Popularny youtuber mówi o Igrzyskach w Pjongczang lepiej niż większość dziennikarzy. A najważniejszym motywem kilkunastominutowych reportaży jest szacunek dla sportowców.

Współpraca Eurosportu z Krzysztofem Gonciarzem to strzał w dziesiątkę. Ceniony autor webowego wideo codziennie dostarcza treści, jakich próżno szukać w tradycyjnych mediach.

Jeśli nie śledzicie sceny youtubowej, podrzucam krótkie wyjaśnienie. Gonciarz swoją karierę zaczynał w branży gier wideo, stopniowo przenosząc swoje zainteresowanie na działalność komediową a następnie podróżniczą. Od kilkudziesięciu miesięcy funkcjonuje głównie w Japonii, realizując, niemal codziennie, wysokiej jakości materiały. Jest jednym z najbardziej cenionych, polskich twórców internetowych, co przekłada się na uznanie krytyki i sukces komercyjny. Równocześnie z działalnością “youtubera” prowadzi firmę produkującą wideo reklamowe i wizerunkowe.

Co jest ważne w kontekście jego “wejść” z Pjongczang, nie bardzo zna się na sporcie.

Owszem, jakiś czas temu rozpoczął przygodę z bieganiem, ale pokazując widzom nowe miejsca czy zjawiska zazwyczaj zwraca uwagę na inne elementy kultury masowej niż sport.

Dla fanów Krzysztofa Gonciarza lub nawet dla jego okazjonalnych widzów, materiały z Igrzysk nie są żadnym zaskoczeniem. Autor pokazuje święto w Pjongczang w znanym stylu i przy wykorzystaniu sprawdzonych motywów: wizyt w lokalnych sklepach, testowania nietypowych przysmaków czy ujęć w reprezentatywnych, choć nie nazbyt zgranych lokalizacjach.

Dodaje do tego nie tylko technikę: wysoką jakość zdjęć i ciekawy montaż, ale przede wszystkim ciekawość świata, ludzi, garść empatii oraz najważniejsze: nie traktuje ani swoich bohaterów ani swoich widzów z góry.

Dzięki temu możemy oglądać najlepsze, audiowizualne reportaże z Igrzysk, jakie dostarczają nam media, ze szczególnym uwzględnieniem telewizji.

Wbrew powszechnej opinii, to właśnie “youtuber” unika “clickbajtów”, nie szuka sensacji i nie podnosi głosu. W zamian daje głos sportowcom, niekoniecznie tym najbardziej eksponowanym. Tym, ocenianym często jako “turyści”, przegrani, hejtowanym przez troglodytów z portalowych komentarzy.

Trening na nartach biegowych, przejażdżka na łyżwach z naszymi reprezentantami w jeździe figurowej czy chwile szczerości specjalistki short tracku pokazują, że nawet ten olimpijczyk, który nie sięga po medale jest atletą wybitnym. A równocześnie ten wybitny, gwiazda, medalista w skokach narciarskich w kameralnej atmosferze stworzonej przez youtubera mówi słowa, których próżno szukać w relacjach tradycyjnych mediów.

Prawda jest taka, że w czasie Igrzysk w Pjongczang wykonano wiele roboty złej. Zadano wiele fatalnych pytań i postawiono całą masę tez przykrych a może i niegodnych. Dość łatwo byłoby wskazać tych, którzy pracowali przy koreańskiej imprezie nie dla sportowców i nie dla widzów a dla siebie. Ale po co, skoro zamiast tego, można popatrzeć, że ktoś robi to lepiej.

Zatem szczere gratulacje i przede wszystkim podziękowania dla Krzysztofa Gonciarza za wprowadzenie relacji i dyskusji o Igrzyskach Olimpijskich na lepszy, wyższy i bardziej kulturalny poziom. Da się? Da się!

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments