Niczym himalaiści przed szczytowym atakiem będziemy wyczekiwali przerw w opadach. Jest więc szansa na bliższy kontakt z ekranem TV. A jest co oglądać!

Wyścig “ku słońcu” miał być mało interesujący. Więcej obiecywaliśmy sobie po Tirreno-Adriatico. Brak czasówki, brak dużych gór, słabsza obsada… a mimo to dzieje się wiele. Ściganie jest bardzo dynamiczne. Otwarta rywalizacja, która miała być zaledwie pocieszeniem dla faktu, że gros gwiazd wybrało ściganie we Włoszech, okazała się atutem. Kolarze atakuja, walczą o sekundy, szukają szans na zdobycie przewagi. Niestety Rafał Majka na skutek defektu stracił kilka minut u podnóża Mont Brouilly we środę, ale Przemysław Niemiec nadal jedzie czujnie pilnując faworytów. Formę sprawdza Vincenzo Nibali, cenny sukces odniósł Carlos Betancur a liderem jest Garaint Thomas, którego Sky szykuje na następcę Wigginsa i Froome’a. Piątkowy, sobotni i niedzielny etap zapowiadają się więc emocjonująco. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, kto może wygrać klasyfikację generalną, zapewne do ostatnich metrów zjazdu z Col d’Eze w niedzielę będą się ważyły losy żółtej koszulki.

 

Na trasie znad morza Tyrreńskiego nad Adriatyckie towarzyszą nam innego rodzaju emocje. Michał Kwiatkowski jest realnym faworytem do walki o zwycięstwo a przynajmniej do podium. Podczas drużynowej czasówki z pomocą kolegów wypracował niezłą przewagę nad Porte i Contadorem. Dyspozycja, jaką prezentuje w ostatnich tygodniach sugeruje, że powinien obronić się przed nimi podczas finałowej jazdy indywidualnej we wtorek. Pytanie, czy sprosta gwiazdom Sky i Tinkoff-Saxo podczas sobotnich i niedzielnych zmagań w górach. W sobotę do mety w Cittareale prowadzi bowiem droga pnąca się przez 12km ze średnim nastromieniem 5,3%, zaś w niedzielę na kolarzy czeka końcówka – kat: najpierw Passo Lanciano (11,3 km; 8,5%, max. 13%, to już nie przelewki) a następnie prowadzący do mety Muro di Guardiagrele, krótki ale stromy nawet na 30%. Ciekawe, czy kolarze w dalszej części stawki zejdą z rowerów tak, jak kilka lat temu na Montelupone?

Muro di Guardiagrele, fot. RCS

Muro di Guardiagrele, fot. RCS

Oprócz elity mężczyzn na trasy w ten weekend ruszą też kobiety. Brian Cookson, nowy szef międzynarodowej federacji kolarskiej spełnia przedwyborcze obietnice. Naciski, płynące głównie z anglojęzycznej części peletonu odnoszą skutek. Ściganie w wydaniu pań zaczyna być należycie promowane. Puchar Świata doczekał się nad wyraz godnego klipu promocyjnego. Również pirackie streamingi nie zamierzają ominąć Ronde van Drenthe, który rozegrany zostanie w sobotę. Pojadą w nim Eugenia Bujak, Katarzyna Pawłowska i Małgorzata Jasińska, zatem jest komu kibicować!

Najciekawsze wydarzenia weekendowych etapów zaplanowane są mniej więcej na godziny 14-17. Po ponad miesiącu suszy i ciepła wraca jednak do nas właściwa dla tej pory roku aura. Ma być chłodniej, deszczowo i wietrznie. Możliwe, że sypnie nieco śniegu. Ale, ale… nie ma już zmiłuj, trzeba ćwiczyć. Jeśli do południa będzie lało a po południu wyjdzie słońce, zmagania zawodowców zostaw sobie na wieczór – powtórki na youtube nie są takie złe!

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments