Jeśli komedia zaczyna się od ujęcia penisa a później części intymne pojawiają się w niej jeszcze kilka razy, to musi być śmiesznie. No po prostu musi, nawet jeśli to film o kolarstwie. Obejrzałem dla Was quasi dokument “Tour de Pharmacy” abyście Wy nie musieli ;-)

Nie ma polskiego odpowiednika słowa “mockument”, czyli materiału stylizowanego na dokument, tak naprawdę będący jego farsą. Choć biorąc pod uwagę różnego rodzaju kontrowersje wokół “polskiej szkoły reportażu”, całkiem sporo cenionej przez krytykę “literatury faktu” jest właśnie “mockumentem”. Podobnie jak książki Lance’a Armstronga z przełomu wieków: “Mój Powrót do życia” i “Liczy się każda sekunda”, które po raporcie USADA i publicznej spowiedzi wielu księgarzy przekładało na półki z beletrystyką.

“Tour de Pharmacy”, który po polsku dostępny jest legalnie w HBO Go pod tytułem “Tour de doping” to właśnie mockument. Bierze on wszystkie, najbrudniejsze fakty, doniesienia i pogłoski z historii kolarstwa, przerysowuje kilkukrotnie i podlewa sosem grubiańskiego humoru.

Materiał opisuje alternatywną rzeczywistość, w której w 1982r kolarze mogą ścigać się na trasie Tour de France bez kontroli antydopingowych.

To prztyczek w nos wszystkim tym, którzy są zwolennikami “legalizacji dopingu”. W “Tour de Pharmacy” mogą oni w krzywym zwierciadle zobaczyć, czym kończy się koksowanie bez ograniczeń.

A gdy już minie rechot nad kolarzem z fujarą na wierzchu upadającym w przepaść może przyjdzie też refleksja, że pozbawieni ograniczeń sportowcy realnie umierali, gdy ich organizmy nie wytrzymywały tak brutalnego traktowania.

Nota bene ofiarą brania bez umiaru jest, ucharakteryzowany nie do poznania (m.in. z żółtą brodą a’la Pantani) Orlando Bloom, który występuje w Tour de Pharmacy obok plejady innych gwiazd kina, sportu i popkultury: Jeffa Goldbluma, Kevina Bacona, Mike’a Tysona czy J.J.Abramsa. Oraz autoironicznego Lance’a Armstronga i wielu, wielu innych.

W filmie mamy odniesienia do niemal wszystkich afer dopingowych w historii kolarstwa, od najprostszych stymulantów po ukryte w rowerach silniczki. Dostaje się też skorumpowanym władzom UCI, niezbyt lotnym dziennikarzom oraz komercjalizacji sportu. Wiele jest też, nie do końca zrozumiałych dla nie-amerykanina dodatkowych odniesień, które z pewnością podnoszą satyryczną wartość “Tour de Pharmacy”.

Mając to na uwadze, fan kolarstwa może się nieźle bawić, mniej więcej na równi z entuzjastą łopatologicznych komedii spod znaku “American Pie”.

Największym beneficjentem produkcji jest jednak Lance Armstrong, którego występ to kolejny krok ocieplania i odbudowywania jego wizerunku. Trzeba przyznać, że “Boss” dostał od HBO świetną rolę i odegrał ją znakomicie, dzięki czemu nieco łatwiej będzie mu wybaczyć winy z przeszłości.

Tour de Pharmacy (pol. Tour de Doping)
Produkcja: HBO 2017

Reżyseria: Jake Szymanski
Długość: 41’

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments