DopingIn sport

Blast from the past – szczyt za wcześnie

Blast from the past - szczyt za wcześnie

Był taki sezon, gdy Lance Armstrong zadrżał w obawie przed porażką w Tour de France. Grupa głodnych sukcesu kolarzy solidnie postraszyła go podczas Criterium du Dauphine 2004r, jednak radość Ibana Mayo czy Tylera Hamiltona okazała się przedwczesna.

Armstrong miał już wówczas na koncie serię pięciu zwycięstw w Tour de France, ale by zostać samodzielnym liderem klasyfikacji na najbardziej utytułowanego kolarza Wielkiej Pętli, potrzebował jeszcze jednej wygranej. Rok wcześniej, w 2003r był blisko porażki. Rywale odrobili lekcję, do gry obok Michele Ferrariego wkroczył Eufemiano Fuentes. Kolejny fizjolog-szarlatan, który budował przygotowania i wyścigową taktykę wokół odpowiedniego stosowania środków dopingujących.

Szanse, przynajmniej w teorii, się wyrównały. Co więcej, po kilku przetasowaniach w peletonie, konkurenci Armstronga byli wyjątkowo zmotywowani, by w końcu dobrać mu się do skóry. Na trasie Tour de France miała się znaleźć jazda indywidualna pod górę z metą na Alpe d?Huez. Podczas Criterium du Dauphine Libere, jak wówczas brzmiała nazwa głównego testu przed Wielką Pętlą, przygotowano próbę jeszcze cięższą: podjazd na czas zboczami Mont Ventoux.

Tyler Hamilton i Oscar Sevilla w nowych barwach szwajcarskiej grupy Phonak oraz Baskowie z Euskaltel Euskadi poczuli, że są na dobrej drodze do osiągnięcia sukcesu. Na etapach Dauphine nadawali niesamowite tempo. Typowy ?góral?, Iban Mayo był w stanie wygrać pięcioipółkilometrowy prolog. Choć na trasie znalazł się niewielki podjazd, jazda baskijskiego kolarza i tak wyglądała wyjątkowo. Również Hamilton pokonał w tej próbie Armstronga. Na kolejnych etapach Baskowie kontrolowali peleton, nie tylko ich lider był świetnie przygotowany, ale też jego pomocnicy.

Czwarty odcinek wyścigu był pokazem siły, jaką w owych czasach dawało odpowiednie przygotowanie farmakologiczne. Podczas czasówki na Mt. Ventoux kolarze pędzili z niesamowitą prędkością. Mayo i Hamilton ustanowili dwa najlepsze czasy w historii rowerowych wspinaczek na tę słynną górę. Do zwycięskiego Baska Armstrong stracił niemal dwie minuty, a poza wymienioną dwóją wyprzedzili go również Oscar Sevilla i Juan Miguel Mercado (kto go jeszcze pamięta?).

W ucieczkach i na przełęczach znakomicie w tamtym wyścigu radzili sobie również specjaliści od bruków: George Hincapie i Stuart O?Grady walczyli o zwycięstwa etapowe w końcowej fazie Criterium du Dauphine. O ile Hincapie w postępowaniu USADA przyznał się, że w tamtych latach był częścią dopingowego programu drużyny Armstronga, o tyle O?Grady zadeklarował jedynie stosowanie EPO w 1998r. Pomimo tego, w 2004r na alpejskich szosach podjeżdżał z lekkością.

Tyler Hamilton wspomina Dauphine 2004 w "Wyścigu Tajemnic"

Tyler Hamilton wspomina Dauphine 2004 w “Wyścigu Tajemnic”

Iban Mayo do końca kontrolował przebieg wyścigu. Mocne tempo nadawane przez jego pomarańczowy pociąg wybiło z rytmu Hamiltona, który upadł na jednym ze zjazdów. Okazało się jednak, że baskijski kolarz popełnił błąd. Nawet w tamtych czasach nie było możliwe utrzymywanie organizmu na najwyższym poziomie przez niemal dwa miesiące. W czasie Tour de France zdołał jedynie przyjechać w czołówce na pierwszym pirenejskim etapie. Na kolejny nie starczyło już sił a następnie wycofał się po piętnastym odcinku. Za usprawiedliwienie można przyjąć, że przynajmniej oficjalnie, w tamtym czasie zmagał się z mononukleozą oraz był nieco poobijany. Z kolei Hamilton musiał się wycofać po kontuzji, jakiej doznał w kraksie na jednym z pierwszych etapów. Z perspektywy czasu wiadomo, że tego typu problemy omijają zawodników, którzy są w 100% dyspozycji. Pech dopada tych, którzy są nieco słabsi a przez to bardziej nerwowi i muszą więcej ryzykować.

Mimo dotkliwej porażki na trasie Criterium du Dauphine, Armstrong i jego ekipa zachowali zimną krew. Opiekujący się Amerykaninem Michele Ferrari był zbyt dużym perfekcjonistą, by popełnić błąd. W czasie Touru to Lance był górą, najwyższa forma przyszła wtedy, gdy był na to czas: podczas decydujących odcinków w Alpach w drugiej części Wielkiej Pętli. Tam właśnie Armstrong zdominował rywali na Alpe d?Huez i wykazał się szybkością oraz typową dla siebie arogancją na etapach do Grand Bonnard, gdzie ośmieszył rywali z Telekomu oraz Lons le Saunier, gdzie zmusił Filippo Simeoniego do zaprzestania jazdy w ucieczce.

O Bohaterach z Dauphine mało kto już wtedy pamiętał. Na Tourze, prócz oczywiście Armstronga i Ullricha liczył się Ivan Basso, który ?Delfinat? przejechał treningowo. Kolejnych kilka tygodni później, ?magiczne? metody Eufemiano Fuentesa zawiodły Hamiltona, który został pierwszym sportowcem przyłapanym na stosowaniu niedozwolonej transfuzji. Iban Mayo również nie podniósł się po upadku ze szczytu, który osiągnął w czerwcu 2004, trzy lata później wpadł na EPO.

Zdjęcie okładkowe: Droga przed szczytem Mont Ventoux, fot. Mat / flickr CC BY 2.0

Related posts
loverove

Po TdP, MSR a przed CDD ;)

Kolarski sezon post-lockdownowy na całego. Mam więc dla Was garść ciekawych materiałów z ostatnich dni. Najlepsza galeria z Mediolan – San Remo Zabandażowany Matthews na podium, Alaphilippe przegrany, ale zadowolony i genialny Van Aert. 300km…
Read more
Recenzje

Marco Pantani. Ostatni Podjazd.

W ogromie reporterskiej pracy, którą wykonał Matt Rendell opisując życie, karierę i śmierć Marco Pantaniego największą wartość mają te słowa, które nie przekonają nieprzekonanych, ale są wartością rzadko spotykaną w kolarskich mediach. Te, które boleśnie…
Read more
Bez kategoriiIn mindIn sport

Co zmienić w pro kolarstwie?

Jaka będzie przyszłość kolarstwa zawodowego po pandemii koronawirusa i kryzysie ekonomicznym?
Read more