In sportnatemat.pl

Ktoś musi wygrać to Giro

Kolarzom ścigającym się w wyścigu dookoła Włoch zostało jeszcze tylko pięć dni by wyłonić ze swojego grona zwycięzcę. Przez pierwsze dwa tygodnie oglądaliśmy defensywną jazdę i nieśmiałe ataki po niewielkie porcje sekund. Dziś wszystko się zmieni. Do pokonania są jeszcze cztery “etapy prawdy” i tysiące metrów do pokonania w pionie. Na każdym z nich można polec lub wygrać. Jedyny płaski odcinek we czwartek będzie ostatnią okazją na chwilę oddechu.

Przekrój trasy dzisiejszego etapu
Przekrój trasy dzisiejszego etapu ? Giro d’Italia

Póki co pojawia się sporo skojarzeń z zeszłorocznym Tour de France. I jest to całkiem słuszne. W lipcu wielu kibiców narzekało na mało spektakularny przebieg wyścigu w pierwszych dwóch tygodniach. Ostatnie etapy wynagrodziły nam wszystko. Show, jaki zrobili kolarze na Galibier i l?Alpe d?Huez wynagrodził długie oczekiwanie. Czy tak samo będzie na tegorocznym Giro? Wierzę, że tak.

Póki co o pozycję lidera walczą: Hiszpan Joaquim Rodriguez (Katusha) i, nieco niespodziewanie, Kanadyjczyk Ryder Hesjedal (Garmin Barracuda). Faworyzowani Włosi: Ivan Basso (Liquigas) i Michele Scarponi (Lampre) pilnują siebie nawzajem, nie próbują ataków i bazują na sile swoich drużyn. Basso przy pomocy m.in Sylwestra Szmyda kontroluje tempo peletonu na górskich odcinkach, Scarponi dla odmiany do taktycznych ucieczek wysyła Damiano Cunego. Efekt jest taki, że obaj tracą do prowadzącego ?Purito? Rodrigueza ponad minutę. W nadchodzących dniach różnice na metach muszą być znacznie większe.

Dzisiejszy i sobotni etap są szczególne dla Ivana Basso. Znajdują się na nich miejsca, które na dobre zapadły Włochowi w pamięć w 2005r. Wtedy, w kompletnie innej rzeczywistości, jako lider ekipy CSC, imponował niezwykłą mocą w górach i podczas jazdy na czas. Nikt nie wierzył, że rywale będą w stanie mu zagrozić. Jednak na Passo Duran, pierwszym z trzech podjazdów budujących morderczą końcówkę dzisiejszego etapu we znaki dał mu się Paolo Savoldelli. Choć Basso na mecie w Zoldo Alto (kolarze przejadą tamtędy i dziś) objął pozycję lidera, Savoldelli zaimponował na zjazdach zyskując 20sek przewagi. Tym razem po Duran i Zoldo Alto na kolarzy czeka jeszcze legendarna przełęcz Giau, z której zjazd jest równie wymagający. To może być największe kolarskie wyzwanie w karierze Ivana Basso, który znany jest z tego, że gdy droga prowadzi w dół zaczyna mieć poważne problemy.

Psychicznie włoski kolarz będzie musiał zmierzyć się z największą traumą swojej kariery w sobotę. We wspomnianym 2005r kompletnie poległ na przełęczy Stelvio. Oficjalnym powodem gigantycznej straty, jaką wówczas poniósł były problemy żołądkowe. Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, czy Basso nie wytrzymał wtedy presji, realnie się zatruł (oznaki kryzysu miał już dzień wcześniej) czy może… popełnił błąd w misternym planie dawkowania pewnych substancji (co trzeba jasno zaznaczyć, oficjalnie podczas tamtego Giro był ?czysty?, zatem to tylko hipoteza). Tak czy inaczej, podjazd pod drugą najwyżej położoną, przejezdną przełęcz Europy jest stawiany jako decydujący punkt tegorocznego wyścigu.

Dlaczego nie wspominam o innych faworytach? Przecież równie dobrze wielką wolą walki może wykazać się Scarponi, atakować wcześnie, przy pomocy Cunego wymęczyć rywali by na koniec samotnie rozbić ich w pył. ?Purito? wcale nie musi ?strzelić? jak wszyscy się tego spodziewają, na stromych ścianach Alpe di Pampeago odjechać Włochom i potwierdzić dominację w tegorocznym wyścigu. Wreszcie Ryder Hesjedal i Roman Kreuziger są w stanie zminimalizować straty na tyle, by w niedzielę to któryś z nich podczas czasówki zdobył maglia rosa.

Sporo zamieszania mogą przecież zrobić też młodzi Kolumbijczycy z ekipy Sky: Uran i Henao, Astana prócz Kreuzigera ma w czołówce również Tiralongo, nieco z tyłu w klasyfikacji znajdują się nieco nieobliczalni Nieve (Euskaltel) i Gadret (Ag2r).

Kolarze teamu Sky zwiedzają przełęcz Giau

Choć wielu znawców zauważa, że póki co kolarze jadą tak, jakby żaden nie chciał wygrać a ten kto zwycięży osiągnie to, ponieważ ostatecznie ktoś wygrać musi, dziś kończy się taka jazda. Trasa wyścigu ułożona jest w ten sposób, że nie pozostawia miejsca na żadne błędy i chwile słabości. Pamiętać trzeba również o pogodzie, do tej pory w Alpach kolarze ścigali się w deszczu i zimnie, wiele wskazuje na to, że tak będzie nadal. Ivan Basso, o którym tyle słów napisałem wcześniej jest póki co najspokojniejszy, ma również największe doświadczenie w takich sytuacjach. Nie wiem, czy wygra, choć w teorii to właśnie on ma w tej chwili najwięcej atutów po swojej stronie. Wiem natomiast, że jego sukces byłby w kontekście całej jego przeszłości najciekawszą z historii i najpiękniejszym ze scenariuszy.

Opis trasy kluczowych czterech etapów na stronie Eurosportu

Pierwsza dwudziestka klasyfikacji generalnej przed finałem Giro d’Italia:
1 Joaquim Rodriguez Oliver (Spa) Katusha Team 69:22:04
2 Ryder Hesjedal (Can) Garmin – Barracuda 0:00:30
3 Ivan Basso (Ita) Liquigas-Cannondale 0:01:22
4 Paolo Tiralongo (Ita) Astana Pro Team 0:01:26
5 Roman Kreuziger (Cze) Astana Pro Team 0:01:27
6 Michele Scarponi (Ita) Lampre – ISD 0:01:36
7 Benat Intxausti Elorriaga (Spa) Movistar Team 0:01:42
8 Sergio Luis Henao Montoya (Col) Sky Procycling 0:01:55
9 Dario Cataldo (Ita) Omega Pharma-Quickstep 0:02:12
10 Sandy Casar (Fra) FDJ-Big Mat 0:02:13
11 Rigoberto Uran Uran (Col) Sky Procycling 0:02:56
12 Thomas De Gendt (Bel) Vacansoleil-DCM Pro Cycling Team 0:03:16
13 Domenico Pozzovivo (Ita) Colnago – CSF Inox 0:03:17
14 Johann Tschopp (Swi) BMC Racing Team 0:03:24
15 John Gadret (Fra) AG2R La Mondiale
16 Daniel Moreno Fernandez (Spa) Katusha Team 0:03:33
17 Damiano Cunego (Ita) Lampre – ISD 0:03:45
18 Mikel Nieve Ituralde (Spa) Euskaltel – Euskadi 0:04:20
19 Gianluca Brambilla (Ita) Colnago – CSF Inox 0:04:45
20 Sergio Pardilla Bellon (Spa) Movistar Team 0:05:31

Tekst pierwotnie opublikowany w portalu natemat.pl 23.05.2012