Raport USADA, “Wyścig Tajemnic” Tylera Hamiltona, “Przerwany Łańcuch” Willego Voeta, “Racing Through the Dark” Davida Millara, setki stron wypowiedzi Jonathana Vaughtersa, Jorga Jaksche, Jesusa Manzano, Patricka Sinkewitza czy wreszcie spowiedź Armstronga przed Oprah Winfrey. To wszystko, co powiedzieli mniej lub bardziej skruszeni “koksiarze” dostajemy w filmowym skrócie opartym na historii kolarki Genevieve Jeanson opatrzonym tytułem “Mała Królowa”.

Podobno podczas pierwszej sceny niespodziewający się takich wrażeń widzowie mdleli na premierze. Faktycznie jest nieco drastyczna, co więcej, może wydawać się trudno zrozumiała bez bliższej znajomości tematu. Tak czy inaczej, wraz z rozwojem wydarzeń mamy na ekranie mniej krwi, za to coraz więcej dramatycznych wydarzeń.

Młoda kolarka ma zadatki na wielką mistrzynię. To wokół niej sponsor buduje drużynę, to w nią wierzy rodzina i, osobiście zaangażowany, trener. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jeden szczegół. Historia dzieje się na początku XXIw, zatem w latach, gdy stosowanie dopingu krwi było na porządku dziennym.

Obserwujemy kolejne perypetie Julie Arseneau, inspirowanej postacią Genevieve Jeanson. Nazwanie jej “kobiecym Ricardo Ricco” to być może przesada, ale śmiało można pokusić się o stwierdzenie, że to jedna z tych gwiazd sportu, które bez niedozwolonego wspomagania nie wyobrażały sobie uczestnictwa w zawodach. Cóż, takie to były czasy, trzeba było podjąć wybór: albo pozostaje się w gronie zawodowców, albo zachowuje czyste sumienie i kończy z wyczynem.

To właśnie ów wybór, o którym tak często mówią ci, którzy zdecydowali po latach wyjawić prawdę, jest esencją “Małej Królowej”. Oprócz tego dostajemy wszystko, co już wiemy z książek, gazet i portali, tyle, że w bardziej dosadnej, audiowizualnej formie.

Jest więc szantaż, ukrywanie nielegalnie zdobywanych leków, współpraca z lekarzem – magikiem wspomagania, pomiary hematokrytu, strzykawki w lodówce obok mleka i warzyw, ćwiczenia w środku nocy by serce mogło przepompować sztucznie zagęszczoną krew, toksyczne relacje międzyludzkie, presję pozornie ślepych na problem bliskich i sponsorów…

Jedyne, co nie zostało wyraźne zaakcentowane, to mafijny wątek całego procederu a trzeba przecież pamiętać, że dostęp do dopingu to nie tylko korupcja i “lewe” recepty, ale też często kontakty ze światem przestępczym, przemyt i poważne oszustwa.

Nawet, jeśli pojawiają się pewne nieścisłości natury merytorycznej, obraz jest świetnym kompendium praktyk, które były powszechne w wyczynowym sporcie raptem kilka lat temu. Czy są nadal, to temat na inny tekst, zapewne niejeden. “Mała Królowa” jest za to dobrym argumentem w dyskusji, dlaczego z dopingiem należy walczyć. Pokazaną wprost patologię trudno zbagatelizować, co już samo w sobie jest dużym plusem tego filmu.


“Mała Królowa”, Kanada 2014
108’
reżyseria: Alexis Durand-Brault
scenariusz: Sophie LorainCatherine Léger
główna rola: Laurence Leboeuf

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments