Po dziesięciu latach przerwy wystartuję w swoim dziesiątym wyścigu etapowym mtb. Gwiazda Południa to dobra propozycja, żeby przypomnieć sobie o co chodziło w tej zabawie. Nie za długa, do tego w ciekawym terenie. I blisko od domu.

Mówią, że jazda w wielkim tourze zmienia i rozwija kolarza. Po ukończeniu trzytygodniowego wyścigu do domu wraca nowy, lepszy sportowiec. Awans do składu na Giro czy Tour to cel i marzenie młodych zawodników. Sukces tam, choćby niewielki, to zapisanie się w kronikach kolarstwa i szansa na lepszy kontrakt, zmianę drużyny lub poprawę pozycji w obecnej. To także bardzo silny bodziec treningowy, po którym nic już nie jest tak samo.

Dla amatora etapówka to często wyzwanie: ukończenia, przejechania, sięgnięcia do własnych zasobów głębiej niż podczas jednodniowej imprezy. Z zachowaniem skali efekt może być ten sam z tą różnicą, że o uczestnictwie decyduje zdrowy rozsądek i czasami refleks przy zgłoszeniach, ponieważ niektóre wydarzenia tego typu cieszą się wielką popularnością wśród rowerzystów na całym świecie.

Był taki czas, gdy co sezon brałem udział w wyścigach etapowych mtb. Jeśli dobrze liczę, w latach 2005-2008 miałem do nich dziewięć podejść, w tym dwa nieukończone.

W ostatnich latach unikałem tematu wielodniowych zawodów, choć w różnych konfiguracjach startowałem dzień po dniu. A to uphill-maraton, a to maraton-xc a to uphill-xc albo jeszcze coś innego.

Tym razem decyzję podjąłem dość późno, właściwie pod koniec czerwca. Gdy okazało się, że mistrzostwa kraju cross country organizowane są na drugim końcu Polski, po analizie zysków i strat stwierdziłem, że cóż szkodzi zamiast jechać na Mazury przypomnieć sobie, jak to jest ścigać się cztery dni z rzędu.

Istotnymi argumentami była niewielka odległość od domu: Stryszawa, Maków Podhalański i Zawoja, gdzie rozgrywana jest organizowana przez Cezarego Zamanę “Gwiazda Południa” leżą zaledwie kilkadziesiąt kilometrów z Krakowa.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że od dwóch lat reprezentuję lokalny klub UKS Zawojak, zatem to dodatkowa motywacja by na szlakach Beskidu Makowskiego zostawić trochę zdrowia.

Na koniec wreszcie przypomnę, że od pewnego czasu w ramach “patronatu medialnego” wspieram dobrym słowem imprezy Zamana Group.

Zdaję sobie sprawę, że “Gwiazda Południa” to etapówka początkująca, zatem jeszcze nie tak popularna jak imprezy w Beskidzie Śląskim czy w Sudetach. Na papierze nie jest również przesadnie ciężka, choć w przypadku tych, konkretnych gór dystanse ok. 50km wcale nie muszą być łatwiejsze niż 80km w okolicach Szklarskiej. Tak czy inaczej trzy, trzygodzinne maratony dzień po dniu poprzedzone czasówką-uphillem są czymś, co teoretycznie powinienem nie tylko móc przejechać w sensownym tempie, to jeszcze liczę na to, że zaprocentuje na dalszą część sezonu. A może i na dłużej.

Faktycznie było bowiem tak, że wraz z kolejnymi etapówkami jeździłem coraz szybciej. Nie jest to jednak takie oczywiste, ponieważ na wielodniowych zawodach można popełnić kilka błędów. Jednym z nich jest przeszacowanie swoich sił, w efekcie czego jest wyczerpanie, uszkodzenie sprzętu lub kontuzja. Drugą jest, cóż, zwyczajna strata czasu polegająca na zbyt zachowawczej jeździe.

Tym, co różni amatorskie etapówki mtb od szosowych wyścigów zawodowców, poza kwestiami oczywistymi, jest jeden, dodatkowy element, który zmienia wszystko. To konieczność samowystarczalności: serwisu sprzętu, wyżywienia, regeneracji, szeroko pojętej logistyki.

Można świetnie radzić sobie na trasie, ale przegrać zawody przez rozpraszanie się na niepotrzebnych czynnościach, zaniedbaniu roweru, problemach z noclegiem czy pominięciu w emocjach jakiegoś posiłku.

Jak we wszystkim liczy się więc opanowanie i doświadczenie. Ciekawe więc, jak sobie poradzę nie tylko z kolejnymi etapami, ale właśnie z całą resztą.

Więcej informacji o Gwieździe Południa znajdziecie tutaj: http://www.gory.zamanagroup.pl/, jak dam radę będę wrzucał jakieś krótkie aktualizacje po etapach na blogowego facebooka i instagrama. No chyba, że będzie padać, wtedy czas zajmie mi serwisowanie rowerów.

Zachęcam też do polubienia profilu naszego klubu: https://www.facebook.com/zawojak/

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments