In mind

Jak nie cierpieć zimą

Lubię trenować w zimie. I nie chodzi o tę całą otoczkę o budowaniu charakteru i wyrzeczeniach, które hartują stal. Jak każda część sezonu, tak i ta ma swój urok a wszystko tak naprawdę zależy od nastawienia.

Powiedzmy sobie szczerze. Jeśli decydujesz się na uprawianie sportu, z dobrodziejstwem inwentarza otrzymujesz elementy, które nie są przyjemne same w sobie. Boli, brakuje oddechu, jeśli pojedziesz faktycznie mocno, chce ci się rzygać. Latem pot zalewa ci oczy a gdy jest cieplej niż 35 stopni, dyskomfort może być równie poważny co przemarzanie zimą. Jeśli by patrzeć na aktywność fizyczną, bez względu na to, czy wyczynową czy rekreacyjną, tylko od strony wad, lepiej byłoby nie wychodzić z domu.

Etos zimowego cierpienia może być ciekawą kreacją, zwłaszcza, gdy chcemy wśród znajomych odgrywać rolę kompletnego, rowerowego freaka. Opowieści o wielogodzinnym przymarzaniu do szosówki podczas lutowej zamieci mogą zrobić wrażenie raz, albo dwa. W tak zwanym okresie przygotowawczym jest jednak o wiele więcej fajnych elementów niż tylko krew, pot i zamarzające łzy.

Po pierwsze, do weryfikacji wykonanej pracy jest jeszcze daleko. Nawet, jeśli robisz po drodze badania wydolnościowe czy testy, jeżdżenie, obojętne czy metodą ciągłą czy z interwałami, jest samym jeżdżeniem w formie czystej. Jeździsz, żeby jeździć, efekty przyjdą później. Bez nerwowych ruchów, korekt planu, dostosowywania się do rywali (realnych lub wyimaginowanych). Każdy robi swoje. To czas, gdy w pełni można kontemplować kolarstwo jako takie bez dodatkowych bodźców z zewnątrz.

Z drugiej strony, panujące warunki utrudniają tę kontemplację, za to wprowadzają element różnorodności. Gdy sypnie śniegiem, zamiast na szosę, możesz pojeździć na góralu i poćwiczyć technikę. Gdy na kilka dni przymrozi, możesz zrobić marszobieg a jeśli lubisz, to wsiąść na trenażer i wykonać ćwiczenia w bardziej precyzyjny i kontrolowany sposób. Wreszcie, zawsze możesz wyjechać w ciepłe kraje. W ten sposób będziesz mieć wakacje w środku zimy, po przerwie wrócisz opalony i niczym gad, ze zgromadzonymi zapasami energii.

I tak dochodzimy do miejsca, w którym nie ma złych wyborów. Każda, sytuacja ma rozstrzygnięcie win-win. Lans na cierpiętnika jest najsłabszym z dostępnych rozwiązań.

 

ZOSTAŃ PATRONEM XOUTED

O tym, co to jest Patronite, do czego służy i czemu właściwie proszę Was o wsparcie przeczytacie tutaj. A klikając w banner poniżej możecie zobaczyć mój profil i zrobić zrzutę na dobrą treść o kolarstwie:
Zostań patronem XOUTED patronite.pl/xouted

Related posts
CasualIn mind

Trzecia rewolucja rowerowa dzieje się teraz.

W obliczu pandemii koronawirusa ludzie na całym świecie masowo przesiadają się na rowery. Kolejne miasta wprowadzają rozwiązania ułatwiające przemieszczanie się przy pomocy tego nie tylko ekologicznego, ale też zdrowego środka transportu. O tym, że Światowy Dzień Roweru 3. czerwca ma szansę stać się naszą codziennością, rozmawiałem z jego pomysłodawcą, profesorem Leszkiem Sibilskim.
Read more
In mindIn sport

Gdy to się skończy… będę oglądał wyścigi

W niepewnej, ale zaczynającej majaczyć na horyzoncie przyszłości widać szansę na rozegranie najważniejszych wyścigów. Bezprecedensowy, krótki i niezmiernie skondensowany sezon będzie wyjątkowy. I zdecydowanie nie mogę się go doczekać!
Read more
In sport

Całe kolarstwo w jednej tabeli

Całkiem możliwe, że kolarstwo zawodowe to najbardziej niewdzięczna z najcięższych dyscyplin sportu. Możesz być wielkim talentem, możesz być wyjątkowo pracowity a i tak na sukces będziesz czekać latami. A prawdopodobieństwo, że go odniesiesz jest nikłe.
Read more