Wrzesień był dla Marka i Marianny, czyli dla nas, niemal równie pracowity co inne miesiące sezonu. Po finale Pucharu Szlaku Solnego pozostały do przejechania jeszcze trzy wyścigi.

Niemal cały rok był suchy. Jedynymi zawodami, po których trzeba było dokładniej zająć się brudnymi rowerami był słowacki maraton Marikowską Doliną w… maju. Wszystko co dobre musi się skończyć i tak finał Pucharu Tarnowa oraz eliminację Małopolskiej Ligi Kolarskiej naznaczyło solidne błoto.

 

W Tarnowie poza pogodą, głównym problemem była niska frekwencja. Równolegle z finałem tej zasłużonej dla lokalnego kolarstwa serii wyścigów zorganizowano eliminację nowego cyklu, wspomnianej Małopolskiej Ligi Kolarskiej. My wybraliśmy Tarnów, trochę z sentymentu, trochę by „zrobić generalkę” a trochę by po raz kolejny porównać swoje wyniki na dobrze znanej trasie. Puchar Tarnowa zaskoczył nas zmianą – zmieniono umiejscowienie biura zawodów oraz początek rundy na Górze Świętego Marcina. Zarówno Marek jak i Marianna w swoich wyścigach zajęli drugie miejsca, co dodatkowo dało Markowi drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Mimo niezbyt licznej obsady postaraliśmy się pojechać możliwie mocno, by nie tracić wyścigowego dnia na obijanie się na trasie 😉

 

Kolejny wyścig, czyli Małopolska Liga Kolarska w Pcimiu rozegrany został w jeszcze gorszych warunkach. Od rana lało, zatem poza rozgrzewką i wyścigami większość dnia spędziliśmy w samochodzie, z krótkimi przerwami na wyprowadzenie psa, który również niechętnie wystawiał nos na deszcz. Nietypowa runda miała aż 7km, z czego spora część prowadziła po asfalcie, oferowała też quasi przełajowy odcinek po łące oraz podjazd-kosę po mokrych kamieniach i interesujący zjazd, w tych warunkach wymagający sporo uwagi.

Marianna po raz kolejny pojechała w Elicie, razem z czołówką regionu i Polski. Rita Malinkiewicz, Dagmara Drabik czy Agnieszka Bal to świetne zawodniczki, stanięcie z nimi na starcie to prawdziwy zaszczyt. W trudnych warunkach Marianna poradziła sobie z trasą i dojechała do mety na 5. miejscu. Z kolei Marek ścigał się z Mastersami. Równa jazda i sprawne pokonanie zjazdu dało mu trzecie miejsce i zdjęcie na podium.

SONY DSC

Fot. Robert Baś

 

Ostatni start sezonu zaliczyliśmy podczas finału Małopolskiej Ligi Kolarskiej na myślenickim Zarabiu. Dla Marka było to symboliczne wydarzenie: 20 lat wcześniej w tym miejscu po raz pierwszy wziął udział w zawodach mtb (wówczas Pucharu Krakowa) w kategorii Młodzik.

Małopolska Liga Kolarska to nowa seria wyścigów, których ideą jest dotarcie do osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z mtb. Trasy są więc uniwersalne, nie za łatwe, nie za trudne, wiele więc zależy od tego, jak szybko postanowią ścigać się sami zawodnicy. W Myślenicach dostaliśmy do dyspozycji przełajowe okrążenie wzbogacone o podjazd na wprost po stoku narciarskim o nachyleniu 21%. Tym razem Marek miał pecha. Łańcuch w jego rowerze systematycznie spadał (jak się później okazało – stopniowo się urywał), przez co za każdym razem musiał biegać pod górę tracąc czas i kolejne miejsca.

 

W ramach rekompensaty i zgodnie z zasadą zachowania energii, większy wysiłek podjęła Marianna. Najpierw po raz kolejny wystartowała w wyścigu elity (szóste miejsce) by kilka godzin później stanąć na starcie razem z „amatorami”, ponieważ wzięła udział w mistrzostwach Pracowników Samorządowych i Oświaty. Dzięki temu w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym, w którym pracuje z młodzieżą znalazł się złoty medal.

muminek2 muminekmuminek3

Tym miłym akcentem zakończyliśmy udany sezon 2015. Z powrotu z Myślenic byli zadowoleni wszyscy poza Alberto, którego „na do widzenia” użarła osa, przez co na jakiś czas zmienił się w Muminka. Mimo to okazał się dzielnym psem i już teraz nie może się doczekać wyjazdu na kolejne zawody!

Zdjęcie okładkowe: Robert Baś

 

  • o czyżbyś przekonał się do disqusa? 🙂

    • Łatwiej jest coś zainstalować od zera niż robić migrację 🙂 Jeśli znajdę sposób, by weksportować komentarze facebookowe i zaimportować je do disqusa, to przy jakiś większych zmianach na głównym blogu z pewnością tak zrobię. Ale to wymaga czasu, którego mam ciągłe niedostatki.

      • skoro mamsz niedostatki, to zleć dalej, bardziej doświadczonemu – jeśli chodzi o te importy komentarzy. Wtedy skupiasz się na nieco poważniejszych sprawach jak chociazby planowana modernizacja na blogu.

        Wiadomo, czas jest bezcenny 😉

        ale cieszę się, że podjąłeś decyzję – nie ukrywam, naczekałem się i .. 🙂

        • Blog jest co do zasady nierentowny, więc zlecanie dalej odpada. Chyba, że oferujesz pomoc 🙂