Wizyta wielkiego touru w Izraelu zakończona. Kawałek historii kolarstwa napisany, można żyć dalej. Po przelocie na Sycylię 101. Giro d’Italia zacznie się na dobre. Tyle tylko, że to drugie, właściwe otwarcie część zawodników walczących o różową koszulkę rozpocznie z istotnymi stratami.

Odwiedź, odwiedź

Cel zaproszenia Giro na drugi brzeg Morza Śródziemnego został spełniony. Ekspozycja atrakcji turystycznych Izraela była imponująca. Czy warta wydanych, podobno, 28 milionów Euro, to okaże się za jakiś czas.

Z punktu widzenia narracji wyścigu mogło wydarzyć się więcej, mogło wydarzyć się mniej. Otwierająca zmagania czasówka wprowadziła widoczne różnice między pretendentami do różowej koszulki i zarysowała narrację na najbliższe dni.

Peleton głównie poruszał się drogami szybkiego ruchu, drużyny skupiły się na rywalizacji sprinterów, choć wiejący wiatr mógł podzielić grupę i sprawić więcej zamieszania.

W zamian obserwowaliśmy dwa finisze, które ustawiała grupa Quick Step napędzana w końcówkach przez niezmordowanego Zdenka Stybara. Ellia Viviani to wyczekiwał na kole Jakuba Mareczko to unikał kraksy i  rozpychającego się Sama Bennetta. Dość powiedzieć, że mistrz olimpijski w torowym wieloboju ma 100% skuteczność i już w pierwszych dniach Giro zrobił to, po co przyszedł do Quick Stepu z zespołu Sky. Wygrał dwa etapy przy pełnym wsparciu drużyny, na co u Brytyjczyków nie mógł liczyć.

Poza pewną dozą nudy i przewidywalności, Izraelskie otwarcie “Corsa Rosa” miało jeszcze jeden minus. Smutno, gdy przy trasie wielkiego touru widać tak niewielu kibiców.

Minutka w plecy

Chris Froome wywrócił się podczas zapoznania z trasą otwierającej wyścig czasówki. Kilka godzin później, podczas właściwej próby stracił ponad pół minuty do Toma Dumoulina, 17 sekund do Simona Yatesa i 4 sekundy do Thibaut Pinot. Gorzej z najgroźniejszych konkurentów Brytyjczyka pojechali tylko Fabio Aru i Miguel Angel Lopez.

Biorąc pod uwagę, że w teorii trasa jest stworzona dla Dumoulina, który powinien obronić się i na Etnie i na Montevergine i w Alpach, Froome będzie musiał wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności jazdy w górach, by odebrać Holendrowi różową koszulkę.

Powodów takiej sytuacji może być kilka. Po pierwsze pamiętajmy, że lider ekipy Sky celuje w “dublet” Giro-Tour a to oznacza, że musi oszczędzać siły i uważnie wydatkować energię. Niewykluczone więc, że będzie chciał rozstrzygnąć sprawę zwycięstwa jedną, zdecydowaną akcją pod koniec wyścigu.

Po drugie i sam Froome i cała jego drużyna są w trudnej sytuacji związanej z pozytywnym wynikiem testu na Salbutamol na zeszłorocznej Vuelcie. Nawet, jeśli twierdzą, że wszystko jest pod kontrolą, konieczność odpowiadania na ciągle te same pytania i świadomość, że efekty podejmowanego wysiłku mogą być w przyszłości anulowane nie może pozostawać bez konsekwencji.

Po pierwszym dniu przerwy i przelocie na Sycylię klasyfikacja generalna najważniejszych postaci rywalizujących o różową koszulkę prezentuje się następująco:

1 Rohan Dennis (Aus) BMC Racing Team 9:05:30
2 Tom Dumoulin (Ned) Team Sunweb 00:01
6 Simon Yates (GBr) Mitchelton-Scott 00:21
9 Domenico Pozzovivo (Ita) Bahrain-Merida 00:28
10 Carlos Betancur (Col) Movistar Team 00:29
13 Felix Grossschartner (Aut) Bora-Hansgrohe 00:32
14 Tim Wellens (Bel) Lotto Fix All 00:33
16 Thibaut Pinot (Fra) Groupama-FDJ 00:34
17 Patrick Konrad (Aut) Bora-Hansgrohe 00:35
19 Chris Froome (GBr) Team Sky 00:38
23 Davide Formolo (Ita) Bora-Hansgrohe 00:41
30 Esteban Chaves (Col) Mitchelton-Scott 00:47
32 George Bennett (NZl) LottoNL-Jumbo 00:50
34 Fabio Aru (Ita) UAE Team Emirates 00:51
39 Alexandre Geniez (Fra) AG2R La Mondiale 00:54
45 Miguel Angel Lopez (Col) Astana Pro Team 00:57
51 Michael Woods (Can) EF Education First-Drapac 01:09

Oczywiście, że “gorszy dzień” na Zoncolanie czy nawet na Etnie może oznaczać stratę więcej niż minuty, ale trzeba przyznać, że przy obecnym, wyrównanym poziomie zawodowego peletonu krótka czasówka w Jerozolimie ustawiła wyścig na przynajmniej kilka dni.

Bongiorno

Tom Dumoulin “przegapił” akcję ekipy BMC, oddał bonifikatę na premii lotnej Rohanowi Dennisowi i zdjął z barków ciężar prowadzenia w wyścigu. Dennis z kolei może albo wytrzymać w różowej koszulce i podjazd na Etnę (czwartek, 10. maja) i Montevergine (sobota, 12. maja), ale równie dobrze liderem po pofałdowanym etapie z Catanii do Caltagirone może zostać Tim Wellens lub Diego Ulissi.

Najbliższe trzy dni zapowiadają się całkiem emocjonująco, następnie po wspinaczce na sycylijski wulkan peleton odsapnie na etapie płaskim w Kalabrii by weekend spędzić na, miejmy nadzieję, intensywnym ściganiu w Apeninach. Wspomniany już finisz w Montevergine poprzedzi niedzielny sprawdzian na Gran Sasso, gdzie powinny zapaść pierwsze, większe rozstrzygnięcia.

To tylko teoria

Może się jednak okazać, że pamiętając nie tylko o kolejnych etapach Giro i o różowej koszulce, ale też mając szerszą perspektywę całego sezonu, niczym w 2015r niemal każdego dnia będzie się toczyła nie tylko walka o zwycięstwo we Włoszech, ale i o… przegraną Froome’a we Francji.

Intensywne ściganie w Giro oznaczać będzie nie tylko piękny spektakl dla włoskich kibiców, ale i nadwątlenie sił lidera Sky przed lipcowym Tour de France.

Krótko mówiąc, choć niby wszystko jest zaplanowane, o tym, czy będziemy się nudzić czy też przylgniemy na wiele godzin do ekranów zadecydują sami kolarze.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments