fbpx

Pokonać maszynę

Po raz setny kolarze ruszyli dookoła Francji. Oczy wszystkich skierowane są na drużynę Sky. Bez obrońcy tytułu, Sir Bradleya Wigginsa, za to z jego następcą, Chrisem Froomem, Brytyjczycy niczym perfekcyjnie działająca maszyna celują w kolejny sukces. Czy możliwe jest pokonanie ekipy, która działa niczym najbardziej sprawne korporacje? Jeśli tak, to kto i gdzie jest w stanie to zrobić? Przez najbliższe trzy tygodnie nawet ci, którzy na co dzień nie interesują się kolarstwem będą śledzili walkę o żółtą koszulkę. Magiczny Tour de France wystartował.

Trasa Tour de France 2013
Trasa Tour de France 2013 ? Wikimedia commons, autor: Nu?, CC BY SA 3.0

Niezwykła przemiana
Dwadzieścia lat temu brytyjskie kolarstwo było mniej więcej na tym poziomie rozwoju co polskie. Nieco historii, kilka przebłysków i nic poza tym. Szereg reform, długoterminowy plan rozwoju, solidne podstawy szkoleniowe i finansowe sprawiły, że obecnie poddani Jej Królewskiej Mości są dominującą siłą w zawodowym peletonie. Z najważniejszych imprez przywożą worki medali, liczą się niemal w każdej odmianie rowerowego sportu: od toru, przez szosę na mtb kończąc. Kulminacją wieloletniego procesu był lipiec 2012, gdy Bradley Wiggins wygrał Tour de France a następnie zdobył olimpijskie złoto.

Ten były kolarz torowy przez kilka sezonów zmieniał specjalizację by po wielu wyrzeczeniach, drakońskiej diecie i katorżniczych treningach stać się specjalistą wyścigów etapowych. Swą siłę oparł na jeździe na czas oraz wsparciu drużyny. Ubiegłoroczna ?Wielka Pętla? wyglądała jak ułożona specjalnie dla niego. Stosunkowo mało gór, za to wiele kilometrów samotnej walki z czasem. Wiggins i jego przyboczni, niczym najwybitniejsi mistrzowie perfekcyjnie wykorzystali jedyną szansę, zdominowali wyścig i wygrali Tour de France. Nie obyło się bez kontrowersji. Za plecami Sir Wiggo wyrósł wybitny rywal z tego samego zespołu. Pochodzący z Afryki Chris Froome pokazał, że niemal równie dobrze jeździ na czas, a pod górę jest nawet mocniejszy niż jego lider. Po kilku sprzeczkach, Froome schował swoją dumę, zachował się jak profesjonalista i godnie czekał na swoją szansę. Właśnie ją dostał. Wiggins po nieudanym Giro di Italia nie startuje w tegorocznej ?Wielkiej Pętli?, za to Froome, mający rewelacyjny sezon jest głównym faworytem do zwycięstwa. Tym bardziej, że i tym razem trasa jest jakby uszyta dla grupy Sky.

Brytyjskie roboty
Pochodzący z Kenii zawodnik, zanim trafił pod skrzydła Dave?a Brailsforda był obiecującym kolarzem jeżdżącym w mniej znanych grupach. Podobno rozwój jego kariery utrudniała choroba pasożytnicza, schistosomatoza, której nawrót trapił go jeszcze w 2012 roku. Dopiero uporanie się z tą przypadłością pozwoliło mu w pełni rozwinąć skrzydła i wejść na najwyższy poziom. Dla sceptyków tempo, w jakim rozwijają się kolarze w Sky jest argumentem na stosowanie przez tę ekipę niedozwolonych praktyk dopingowych. Za plecami Wigginsa i Froome?a pojawia się bowiem kolejny ?super pomocnik?, Tasmańczyk Richie Porte, który w tym roku może odegrać podobną rolę, co Kenijczyk rok temu. Tak czy inaczej, ekipa Sky jest w wielu kwestiach wyjątkowa. Jej zawodnicy są jednymi z najszczuplejszych w peletonie, wychudzone sylwetki liderów drużyny budzą w równym stopniu podziw i przerażenie. To również drużyna, która najbardziej ze wszystkich szuka przewagi technologicznej. Stąd zapewne niechęć części kibiców do kolarzy w czarnych strojach. Sky odziera sport z resztek romantyzmu. Zawodnicy tego zespołu jadą niczym roboty, podporządkowani wskazaniom mierników mocy, wsłuchani w polecenia dyrektorów sportowych płynących przez radio z centrum dowodzenia. Wyścig taki jak Tour de France jest zresztą stworzony do szukania tego typu rozwiązań. Dużo bardziej nieprzewidywalne, włoskie Giro i hiszpańska Vuelta utrudniają kontrolę peletonu, zarówno z powodu pogody jak i ekstremalnych trudności spotykanych na trasie. I Froome i Wiggins przekonali się już o tym. We Francji, gdzie mało co może zaskoczyć, zaprogramowanie i zrealizowanie wyrafinowanej strategii jest bardziej możliwe.


Chris Froome podczas przygotowujące do Tour de France wyścigu Criterium International. Niemal cały czas patrzy w urządzenie pokazujące generowaną przez niego moc.

Szare kontra szare
Wygląda na to, że wymiana lidera poszła w Sky bez problemu. Froome wygrywa w tym roku niemal wszędzie, gdzie startuje. Jego pomocnik, Porte bryluje tam, gdzie Froome ma wolne. Pozostali pomocnicy są w szczytowych momentach kariery. Wszystko wygląda niemal perfekcyjnie. Do tego trasa wyścigu powinna preferować lubiącego atakować w górach lidera brytyjskiej drużyny.

Tour de France w całej swojej historii szukał wielkich pojedynków. W tym roku Froome?owi przeciwstawić ma się Alberto Contador. Wybitny kolarz, który mimo dopingowej przeszłości cieszy się sympatią kibiców i uznaniem w peletonie. Hiszpan mocno pracował na taką pozycję, wiele razy zachowując się jak prawdziwy mistrz. Po dyskwalifikacji, choć nie był najmocniejszym zawodnikiem, brawurą i taktyką wygrał Vuelta Espana i mimo, że w tym sezonie nie bryluje jak Froome, jest również wielkim faworytem do końcowej wygranej. W teorii zapowiada się najbardziej elektryzujący pojedynek ostatnich lat. Choć Froome i Contador to kolarze o podobnej specyfice: dynamiczni w górach i świetni na czas, prezentują dwa przeciwstawne obozy. Hiszpan ma wiele wspólnego ze ?starym?, skażonym dopingiem kolarstwem. Na trasie jest za to spontaniczny, lubi ryzykować, jeździ jak mistrz z dawnych czasów. Ekipa Sky to technologia, wyrachowanie a do tego wyrażane nie wprost podejrzenia, że coś jest z nią nie tak. Nadmierna dominacja po traumie związanej z historią Lance?a Armstronga jeszcze przez wiele lat będzie budzić podejrzenia. Nic nie jest już czarno białe, zatem pojedynek liderów, choć emocjonujący, pełny będzie niepewności nie tylko o jego zakończenie sportowe, ale i dyscyplinarne?

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Tym trzecim może być Alejandro Valverde. Również kolarz z dyskwalifikacją na koncie, również ze świetną drużyną i taki, któremu również bardzo pasuje trasa tegorocznego Touru. Prócz niego o podium walczyć będzie kolejny niezmiernie dynamiczny Hiszpan, który od kilku lat próbuje wygrać trzytygodniowy wyścig, póki co nieskutecznie. Dla Joaquima ?Purito? Rordrigueza to być może ostatnia taka szansa w karierze. O miano najstarszego zwycięzcy ?Wielkiej Pętli? walczyć będzie triumfator z 2011r, Australijczyk Cadel Evans, ale niewykluczone, że będzie on pilotował młodego Amerykanina, Tejaya van Garderena. Zastęp młodych talentów prezentują Francuzi: Pierre Rolland i Thibaut Pinot to pierwsi od piętnastu lat realni faworyci do dobrych miejsc reprezentujący drużyny gospodarzy. Nieco w cieniu, choć nie bez szans są również zawodnicy tacy jak Jurgen Van Den Broek, Ryder Hesjedal, Andrew Talansky czy Daniel Martin. Wreszcie Andy Schleck, powracający po kłopotach ze zdrowiem, wielka niewiadoma, kolarz, który może zarówno w ogóle nie zaistnieć jak i włączyć się do walki o zwycięstwo.

