Jeśli chcesz zobaczyć, jak wyglądało kolarstwo w “erze herosów”, koniecznie musisz obejrzeć ten film. “Niedziela w Piekle” to znakomity dokument z 1976r. W rolach głównych: Eddy Merckx, Freddy Maertens i Roger de Vlaeminck.

Jakiś czas temu miałem przyjemność oglądać “Niedzielę w Piekle” w kinie. Ponieważ spora część obrazu to tak naprawdę relacja z wyścigu, mamy do czynienia z niespotykaną lekcją historii kolarstwa. Inne jest niemal wszystko: sprzęt, stroje, taktyka, choć ta w przypadku monumentu z Paryża do Roubaix różni się najmniej. Niezmienny element: bruki północnej Francji do dziś wymusza na kolarzach jazdę w stylu retro: bez kompromisów, licząc na łut szczęścia, opierając się nie tylko na podpowiedziach płynących ze słuchawki, ale też na własnym instynkcie.

Rok 1976 to schyłkowy etap kariery “Kanibala”, Eddyego Merckxa. Kolarz wszechczasów wygrywał “Piekło północy” trzykrotnie, jednak w tamtym sezonie był raczej czarnym koniem zawodów niż murowanym faworytem. Nowe pokolenie coraz mocniej dochodziło do głosu, wyeksploatowany organizm Belga powoli odmawiał posłuszeństwa. Tak czy inaczej Merckx stanął na starcie i próbował po raz kolejny “pożreć” swoich rywali.

Nie jest to jednak opowieść o nim a o kolarstwie jako takim. W nietypowy sposób (jesteśmy nie tylko przyzwyczajeni do współczesnej narracji, ale przede wszystkim do przekazu telewizyjnego, a nie języka filmu) dostajemy na tacy atmosferę wyścigu. Mechanicy przygotowujący sprzęt, protest związkowców blokujących przejazd kolarzy, ostatnie chwile przed startem. Do tego zimny, neutralny komentarz opisujący zmagania zawodników oraz budująca klimat ścieżka dźwiękowa. Paryż Roubaix jest wielkim wydarzeniem, pomnikiem sportu a ten film to tylko część jego legendy. Jørgen Leth, twórca obrazu spisał się świetnie. “Niedziela w Piekle” jest lekturą obowiązkową dla fanów kolarstwa a przy okazji dziełem dobrym samym w sobie.

Edit: Film w całości w wersji angielskiej możecie znaleźć na youtube:

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments