Żyjemy w najwspanialszym ze światów w najbardziej przyjaznej z możliwych rzeczywistości. Przynajmniej co do zasady. Powszechny spokój i dobrobyt sprawia, że pierwotne popędy kanalizujemy w mniej szkodliwych aktywnościach niż polowanie czy wojna. Na przykład w kolarstwie.

Zaczynamy zimą. Tak, właśnie teraz. W garażach, piwnicach, salonach, sypialniach i gdzie tam jeszcze trzymamy swoje rowery, trwa wyścig zbrojeń. Lżejsze koła, tytanowe śrubki a może i cały, nowy sprzęt. Szukamy przewagi nad rywalami tam, gdzie to możliwe. Nie liczy się tylko waga, ale i efekt psychiczny, jaki możemy wywrzeć na konkurentach gdy tylko sprzęt startowy ujrzy światło dzienne w pierwszych promieniach wiosennego słońca.

Do tego dochodzi praca nad własnym ciałem. Trening. Pot na rolce, mróz na szosie, tętno, waty, mleczan, badania, fiting i wszystko, co można zrobić, by ze zwykłego śmiertelnika stać się herosem. Bohaterem, wybijającym się z szarego tłumu otyłych korposzczurów. Doskonałym w formie i bogatym w treść wysiłku włożonego w proces samooptymalizacji.

podia

A potem przychodzi najważniejsze. Konfrontacja. Nieważne, czy to weekendowa przejażdżka z grupą lokalnych mastersów, “ogórek” dla amatorów bez licencji czy wyścig z oficjalnego kalendarza. Nawet, jeśli post factum pójdziesz z kolegami na piwo, na trasie będziesz czerwonym baronem, który chce wyjść ze starcia niezwyciężony, samemu pozostając bez szwanku. Każdy wiadukt, każdy zakręt na singletracku, każda zmiana wiatru to okazja, by uwolnić instynkty tłumione przez najlepszą w dziejach cywilizację .

Długo oczekiwany film Life, Death and the Art of Cycling od podia.cc ujrzał światło dziennie. Widziałem go już kilka dni wcześniej, miałem też przyjemność spotkać się z jego pomysłodawcą i autorem bloga. Wideo możecie zobaczyć na okładce tego wpisu. Mam nadzieję, że się Wam spodobało. Ma świetny styl, opowiada fajną historię i zostało przygotowane przez profesjonalną ekipę (sprawdźcie napisy końcowe!). Liczę, że “wygra internety”, choćby dlatego, że pokazuje ładne kadry z okolic Krakowa i polsko-słowackiego pogranicza. Niech świat zobaczy, jak tu jest pięknie.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments