Nowy rok, nowe historie. Niemal każdy wyścig zostanie rozegrany w inny sposób, a nawet, jeśli zwycięzcy będą ci sami co w latach ubiegłych, po drodze doświadczymy świeżych emocji. Kontekst ma jednak kolosalne znaczenie, zobaczmy więc, co czeka kolarzy w sezonie 2018 i jakie czynniki będą miały na to wpływ.

Rozwiązanie sprawy Froome’a?

Od szybkiego podjęcia decyzji, co zrobić z pozytywnym wynikiem kontroli antydopingowej Chrisa Froome’a podczas ubiegłorocznej Vuelta a Espana zależy wiele narracji sezonu 2018. Najważniejsze to uniknąć sytuacji, która była udziałem Alberto Contadora w roku 2011, gdy jego start i zwycięstwo w Giro d’Italia uznano za niebyłe, ponieważ werdykt w sprawie śladowych ilości klenbuterolu w pobranej od niego próbce niemal rok wcześniej, zapadł zbyt późno.

Jeśli Froome zostanie ukarany i odebrane zostanie mu zwycięstwo w Vuelcie, Vincenzo Nibali będzie tylko o krok – jedną wygraną w Tour de France by sięgnąć po imponujący, dwukrotny triumf w każdym z trzech wielkich tourów. Jeśli natomiast Froome zostanie uniewinniony, sam będzie mógł zrobić coś wyjątkowego: wygrać trzy a może nawet cztery wielkie toury z rzędu, dokładając do tego dublet Giro-Tour.

Ostatecznym terminem dla WADA i UCI na zdecydowanie, co zrobić z niemal dwukrotnie przekroczonym poziomem salbutamolu w próbce moczu Chrisa Froome’a jest koniec kwietnia. Miejmy nadzieję, że tym razem sportowe władze staną na wysokości zadania. A jeśli przed rozpoczęciem Giro pozostaną jakieś wątpliwości, sam Froome i Team Sky zrezygnują ze startu dla dobra całego kolarstwa.

Warto zwrócić uwagę, że przedstawiciele środowiska kolarzy zawodowych coraz częściej wypowiadają się negatywnie o ewentualnym uniewinnieniu Brytyjczyka. Jeśli do niego dojdzie, Team Sky będzie jeszcze mniej lubiany niż jest obecnie.

Dublet Dumoulina?

Nerwowa atmosfera wokół Froome’a otwiera drogę dla Toma Dumoulina. Holender zapowiedział, że chce obronić tytuł zwycięzcy Giro d’Italia. Jeśli mu się to uda, lider drużyny Sunweb rozważa start w Tour de France i walki o “dublet”. Będzie się działo!

Czekając na przełom

Grono kolarzy, którzy czekają na swoje pięć minut jest bardzo szerokie. Zarówno w wielkich tourach, tygodniowych etapówkach jak i w klasykach. Z jednej strony mamy utytułowanych zawodników, którzy potrzebują postawić kropkę nad “i”, by potwierdzić swoją klasę i wielkość, z drugiej postaci po przejściach, z trzeciej wielkie talenty zasługujące na wielkie zwycięstwa.

Nairo Quintana potrzebuje wygranej w Tour de France. Richie Porte wymiernego sukcesu w wielkim tourze. Fabio Aru powrotu do formy, która dała mu drugie miejsce w Giro i wygraną w Vuelcie. Rafał Majka udanego Tour de France, Geraint Thomas jakiegokolwiek wielkiego touru bez dnia kryzysu i bez kraksy. Mikel Landa chce udowodnić, że jest pełnoprawnym pretendentem do walki o żółtą, różową lub czerwoną koszulkę. Utalentowane pokolenie francuskich kolarzy z Thibautem Pinotem, Warrenem Barguilem i Romainem Bardetem przebiera nogami by w końcu wygrać trzytygodniowy wyścig.

Z kolei w klasykach Julian Alaphilippe będzie chciał zdetronizować “niezniszczalnego” Alejandro Valverde w Ardenach, na odrodzenie czekają John Degenkolb i Alexander Kristoff. Złą karmę, którą poniekąd sam na siebie ściąga musi przełamać Nacer Bouhanni a po kontuzji do formy powrócić pragnie Mark Cavendish.

Mistrzostwa Świata dla “górali”

Po serii wyścigów o tęczową koszulkę preferujących albo sprinterów albo specjalistów wyścigów klasycznych przyszła pora na trasę czempionatu zaprojektowaną dla “górali”. To może być ostatnia szansa dla Alejandro Valverde by sięgnąć po upragniony tytuł, zęby na wyścig w Innsbrucku ostrzy sobie Vincenzo Nibali. Przy sprzyjających okolicznościach o dobry wynik mogą pokusić się tam również Polacy: Rafał Majka czy Michał Kwiatkowski.

Owszem, do końca września jeszcze sporo czasu, ale trzeba przyznać, że tegoroczne mistrzostwa zapowiadają się wyjątkowo i powinny być ciekawą odmianą od obserwowanego w ostatnich latach schematu.

Drugi monument Sagana?

Trzy mistrzostwa świata z rzędu, realnie brak perspektywy na czwarte (z powodu opisanego powyżej), przerwana passa w walce o zieloną koszulkę Tour de France… to wszystko powoduje, że Peter Sagan powinien skupić się na walce o najważniejsze, wiosenne cele. W mnogości sukcesów zaskakujące jest, że Słowak do tej pory zwyciężył tylko w jednym “monumencie”.

Spośród pięciu, najbardziej cenionych wyścigów jednodniowych trzy: Mediolan-San Remo, Ronde van Vlaanderen i Paryż-Roubaix są jak najbardziej w jego zasięgu. Sagan jest obecnie największą, a kto wie, może realnie jedyną, prawdziwą gwiazdą zawodowego kolarstwa. Jego sukces byłby dobrym bodźcem dla przeżywającego niełatwe chwile sportu.

Porządki w PZKol

“Afera medialna”, potyczki z ministrem sportu, utrata sponsorów, nadzwyczajny zjazd delegatów, zmiany w składzie zarządu i wreszcie sprawa w prokuraturze mająca wyjaśnić nieprawidłowości w latach 2010-2017. Polskie kolarstwo stojące u progu “złotego wieku” zamiast zrobić krok w przyszłość, robi krok w przepaść.

Co więcej, nawet biorąc poprawkę na krnąbrność prezesa Banaszka, w tym momencie większość kart mają gracze poza Polskim Związkiem Kolarskim.

Jeśli rozpocząłem to zestawienie od wskazania, że szybkość działania UCI i WADA w sprawie Chrisa Froome’a będą miały kolosalne znaczenie dla światowego kolarstwa, tak w przypadku kolarstwa polskiego niezmiernie istotne będzie sprawne działania warszawskiej prokuratury. Biorąc pod uwagę, że finansowanie sportu w naszym kraju opiera się o pieniądze z budżetu państwa, wszelkie niejasności trzeba rozwiać jak najwcześniej, by zapewnić zawodnikom i zawodniczkom komfort przygotowań do Igrzysk Olimpijskich w Tokio w 2020r.

Zdjęcie okładkowe: Tom Dumoulin, Giro d’Italia, fot. materiały prasowe RCS, Foto LaPresse – Gian Mattia D’Alberto

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments