In sportnatemat.pl

Niewygrani

Fabian Cancellara po raz czwarty będąc najmocniejszym fizycznie zawodnikiem przegrał wielki wyścig. Po raz kolejny z kimś, kto w przedywścigowych spekulacjach był co najwyżej ?czarnym koniem?. Czy kariera Szwajcara dostała zadyszki? Jak traktować wybitnych atletów, którzy będąc na szczycie nagle przestają wygrywać?

Fabian Cancellara
Fabian Cancellara ? Kristian Th?gersen, flickr, CC BY 2.0

Czterokrotny mistrz świata, mistrz olimpijski, zwycięzca Paryż – Roubaix (dwa razy), Dookoła Flandrii i Mediolan – Sanremo. Kolarz z genialną techniką, siłą i wytrzymałością. Do tego w idealnym wieku by odnosić największe triumfy (31 lat). Do tego w – teoretycznie – jeszcze silniejszej i lepiej zarządzanej drużynie niż przed laty.

Styl jego zwycięstw jest niepowtarzalny. Bardzo mocny atak, któremu nie jest w stanie przeciwstawić się nawet rozpędzony peleton. W sezonie 2010 Cancellara był nawet podejrzewany o stosowanie niedozwolonego wspomagania… mechanicznego w postaci rzekomo ukrytego we wsporniku siodła niewielkiego silnika elektrycznego. Okazało się to bzdurą, bo Szwajcar jak odjeżdżał rywalom, tak odjeżdża nadal. Tyle, że nie patrzą już w osłupieniu a kolektywnie walczą przeciwko niemu i za każdym razem wygrywa ktoś inny.

W tym roku podczas ?wiosennych mistrzostw świata? czyli klasycznego ?monumentu? Mediolan – Sanremo (niemal 300km, 7 godzin jazdy, w końcówce kilka niewygodnych podjazdów i techniczny zjazd do mety) scenariusz się powtórzył. Cancellara z wielką mocą nadawał tempo ucieczce, obronił przewagę przed rozpędzoną grupą pościgową by zostać w ostatniej chwili wyprzedzonym przez wiozącego się na kole Simona Gerransa.

Czy zatem Fabian Cancellara przestał nagle być jednym z najwybitniejszych kolarzy dekady? Czy cokolwiek z jego umiętności umknęło? Nie! Jest coraz szybszy na finiszach, nadal świetnie radzi sobie w trudnym terenie (w tym roku wygrał rozgrywany na szutrach wyścig Strade Bianche), coraz lepiej jeździ pod górę a mimo to niemal nic nie stracił ze swojej umiejętności jazdy na czas. Ba, osiąga rezultaty, za które większość kolarzy oddałaby duszę diabłu (cokolwiek w wyczynowym sporcie skażonym dopingiem może to oznaczać).

Nawet jeśli ten stan, gdy przegrywa z kolejnymi rywalami, się utrzyma, będzie zapamiętany jako wielki mistrz. Może się bowiem okazać, że konkurenci na tyle poznali jego sposób jazdy, że już nigdy nie będzie w stanie się im przeciwstawić. Co więcej, kolejne roczniki sportowców wciąż wchodzą do gry, możliwe więc, że choć wydaje się to mało prawdopodobne, ale trafi się ktoś kto będzie od niego zwyczajnie silniejszy i pokona w pojedynku jeden na jednego nie tylko dzięki taktyce, ale będąc zwyczajnie lepszym.

Oczywiście trzeba mieć w pamięci wcześniejsze dokonania danego zawodnika, siłę drużyny, którą reprezentuje i – jak zawsze – szerszy kontekst jego postaci. Z drugiej strony sport zawodowy, a szczególnie jego komentarz i relacja nie może opierać się tylko na sloganie firmy Nike przygotowanym na Igrzyska w Pekinie, który głosił, że sportowiec nie wygrywa srebra a przegrywa złoto! Faktycznie bywa, że drugie miejsce jest porażką, ale nie można każdej traktować jednoznacznie. Justyna Kowalczyk uznając na koniec Pucharu Świata pełnego pięknych zwycięstw wyższość Marit Bjoergen ma za sobą kolejny rewelacyjny sezon w karierze. Kamil Stoch i pozostali Polscy skoczkowie choć nie dorównują sukcesom Adama Małysza wpisali się w obraz światowej czołówki i zapowiada się, że tam na dłużej pozostaną. Główny bohater tego tekstu, Fabian Cancellara wygrał w życiu już tyle, że mógłby swoim dossier obdzielić kilku świetnych zawodników. Wreszcie Cadel Evans, który przez całą karierę stawiany był jako przykład niespełnionego outsidera, dopiero w jej ostatnich latach (Australijczyk ma już 34, zatem wiele wskazuje na to, że może nie nawiązać do największych sukcesów) wspiął się na szczyt.

?Nie wygrywasz srebra – przegrywasz złoto?? A może ?nie wygrywasz złota, jesteś drugi?. Po prostu.

Fabian Cancellara zajmuje drugie miejsce w Mediolan – Sanremo 2012

 

Tekst pierwotnie opublikowany w portalu natemat.pl 19.03.2012