In sport

100 x Tarnów

Seria lokalnych zawodów XC o Puchar Tarnowa organizowana jest od 20 lat. Tak, od 20. Pierwszą eliminację rozegrano w 1995r, zaledwie dwa lata po pierwszych mistrzostwach Polski. To kawał historii mtb. W tym roku wystartowałem we wszystkich eliminacjach tego zasłużonego cyklu.

Blast from the past

W Tarnowie debiutowałem dziesięć lat temu. Lub dziewięć. Lub jedenaście. W każdym razie zanim rzuciłem się w wir zdobywających popularność maratonów. Wtedy synonimem wyścigu na rowerach górskich było cross country, spora część zawodów była zamknięta dla uczestników bez licencji a Grand Prix Langa poziomem trudności sytuowało się dwie ligi wyżej. Puchar Tarnowa był blisko i był w moim zasięgu. Po kilku latach przerwy od roweru, gdy postanowiłem wrócić do ścigania mtb, motywacja, by wystartować właśnie w tych zawodach była dokładnie taka sama. Niewielka odległość od domu i otwartość na kolarzy bez licencji.

Deja vu

Gdy w kwietniu 2013 stanąłem wraz z innymi mastersami pod bannerem z napisem ?Start? w Lasku Lipie doznałem deja vu. Od ostatniego razu nic się nie zmieniło. Trasa, oznakowanie, zabezpieczenie, styl ścianki za podium czy posiłek regeneracyjny. Wszystko było na swoim miejscu. Kolejne zawody na Górze Świętego Marcina utwierdziły mnie w tym przekonaniu. Pod wieloma względami w Tarnowie czas się zatrzymał. Czy to źle? Wręcz przeciwnie, sprawdzone schematy działają bez zarzutu, nie ma więc powodu, by je zmieniać. Bez względu na to, jak wypadłem na poszczególnych eliminacjach czy w klasyfikacji generalnej, z zawodów wracałem usatysfakcjonowany. Harmonogram jest przestrzegany co do minuty, wiadomo, czego spodziewać się w nagrodę oraz podczas tomboli, jest gdzie umyć rower oraz spłukać błoto z własnego ciała a po zawodach zjeść coś, czym nie tylko nie próbują mnie otruć, ale jest też smaczne. Na koniec zwycięzcy i dekorowani za kolejne miejsca otrzymują unikalne trofea (np. z drewna lub gipsu, w przeszłości pokaźnych rozmiarów ze szkła), zamiast popularnych pucharków z hurtowni sportowej. W związku z jakością świadczonych usług, w sezonie 2014 również zdecydowałem, by wystartować w całej serii tarnowskiego xc.

Trochę nudno

Monotonia to największa wada tych zawodów. Otwarcie sezonu zawsze rozgrywane jest w Lasku Lipie na płaskiej, lekko piaszczystej i pełnej zakrętów rundzie przypominającej nieco przełaje. Kolejne trzy (w przeszłości więcej) to Góra Świętego Marcina, czyli runda rozpoczynająca się sztywnym podjazdem po płytach, który przechodzi w kombinację leśnych ścieżek i fragmentów po wykoszonej łące. Dystans i czas jest mniej więcej stały, potrzeba wyjątkowo trudnych warunków, by elita jechała dłużej niż godzinę a masters 40 minut. Po dwóch latach jestem już nieco znużony jazdą po tych samych ścieżkach a są przecież uczestnicy, którzy robią to o wiele, wiele dłużej.

ABC MTB

Mimo pewnej dozy znużenia, trudno odmówić Pucharowi Tarnowa kilku zalet. Przede wszystkim to znakomita szkoła jazdy, zwłaszcza dla początkujących. Te wyścigi Cię nie zabiją i nie wyssą całej energii, ale nauczą szybko poruszać w terenie. Tempo jazdy nadane przez czołówkę i bezpośrednich rywali wymusi koncentrację na technicznych elementach, które nie są przesadnie trudne, ale pokonywane szybko spowodują powstanie różnic czasowych. Gdy popada, specyficzna nawierzchnia stanie się kleista i śliska. Niewiele jest miejsc, gdzie błoto robi się tak szybko i zostaje na tak długo. Krótko mówiąc, jeśli myślisz o wyczynowym uprawianiu kolarstwa górskiego, dobrym pomysłem jest zacząć swoją przygodę właśnie od takich wyścigów jak Puchar Tarnowa. Bariera wejścia jest niewielka, poziom zawodników zróżnicowany, więc szansa, że znajdziesz dla siebie rywala spora. Runda jest na tyle długa a wyścig na tyle krótki, że trudniej o demoralizujące zdublowanie. Równocześnie, jeśli chcesz porównać się z silnymi konkurentami, do Tarnowa regularnie przyjeżdża czołówka regionu w poszczególnych kategoriach wiekowych, w związku z czym zyskasz punkt odniesienia w stosunku do kolarzy, którzy regularnie startują w imprezach wyższej rangi. Wreszcie na koniec, jeśli jesteś rodzicem, możesz wziąć ze sobą pociechę i zaproponować, by wzięła udział w wyścigu dla dzieci.

Paradygmat ciągłego postępu

Takie mamy czasy, że brak rozwoju uważany jest za kryzys. Puchar Tarnowa MTB nieco temu przeczy. To seria zawodów, która organizowana przez lokalnych społeczników trwa w niemal niezmienionej formie od dwudziestu lat. Brak jej medialnego rozgłosu, balonów przy trasie i VIPów na starcie. Z drugiej strony to wydarzenie nastawione na komfort uczestników, co nie jest sprawą oczywistą w skomercjalizowanej rzeczywistości. Jak widać takie podejście może przynieść sukces, choć należy go rozpatrywać w szerszym kontekście niż tylko przyrost frekwencji, ilość publikacji czy większy zarobek. Dzięki temu w ostatnią niedzielę rozegrano setny wyścig, na pamiątkę czego każdy, kto dojechał do mety, otrzymał pamiątkowy medal.

 

Related posts
In sport

Pod znakiem cross country

Patrząc na frekwencję można by rzec ?szału nie ma?. Jeśli jednak w jednym województwie w ciągu sezonu rozgrywanych jest 11 imprez cross country, to znaczy, że ta odmiana mtb, przynajmniej lokalnie, jest daleka od wieszczonego…
Read more
In sport

Małopolska Liga Kolarska - dobry pomysł na rozpoczęcie przygody z XC

W sezonie 2017 powraca Małopolska Liga Kolarska. To seria trzech wyścigów w formule cross country. Uczestniczyć mogą zarówno zawodnicy licencjonowani jak i amatorzy. Start jest za darmo a na najlepszych czekają nagrody finansowe. XC w…
Read more
loverove

Loverove 13.01.2017

Loverove na piątek, z dobrym zestawem newsów dla fanów kolarstwa: 1. La Vuelta 2017 Dziewięć etapów tegorocznej Vuelta a Espana będzie się kończyło podjazdami. Ma to być równoważone dwoma etapami jazdy na czas: krótkiej, drużynowej (13,8…
Read more