Start dzień po dniu nigdy nie jest sprawą łatwą, szczególnie jeśli oba wyścigi rozgrywane są w górach. Mimo to postanowiliśmy wybrać się na Podhale i sprawdzić się w dwudniowej imprezie organizowanej przez Zamana Group.

Gorce to fajne góry, dość wysokie jak na nasze warunki a przy tym pocięte sporą ilością dogodnych do jazdy szlaków. W zależności od upodobań można jeździć po szutrach i leśnych drogach albo po bardziej wymagających szlakach pieszych.

Idea, by imprezy pod nazwą “Mazovia” zawitały w góry jest może nieco egzotyczna, ale Cezary Zamana ciągle poszukuje nowych wyzwań, zarówno dla siebie jak i dla swoich klientów. W najbliższych dniach rusza z etapówką w rejonie Zawoi, natomiast tydzień wcześniej zaproponował kolarzom dwa dni ścigania właśnie w Gorcach, w masywie Turbacza.

Turbacz Time Trial, Waksmund

I tak, w sobotę pojechaliśmy w górskiej czasówce. Niespełna 11km trasę o przewyższeniu ok. 700m wytyczono z Waksmundu. Gdy to czytacie, znakowany jest na stałe szlak rowerowy a jeśli chcecie się sprawdzić, możecie to zrobić korzystając z tego segmentu na Stravie:

Uphille w ogóle są specyficznym rodzajem zawodów. Dość krótki czas jazdy powoduje, że trzeba non stop cisnąć, pamiętając jednak przy tym, że za zakrętem może pojawić się stromizna, która skutecznie zabije nam nogi.

Turbacz w suchych warunkach w tym roku dla najlepszych zaoferował niespełna 50 minut wysiłku. My pojechaliśmy “mocno-równo”, być może trochę za bardzo kładąc nacisk na “równo”. Tak czy inaczej, po szarlotce na szczycie zjechaliśmy pod szkołę w Waksmundzie, gdzie po meczu Polska-Szwajcaria Marianna odebrała pucharek, zajmując 2. miejsce open wśród kobiet.

marianna-turbacz

Mazovia MTB Marathon, Łopuszna

Niedzielny maraton (wybraliśmy dystans “Mega”, czyli mówiąc prosto i tak jak na Słowacji,“półmaraton”) gościł stawkę Pucharu Polski (przynajmniej tych, którzy nie pojechali na Mistrzostwa Świata). Z ośmiu tegorocznych eliminacji PP, cztery rozgrywane są w terenie stricte górskim. “Mazovia” w Łopusznej była drugą z nich, po Bukowinie Tatrzańskiej a przed Myślenicami i Ludwikowicami Kłodzkimi.

Na właściwej rundzie dwukrotnie wjeżdżało się na Turbacz (zatem zawodnicy dystansu Giga wspinali się tam cztery razy), całość stanowiła fajny, typowo górski maraton, choć bez jakiś szczególnych hardcorów. To ważne, ze względu na fakt, że gros uczestników stanowili stali bywalcy “Mazovii”, dla których gorczańskie szlaki były sporym wyzwaniem. Szkoda tylko, że przed startem zabrakło profilu trasy.

lopuszna1

Tak czy inaczej, podobnie jak z sobotnim uphillem, tak z maratonem poradziliśmy sobie w stylu “równo, ale stabilnie”. Dla Marianny było to bardzo cenne doświadczenie – pierwszy raz startowała dzień po dniu a dla mnie, mam nadzieję, dobry bodziec przed kolejną częścią sezonu.

Dwudniowa impreza “Mazovii” w górach wyszła dość kameralnie. Uphill na Turbacz konkurował terminem z tradycyjnym podjazdem na Śnieżkę a maraton kolidował z zakopiańską eliminacją serii Cyklokarpaty.

Waksmund i Łopuszna mają jednak spory potencjał. Pomysł na dwudniowe ściganie w górach, w fajnym terenie i w sympatycznej okolicy wydaje się całkiem ciekawą propozycją. Tym bardziej, że, Gorce to naprawdę ciekawa miejscówka do jazdy i jeśli nie byliście tam wcześniej, taki wypad w bardziej zorganizowanej formule, czyli z oznaczoną trasą, pomiarem czasu i sportową rywalizacją to niezły sposób, by ten region poznać nieco bliżej.

Zdjęcie okładkowe: fot. Zamana Group.