuję platformę treningową Inpeak Trainer i dzielę się z Wami swoimi wrażeniami oraz efektami tego eksperymentu.
Read more
CasualIn mind

Trzecia rewolucja rowerowa dzieje się teraz.

W obliczu pandemii koronawirusa ludzie na całym świecie masowo przesiadają się na rowery. Kolejne miasta wprowadzają rozwiązania ułatwiające przemieszczanie się przy pomocy tego nie tylko ekologicznego, ale też zdrowego środka transportu. O tym, że Światowy Dzień Roweru 3. czerwca ma szansę stać się naszą codziennością, rozmawiałem z jego pomysłodawcą, profesorem Leszkiem Sibilskim.
Read more
In mindIn sport

Gdy to się skończy… będę oglądał wyścigi

W niepewnej, ale zaczynającej majaczyć na horyzoncie przyszłości widać szansę na rozegranie najważniejszych wyścigów. Bezprecedensowy, krótki i niezmiernie skondensowany sezon będzie wyjątkowy. I zdecydowanie nie mogę się go doczekać!
Read more