HerosiIn sportKlasyki

Fajne staruszki, które pamiętam

Liege-Bastogne-Liege kończy wiosenny sezon wyścigów klasycznych. Wkrótce liczyć będą się jedynie wielkie toury. Ten najstarszy z monumentów był świadkiem wielu imponujących chwil. Z tych, które śledziłem, zapamiętałem kilka.

Rozgrywana od 1892 impreza, słusznie nazywana ?staruszką? to najbardziej górzysty element ?ardeńskiego tryptyku?. Dzięki temu jest często celem nie tylko kolarzy klasycznych, ale też tych, którzy kilka tygodni później walczą o czołowe lokaty w Giro lub Tourze. Takie połączenie daje znakomity obraz, jakie zmiany następują w kolarstwie na przestrzeni lat. W tym roku wyścig rozegrany zostanie po raz setny. Oglądałem większość w ciągu ostatnich 20 lat. Za najciekawsze uważam te:

1998 Imponujący Bartoli

Michele Bartoli to jeden z najwybitniejszych kolarzy klasycznych przełomu wieków. Zdobywał Puchar Świata, wygrywał na brukach Flandrii, wzgórzach Ardenów i górach Lombardii. Przewodził też w rankingu UCI. W 1998r jeździł dla efemerydy, teamu Asics. 15km przed metą samotnie zaatakował, zostawiając z tyłu pościg pełen znakomitych rywali. Metę w Liege minął ze sporą przewagą, o ponad minutę wyprzedził Laurenta Jalaberta. Tym samym Bartoli obronił tytuł – zwycięstwo z numerem jeden na plecach musiało smakować wyjątkowo. Na wideo warto zwrócić uwagę na niepowtarzalny styl, jaki towarzyszył kolarzom końca lat dziewięćdziesiątych: wzorzyste koszulki, dziwne okulary (moda jak widać co jakiś czas wraca) oraz kaski, które wtedy były obowiązkowe jedynie w Niderlandach.

2002 Początkujący Bettini


Liege Bastogne Liege 2002 przez super_hugo

Następcą Bartolego, jak się później okazało, mniej uniwersalnym, ale bardziej utytułowanym, był Paolo Bettini. Późniejszy mistrz olimpijski i podwójny mistrz świata, zwany Świerszczem, ?Staruszkę? wygrywał dwa razy. W drużynie Mapei, gdzie obaj kolarze się spotkali, było im nie po drodze i Bartoli odszedł do Fassa Bortolo. Zwycięstwo Bettiniego w 2000r z pewnością nadało rozpędu jego karierze, natomiast dużo lepiej zapamiętałem sezon 2002. W tamtym roku to właśnie kolarze Mapei dwukrotnie triumfowali w Liege. W kwietniu, podczas Klasyku, Paolo Bettiniemu pomógł Stefano Garzelli. Kolarze w charakterystycznych, kolorowych strojach zaliczyli piękny dublet. Dwa tygodnie później Świerszcz odwdzięczył się koledze, gdy na podobnej trasie kończył się etap Giro d?Italia. Garzelli zwyciężył i zdobył koszulkę lidera. Kilka etapów dalej został wyrzucony z wyścigu za doping.

2003 Apogeum epoki dopingu

Lance Armstrong bardzo chciał wygrać Liege-Bastogne-Liege. To jedyny monument, w którym miał realne szanse na zwycięstwo. W 2003 roku na starcie stanęła cała czołówka późniejszego Tour de France. Ullrich, Vinokourow, Mayo, wszyscy pełni sił, ze świeżo przetoczoną krwią w żyłach. Przygotowania jak i sam wyścig świetnie relacjonuje Tyler Hamilton w swojej książce ?Wyścig Tajemnic?. Armstrong jechał agresywnie, atakował, jednak nie był w stanie zgubić głównych rywali. Konkurenci, nad którymi dominował w Wielkiej Pętli nadrobili dopingową różnicę i byli gotowi, by stawić czoła ?Bossowi?. Liege-Bastogne-Liege był dowodem, że w lipcu będą groźni. Hamilton wygrał wyścig w pięknym stylu (dramaturgii dodała nagła ulewa w końcówce) a wielki potencjał zaprezentował Iban Mayo. Z oboma kolarzami Armstrong miał sporo problemów podczas Touru i choć ostatecznie się obronił, był to rok, gdy sprawy niemal wymknęły mu się spod kontroli.

2009 Schleck na fali

Bracia Schleck byli na właściwej drodze, by na dobre zdominować najważniejsze wyścigi rozgrywane w górach. Czołowy zespół (prowadzony przez Bjarne Riisa), wielki talent a do tego łącząca ich więź. Liege-Bastogne-Liege było połączeniem wszystkich tych elementów. Stosunkowo wczesny atak młodszego z braci, Andy?ego okazał się strzałem w dziesiątkę. Rywale szachowani przez starszego Franka nie podjęli walki. Tak to miało wyglądać przez kolejne lata. Niestety dla Schleków, fala na której się znajdowali szybko opadła.

2011 Gilbert z rekordem

Andy Schleck jeszcze nie wiedział, że zostanie uznany zwycięzcą Tour de France 2010. Sprawa o użycie klenbuterolu przez Alberto Contadora ciągnęła się w nieskończoność. Bracia Schlek byli więc póki co przegranymi a Liege-Bastogne-Liege 2011 najlepiej wyraża ich bezsilność. Luksemburczycy zostali kompletnie rozbici przez będącego w formie życia Philipe?a Gilberta. Walończyk w końcówce jechał sam przeciwko obu braciom i mimo ich przewagi taktycznej zdołał bez większych problemów zwyciężyć. W ten sposób skompletował cztery triumfy w ciągu 10 dni: Dwie strzały: Brabancką i Walońską, Amstel Gold Race oraz Liege-Bastogne-Liege. Sparaliżowani Schleckowie jedynie przyglądali się jeździe Gilberta w końcówce ?Staruszki?, następnie w lipcu przegrali Tour de France z Evansem i od tego czasu nie powrócili na wcześniej prezentowany poziom.

Related posts
loverove

Długo wyczekiwany dzień

Kolarstwo wróciło! Choć nie wiem jak na dłuższą metę wyścigi będą rozgrywane w trawionej pandemią Europie, obejrzeliśmy świetne ściganie podczas Strade Bianche. I tym powinniśmy się cieszyć.
Read more
Recenzje

Marco Pantani. Ostatni Podjazd.

W ogromie reporterskiej pracy, którą wykonał Matt Rendell opisując życie, karierę i śmierć Marco Pantaniego największą wartość mają te słowa, które nie przekonają nieprzekonanych, ale są wartością rzadko spotykaną w kolarskich mediach. Te, które boleśnie…
Read more
In sport

Całe kolarstwo w jednej tabeli

Całkiem możliwe, że kolarstwo zawodowe to najbardziej niewdzięczna z najcięższych dyscyplin sportu. Możesz być wielkim talentem, możesz być wyjątkowo pracowity a i tak na sukces będziesz czekać latami. A prawdopodobieństwo, że go odniesiesz jest nikłe.
Read more