Wynik badania próbek moczu pobranych od Chrisa Froome’a podczas Vuelta a Espana 2017 jest pozytywny. Znajduje się w nich dwukrotnie większa niż dozwolona ilość salbutamolu. Zwycięzcy wyścigu grozi odebranie tytułu oraz przynajmniej kilkumiesięczna dyskwalifikacja.

Zanim wydacie wyrok

Zakładam, że interesujecie się kolarstwem. Jest też spora szansa, że sami uprawiacie sport, startujecie w zawodach, trenujecie. Zakładam też, że skoro czytacie akurat ten, konkretny blog o kolarstwie – myślicie. Zatem, zanim przyjdzie wam do głowy komentarz w rodzaju: “wszyscy biorą”, “zalegalizować doping”, “astmatycy na paraolimpiadę” lub jeden z wielu podobnych rzućcie okiem na szerszy kontekst sprawy. Dziękuję :)

Co, gdzie, kiedy

Próbkę, w której znaleziono ok. 2000ng/ml salbutamolu pobrano do Froome’a 07.09, po 18. etapie Vuelta a Espana. Odcinek z Suances do Santo Toribio de Liébana miał 169km i kończyć się niewielkim podjazdem. Zwycięstwo etapowe po skutecznej ucieczce odniósł Sander Armee z Lotto Soudal, ale za jego plecami, w peletonie, Team Sky rozprawiał się z Vincenzo Nibalim i innymi, ważnymi dla siebie rywalami. Na mecie Froome stracił nieco czasu do Fabio Aru, ale nadrobił 21 sekund nad Vincenzo Nibalim.

Ważna informacja to ta, że dzień wcześniej, na ciężkim podjeździe Los Machuchos Froome został zepchnięty do defensywy. Nibali pokonał go tam o 42 sekundy a sam Brytyjczyk wyraźnie zaczynał tracić dobrą dyspozycję. Mimo to, w Santo Toribio de Liébana wyraźnie odżył a podczas decydującego starcia na Angliru (trzy dni po kryzysie na Los Machuchos) mocniejszy od niego był już tylko Alberto Contador.

Znany problem

Chris Froome ma problemy z układem oddechowym. To wiemy przynajmniej od 2013r, gdy na trasie Criterium du Dauphine używał inhalatora. Przed kamerami TV, w trakcie rywalizacji, całkowicie publicznie. Gdy “rosyjscy hakerzy”, czyli “Fancy Bear” opublikowali w 2016r informacje o “TUE”, czyli zezwoleniach na terapeutyczne użycie zabronionych substancji, w aktach znalazły się informacje o stosowaniu przez Froome’a prednizolonu.

Brytyjczyk prezentuje się jako zwolennik “czystego kolarstwa”, wypowiada się przeciwko używaniu leków na astmę i alergie poza absolutną koniecznością. W 2013 i 2014r korzystał jednak z pomocy medycznej podczas wiosennych etapówek, gdy zmagał się z zapaleniem oskrzeli. Dla odmiany, wiedząc, że jest na cenzurowanym, w 2015r odmówił przyjęcia środków wymagających zezwolenia podczas Tour de France.

TUE częścią strategii

“Wyłączenie dla celów terapeutycznych” to jeden z problemów współczesnego sportu. Z jednej strony trudno odmówić zawodnikom z niewielkimi (drobna kontuzja, przeziębienie) prawa do trenowania czy startu w zawodach. Kto nigdy nie przyszedł do pracy nafaszerowany efedryną na katar, niech pierwszy rzuci kamieniem. Stwierdzenie, że astma czy alergia kwalifikuje sportowca do udziału w paraolimpiadzie jest równie obraźliwa dla niego jak i dla sportowców niepełnosprawnych. Biorąc pod uwagę rozmaite schorzenia i dysfunkcje, z jakimi atleci zdobywają medale i tytuły na największych imprezach, warto powstrzymać inkwizycyjne zapędy.

Z drugiej strony, procedura ta jest często nadużywana w celu poprawy wyników sportowych.

Shane Sutton, były trener Team Sky i Brytyjskiego Związku Kolarskiego wprost stwierdził, że “TUE” było częścią głośnej filozofii “marginal gains”. Wykorzystaniem istniejącego systemu do granic jego możliwości. W podobnym tonie wypowiadają się działacze norweskiej federacji biegów narciarskich, którzy z inhalacji uczynili istotny element przygotowania do startu w zawodach.

Co więcej, są substancje o zbliżonym działaniu, na które nie potrzeba nawet zaświadczenia a jedynym ograniczeniem jest ilość przyjęta przez zawodnika. W przypadku problemów z drogami oddechowymi takim lekiem jest właśnie Salbutamol przyjmowany wziewnie w ilości nie większej niż 1600µg dziennie. Również wiele np. leków przeciwbólowych czy przeciwzapalnych można brać bez ograniczeń. Co zresztą sportowcy chętnie wykorzystują.

Błędy nowicjuszy?

Za to, co trafia do jego organizmu odpowiada zawodnik. Chris Froome nie ukrywa, że w związku z nasilającymi się problemami z astmą, w końcówce Vuelty przyjął większą dawkę salbutamolu. Tak zalecił mu lekarz drużyny. Czy zalecił mu więcej, niż wolno, czy Froome pomylił się w dawkowaniu czy zmęczony organizm nie zmetabolizował substancji dostatecznie szybko, pewnie się nie dowiemy. Natomiast fakt jest niepodważalny: obie próbki, zarówno A jak i B potwierdziły przekroczenie normy 1000 ng/ml.

Krótko mówiąc: Froome złamał przepisy antydopingowe. Tak jak wielu zawodników przed nim: Diego Ulissi, Alessandro Petacchi a także wielu przedstawicieli innych dyscyplin sportu. I powinien za to odpowiedzieć: odebraniem zwycięstwa w Vuelta a Espana oraz dyskwalifikacją stosownej długości (prawdopodobnie rocznej). Co ciekawe, Vincenzo Nibali, któremu w takiej sytuacji przypadnie zwycięstwo również jest astmatykiem a przepisów nie złamał.

Bez względu na to, co sądzicie o Froomie, teamie Sky, brytyjskim kolarstwie czy kolarza w ogóle, ta konkretna sprawa wydaje się być dość prosta. TUE jest zarówno nadużywane w niecnych celach jak i bywa powodem problemów sportowców winnych jedynie nieuwagi.

Intrygujące jest, że tego typu błąd przytrafił się akurat w najbogatszej i programowo najbardziej zwracającej uwagę na najmniejsze detale drużynie. Bez względu na to, czy Froome brał Salbutamol by poprawić osiągi (co w przypadku salbutamolu jest naukowo wątpliwe) czy by zwalczyć chorobę, tak czy inaczej wziął go za dużo. O wdech, dwa lub dziesięć. A jeśli uważa, że to wina lekarza, niech go pozwie. Co nie zmienia faktu, że za dużo leku przyjął on sam.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments