In mindVaria

Jak trudno być jelonkiem

Jeszcze przez kilka dni w galerii Atropos można odwiedzić minimalistyczną wystawę ceramicznych stworów ze Studia Diploo. Jelonki, misie wodne (nadzwyczaj odrażające kreatury) oraz pająki w zaaranżowanym pomieszczeniu starej transformatorowni Fabryki Miraculum robią dobre wrażenie. Idźcie, póki Galeria jeszcze działa. Wkrótce kończy swój żywot, bo się nie opłaca.

Tak naprawdę to jest mój własny żal i moja prywata. Właściciel galerii i concept store?u to mój przyjaciel z dzieciństwa. Gdy miał późne naście lat, marzył o tym, aby zwiedzić, nieczynną już wtedy fabrykę. Ponad dziesięć lat później jego marzenie stało się faktem. Przy okazji szerszego projektu, jakim jest ?Klub Zapowiedzianej Śmierci?, jak opisała to Gazeta Wyborcza, jako jeden z pierwszych wszedł na teren Fabryki ze swoim wydawnictwem i galerią, z czasem uzupełnioną o artystyczno ? popkulturowy concept store.

Spędziłem tam wiele miłych chwil,  poznałem wielu wspaniałych ludzi, którzy realizują się w tej, jak na Kraków, niezwykłej scenerii. Fabryka działa, podobno coraz lepiej. Artur jednak zwija działalność. Wydawnictwo jest średnio dochodowe ? niszowe książki i kolekcjonerskie komiksy kupują głównie znajomi, podobnie jak biżuterię z klocków Lego i inne miłe dla oka przedmioty ? a ZUS płacić trzeba. Stwierdzenie, że ?się nie da? jest nadużyciem. Trzeba jednak z założenia poruszać się w naszej rzeczywistości inaczej. Chcąc działać na pograniczu kultury, jak i niemal każdej innej działalności społecznej, trzeba od początku myśleć nie o rozwoju, zysku (choćby po to, by zarobić na wypłatę dla pracownika), czy też skromnym wynagrodzeniu za poświęcony czas, a o walce o subwencje i dotacje jako organizacja pozarządowa. W sposób normalny, cóż, ciężko.

Wspomniany właściciel chwilowo ma dość. Chce wyjechać za granicę. Nie po to, by zarobić na kolejny projekt. Raczej po to, by zobaczyć, czy jego wyobrażenia o normalnym funkcjonowaniu spotykają się z rzeczywistością. Bo może jest tak, że fantazjujemy o tym, mając wizję zachodniego świata pochodzącą z popkultury. Że jeśli masz pasję i jesteś w czymś dobry, to bez szczególnie dużych upokorzeń, uczciwie pracując możesz żyć, robiąc przy okazji dobrze sobie i innym. Może w krajach, gdzie przeciętny przechodzień nie wziąłby w ciemno twojej posady wiedząc, że zarabiasz cztery Euro na godzinę (równocześnie za jeansy w H&M płacąc więcej wspomnianych Euro niż w sklepie tej samej marki mieszczącym się w Berlinie, Mediolanie czy Madrycie) tak się da?

Edit: Klub Fabryka nie ma się dobrze. Mimo co weekend atakujących go hord hipsterów, w okolicach swoich pierwszych urodzin również jest zamykany. Ewentualnie przechodzi w inne ręce.

[nggallery id=2]

 

Related posts
In mind

Sportowiec gorszego sortu

Jestem rowerzystą. Jestem kolarzem. Od siedemnastu lat, publicznie, zawsze pod imieniem i nazwiskiem, propaguję zdrowy styl życia pisząc o kolarstwie, rowerach, turystyce i jeździe w mieście. Byłem przekonany, że kultura fizyczna i dbałość o środowisko…
Read more
loverove

Loverove 08.12.2015

Wtorkowe loverove, efekciarsko, turystyczno, kulturalne. Miłego dnia! 1. Vittorio Brumotti na Filipinach Włoski gwiazdor-trialowiec zabrał swoją szosówkę do Manili. Zobaczcie, co wymyślił w stolicy Filipin: 2. Podia w Słowenii Ciekawy soundtrack, wysmakowane kadry i przejażdżka…
Read more
In mind

Sport jest tylko dla bogatych

Jeśli spędziłeś, spędziłaś ostatnie kilka miesięcy trenując i startując w zawodach rowerowych to możesz mówić o wielkim szczęściu. Nie tylko dlatego, że robisz to, co naprawdę lubisz i sprawia ci to satysfakcję. Głównie dlatego, że…
Read more

1 Comment

Comments are closed.