HerosiIn sport

Dawno niewidziany kunszt

HerosiIn sport

Dawno niewidziany kunszt

Z czym mi się kojarzy downhill? Lata ’90, koledzy zafascynowani “bujanymi rowerami” przesiadają się na nie z niechęci do podjeżdżania. Wzajemne hejterzenie: ogolonych nóg krosiarzy i śmierdzących, z rzadka pranych zbroi zjazdowców. Dyscyplina, którą wypchnąłem ze świadomości wróciła do niej dzięki tegorocznym mistrzostwom świata.

Zanim tysiąc słów, obraz, który je zastępuje. Proszę Państwa: Brytyjczyk Danny Hart jedzie po tęczową koszulkę w Champery:

Szczerze mówiąc: padłem. “Mistrzostwo świata” to niewystarczające określenie. Najwyższej klasy kunszt, brawura, opanowanie i szczypta szaleństwa. Dwudziestoletni wirtuoz roweru, który prawdopodobnie nigdy nie zostanie doceniony przez szerszą publiczność. Rowerowy zjazd nie jest dyscypliną olimpijską i będąc przedstawicielem “sportów ekstremalnych” traktowany jest jak zajęcie specjalnej troski. Określenia w rodzaju “szalony”, “zabawa”, “zjazd z górki” są na porządku dziennym. Od czasu, gdy Eurosport nie transmituje Pucharu Świata mtb, downhill pojawia się czasami w wiadomościach sportowych jako zapchajdziura, na przemian z psem na nartach wodnych lub mistrzostwami świata w noszeniu węgla.

Pytanie, czym różni się występ Harta, jego zaangażowanie, maestria i spora dawka iskry bożej którą otrzymał od jazdy gwiazd dyscyplin głównego nurtu, np. Bode Millera na nartach? I dlaczego jeden z nich przedstawiany będzie jako “niegroźny szaleniec zjeżdżający z górki na rowerku” a drugi jako “wybitny członek rodziny olimpijskiej” (nawet jeśli staje na starcie pod lekkim wpływem C2H5OH)? Widać taka karma. Szkoda tylko, że poza mediami stricte “ekstremalnymi” downhill na margines wypychają także rodzime media ogólnorowerowe (od mainstreamowych mediów sportowych w ogóle nawet nie wymagam minimalnego zaangażowania w tym temacie). MTB = maraton, Maja Włoszczowska i lokalny ogórek, którego organizator przyśle sensownie zredagowaną zapowiedź wraz z kilkoma zdjęciami. Niewątpliwie zjazd wymaga czegoś więcej niż podanie wyników “wygrał-przegrał”, co nie zmienia faktu, że ignorując tę konkurencję można przeoczyć wydarzenie zdecydowanie wybijające się ponad przeciętność.

Dlatego jestem wdzięczny znajomym, którzy zawirusowali facebooka linkiem do mistrzowskiego przejazdu Harta. Czasem dobrze rozejrzeć się wokół i wyjść z niszy swoich zainteresowań. W ten sposób można dostrzec coś wyjątkowego.

Co jeszcze? Ach tak, klip z MŚ koniecznie zobaczcie z dźwiękiem. Czterominutowy, radosny i ekstatyczny komentarz dwóch dziennikarzy również otwiera oczy na inny świat. Przy nich nasze “Leeeć Adam, leeeeć!” brzmi jak rachityczne kwękanie stetryczałego starca.

Related posts
Recenzje

Un Ange, czyli film o Vandenbroucke’u

Koen Mortier zaprasza do swojej fantazji na temat ostatnich godzin życia Franka Vandenbroucke’a. Upadłej gwiazdy “pokolenia epo”, kolarza który nieco ponad dziesięć lat temu zmarł samotnie w Dakarze po nocy spędzonej z prostytutką.
Read more
In sport

Porozmawiajmy o bezpieczeństwie kolarzy

Pierwszy etap Tour de Pologne 2020 zakończony drastyczną kraksą z udziałem Dylana Groenewegena, Fabio Jakobsena i innych kolarzy pokazał, jak bardzo nie potrafimy rozmawiać o takich sytuacjach.
Read more
In sport

Czy Ineos Grenadier zmieni kolarstwo?

Wykorzystanie drużyny kolarskiej do promocji nowej marki samochodu to ciekawe ćwiczenie, które zaplanował sobie koncern Ineos. Czy sponsor, który faktycznie chce coś zareklamować przy pomocy największych gwiazd pomoże zmienić ten sport?
Read more