Nie mogę zapomnieć o Polakach. Po rewelacyjnym Giro di Italia apetyty, zwłaszcza szukających sensacji dziennikarzy z redakcji sportowych są wielkie. Kibice wykazują więcej rozsądku i po prostu życzą ?naszym? powodzenia. Przemysław Niemiec, choć ma silną pozycję w swojej ekipie przede wszystkim musi zregenerować się po walce we Włoszech, Michał Kwiatkowski jedzie wspierać super-sprintera Marka Cavendisha i zbierać własne doświadczenia oraz? rywalizować z Maciejem Bodnarem, którego lider, Peter Sagan to jedno z głównych zagrożeń dla ?Cave?. Każdy dobry wynik na etapie czy w jednej z klasyfikacji będzie miłą miłą niespodzianką, choć na tle tegorocznych rezultatów, nie będzie zaskoczeniem.

Jubileusz dla koneserów
Wydawałoby się, że setny Tour de France powinien oferować szczególne fajerwerki. Te jednak ostatnio zapewniają widzom organizatorzy we Włoszech i Hiszpanii. Francuzi postawili na ciekawą, zrównoważoną trasę, stawiając na koncentrację sprawdzonych rozwiązań w miejsce ekstremalnych nowinkek. Pierwszy raz wyścig wystartuje z Korsyki. Peleton spędzi na wyspie trzy ciekawe dni. Od początku będą pagórki, wysokie tempo i walka o koszulkę lidera. Kolumna Tour de France dość wcześnie wjedzie w Pireneje, ale decydujące rozstrzygnięcia nastąpią w Alpach i w Prowansji. Nietypowym rozwiązaniem jest włączenie do programu dwóch najbardziej legendarnych podjazdów w jednym roku. Zawodnicy zmagać będą się zarówno z Mont Ventoux jak i z Alpe d?Huez! Całość wydaje się być wyważona, preferująca kolarzy kompletnych, dobrych i w górach i na czas, bez faworyzowania żadnej z tych specjalizacji. Uwagę zwraca, po raz kolejny, brak bonifikat na metach etapów, co może mieć wpływ na przebieg rywalizacji o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej jak i na powodzenie ucieczek.

Moje typowanie faworytów, w tradycyjnej, pięciogwiazdkowej skali:

*****
Chris Froome (Sky)
****
Alberto Contador (Saxo Tinkoff), Alejandro Valverde (Movistar)
***
Cadel Evans, Tejay van Garderen (BMC), Andy Schleck (Radioshack), Bauke Mollema (Belkin), Joaquim Rodriguez (Kartusha), Richie Porte (Sky)
**
Jurgen van de Broeck (Lotto), Jakob Fuglsang (Astana), Daniel Martin, Andrew Talansky (Garmin), Pierre Rolland (Europcar)
*
Damiano Cunego, Przemysław Niemiec (Lampre), Thibaut Pinot (FDJ), Igor Anton, Mikel Nieve (Euskaltel), Rein Taaramae (Cofidis), Thomas de Gendt (Vacansolei)

Etapy, który nie wolno przegapić:
01.07, Nicea, jazda drużynowa na czas
06.07, Ax 3 Domaines, pierwszy finisz pod górę, wjazd w Pireneje
14.07, Mont Ventoux, góra-legenda
17.07. Embrun-Chorges ? ostatnia jazda indywidualna na czas
18.07. Alpe d?Huez. I to dwa razy!

Tekst pierwotnie opublikowany w portalu natemat.pl 29.06.2013


Opublikowano

w

,

przez

Tagi: