In sportnatemat.pl

Ten, któremu zarzucano doping

Lance Armstrong został oczyszczony z zarzutów oszustwa polegającego na wykorzystaniu pieniędzy amerykańskich podatników do stworzenia systemu dopingowego w grupie US Postal. Największy specjalista, oskarżyciel Jeff Novitzki poległ. Zeznania byłych kolegów z drużyny nie pomogły. Kolarz z Teksasu jest najwybitniejszym zawodnikiem w historii Tour de France.

To piękna i wzruszająca historia. Prosty chłopak z Austin, wychowywany przez samotną matkę przejawia talent w triathlonie, następnie wyjeżdża do Europy gdzie wkrótce zostaje mistrzem świata w kolarstwie szosowym. Gdy zaczyna chorować na raka, niegodni Francuzi odwracją się do niego plecami zostawiając niemal bez środków do życia. Walcząc z nowotworem dzielny Amerykanin zaczyna budować nową siłę w światowym kolarstwie. Przy pomocy kilku przyjaciół powraca na europejskie szosy i siedmiokrotnie zwycięża w ?Wielkiej Pętli?. Gdy macki potworów z dopingowego bagna, przez które z mozołem brnie, próbują go dosięgnąć, on jako jedyny, niewzruszony, przemierza kolejne kilometry zgodnie z zasadami fair play. Zakłada fundację, pomaga chorym na całym świecie i tylko zazdrośni byli współpracownicy próbują udowodnić mu, że kłamie.

Tyler Hamilton, Floyd Landis, Frankie Adreau zeznawali o nielegalnych przelewach na niedozwolone środki lub nawet o uczestnictwie w nielegalnym procederze. Wielki Greg Lemond udowadniał, że Armstrong kłamie a parametry jego organizmu uniemożliwiają osiąganie rezultatów na takim poziomie. Władze UCI (Międzynarodowa Unia Kolarska) tłumaczyły się z niewyjaśnionej wpłaty na swoje konto, która miała zatuszować kompromitujący wynik testu dopingowego. Pozytywne próbki z przeszłości były źle przechowywane lub oferowały za mało materiału do powtórnych, autoryzowanych badań. Drobne niedopatrzenia jak ślady korytkosteroidów w próbkach moczu wytłumaczono uzasadnionym użyciem terapeutycznym. Współpracę z kontrowersyjnym i zamieszanym w wiele afer Michele Ferrarim oficjalnie zakończono bez konsekwencji dla Armstronga. Dziennikarskie śledztwo Davida Walsha i Pierre?a Ballestera przyniosło książkę-bestseler, ale nie spowodowało zawieszenia kolarza.

Każdy z rywali, których Armstrong pokonał z druzgocącą przewagą został wcześniej czy później zdyskwalifikowany za doping wprost lub za przesłanki o jego stosowaniu. Jan Ullrich, Marco Pantani, Ivan Basso, Aleksander Winokurow, Francisco Mancebo, Joseba Beloki, Raimondas Rumsas, Iban Mayo, Michael Rasmussen… Także koledzy z drużyny, którzy wspierali Lance?a: Tyler Hamilton, Floyd Landis, Roberto Heras, Manuel Beltran. W tych odrażających, brudnych czasach był tylko jeden, jedyny sprawiedliwy zawodnik, który nie dość, że bez wspomagania, to jeszcze w pięknym stylu zdominował nakoksowany po uszy światowy peleton.

Skoro nie dało się podejść Armstronga od strony laboratoryjnej, próbowano od strony podatkowej. Grupa US Postal była sponsorowana przez amerykańską pocztę. Wiele przesłanek wskazywało, że za pieniądze podatników Lance kupował ?koks? dla siebie i swoich kompanów. Zatrudniono Jeffa Novitzkiego, wybitnego specjalistę, który pogrążył w swej karierze niejednego dopingowego oszusta. Jego działania doprowadziły do skazania lekkoatletki, wielkiej gwiazdy Marion Jones, baseballisty Barry?ego Bondsa i wspomnianego już Floyda Landisa. Sukcesem zakończył ?Aferę BALCo? http://pl.wikipedia.org/wiki/BALCo. Mimo licznych poszlak i zeznań świadków nie był w stanie udowodnić, że Lance Armstrong jest winny.

Co więc pozostaje? Za publiczną wypowiedź głoszącą, że ?Lance to największy koksiarz i oszust w historii sportu? grozi proces. Wystarczającą ilość razy został oczyszczony z wszelkich zarzutów. Jest mistrzem świata, brązowym medalistą olimpijskim, siedmiokrotnym zwycięzcą Tour de France (trudno uwierzyć by za naszego życia ktoś poprawił ten rekord). Być może kiedyś przyjdzie mu do głowy, by kandydować na gubernatora stanu Teksas a później, kto wie, jak potoczy się historia. Oficjalnie jest czysty. Jedyne, co wolno powiedzieć, to że ?wielokrotnie zarzucano mu doping?.

Tekst oryginalnie opublikowany w portalu natemat.pl 21.02.2012