Offseason zdążył się skończyć i zupełnie naturalnie przechodzimy do bardziej regularnych ćwiczeń. Nie będziemy zanudzali Was opowieściami o tym, jak to o świcie walczymy z wiatrem i lodem na szosie ani o tym, jak próbujemy zamienić kolarskie kalectwo w gibkość i siłę na zajęciach crossfitu. Zamiast tego garść podsumowań i planów.

W sezonie 2015 wystartowaliśmy w sumie 31 razy w Polsce i na Słowacji. 12 razy staliśmy na ścisłym podium, nie licząc pojawiania się na szerszej dekoracji. “Rok do roku” Marianna przejechała ok. 10000km i spędziła na różnego rodzaju treningach ok. 460h, Marek wykręcił ok. 12500km i 560h. Ścigaliśmy się w XC, maratonach, uphillu i na szosie. Staraliśmy się znaleźć balans między zawodami, treningiem i “życiem”. Wygląda na to, że wyszło nam to całkiem nieźle.

Płynne przejście od sezonu startowego do czasu odpoczynku i od odpoczynku do ćwiczeń w pełnym zakresie godzin wymaga cierpliwości i sporej porcji pokory. Zwłaszcza wtedy, gdy w zaplanowny sposób dyspozycja nieco spadnie a w pamięci wciąż jest “noga” kręcąca się jak latem.

Do lata jest jednak daleko i to wtedy będziemy chcieli jeździć jeszcze szybciej niż w kończącym się roku. Kalendarze niemal wszystkich organizatorów imprez są już właściwie gotowe, jeśli zajdą jakieś zmiany, to wyłącznie kosmetyczne.

Wkrótce więc podzielimy się z Wami naszym harmonogramem na sezon 2016. Nie będzie się pewnie znacząco różnił od tego, co robiliśmy w 2015, ale mamy nadzieję dodać kilka nowości, aby nie popaść w rutynę.