Vuelta a Espana 2017 była ostatnim wielkim tourem, w którym startowały drużyny złożone z dziewięciu kolarzy. Od nowego sezonu zobaczymy ośmioosobowe ekipy. Czy to coś zmieni?

Mniej kolarzy w peletonie to – w teorii – większe bezpieczeństwo oraz niższe koszty. Zamiast 198 zawodników w kolumnie wyścigu będzie jechało 176. Teoretycznie więc będzie więcej miejsca na szosie, mniej kraks i zamieszania.

Co więcej, również w teorii, odchudzone zespoły mają wyrównać szanse mniej zamożnych ekip, które nie mogą sobie pozwolić na zatrudnianie nieograniczonej liczby gwiazd z milionowymi kontraktami.

Tyle tylko, że w wielu przypadkach liderzy są w stanie walczyć o zwycięstwo nawet bez kluczowych pomocników.

W czasie Giro d’Italia z ekipy Vincenzo Nibalego (3. miejsce) we wczesnej fazie wyścigu wykluczono po bójce Javiera Moreno, zawodów nie ukończył też Giovanni Visconti. W Movistarze Nairo Quintany na mecie zabrakło Daniele Bennatiego, który wycofał się po 16. etapie. Co ważne, Tom Dumoulin musiał sobie radzić już w końcówce 9. etapu bez Wilco Keldermana, który wycofał się po kraksie u podnóża Blockhausu a Phil Bauhaus wycofał się na odcinku numer 17.

Z kolei Chris Froome musiał sobie na trasie Tour de France radzić bez Gerainta Thomasa, który upadł na etapie numer 9 i wycofał się z wyścigu. Mimo to ekipa Sky i tak była w stanie odpierać ataki jadących w komplecie kolarzy Ag2r. Właściwie od początku w ósemkę jechali kolarze Movistaru, ponieważ Alejandro Valverde połamał się na trasie prologu, ale w tym przypadku nie miało to większego znaczenia dla wyniku Nairo Quintany, ponieważ Kolumbijczyk nie zregenerował się po Giro d’Italia.

Na Vuelcie Nibalego już drugiego dnia opuścił Javier Moreno a drużyna Katiusza-Alpecin trzeciego w klasyfikacji Ilnura Zakarina skończyła hiszpańską etapówkę w sześcioosbowym składzie.

Oznacza to tyle, że, owszem, dziewięciu kolarzom zapewne łatwiej jest walczyć o zwycięstwo, ale komplet nie jest niezbędny do osiągnięcia sukcesu.

Ósemka w miejsce dziewiątki może oznaczać, że składy będą jeszcze bardziej ukierunkowane na jeden, konkretny cel: pomoc sprinterowi lub liderowi klasyfikacji generalnej. Może zabraknąć kolarzy bardziej uniwersalnych, którzy chętnie w “wolnej chwili” szukają szans w ucieczkach ubarwiając rywalizację swoją odważną postawą.

Dodatkową konsekwencją może być konieczność zmniejszenia liczby etatów wśród obsługi zespołu a także, docelowo, ograniczenie liczby kolarzy w drużynie jako takiej. Biorąc pod uwagę, że rynek jest mocno nasycony i często nawet wysokiej klasy zawodnicy mają problem ze znalezieniem pracodawcy, odchudzone składy na trasie wielkich tourów mogą odbić się wszystkim solidną czkawką.

Krótko mówiąc, kolarstwo, a zwłaszcza wielkie toury zapewne nieco się zmienią. Jak bardzo, dowiemy się najwcześniej w maju, podczas Giro d’Italia.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments