Po rewelacyjnej wiośnie i po świetnie przejechanym Tour de France Michał Kwiatkowski wykorzystał kolejną szansę na znakomity wynik. Wykorzystując formę z “Wielkiej Pętli” oraz pracę kolegów z drużyny Sky w dobrym stylu wygrał ważny wyścig jednodniowy – rozgrywany w Kraju Basków Clasica San Sebastian.

Choć kolarskie “klasyki” nieodłącznie kojarzą się z wiosną, ściganie w jednodniówkach nie kończy się wraz z wjazdem ostatniego zawodnika na welodrom w Roubaix. W dalszej części sezonu, zdominowanej przez imprezy etapowe i wielkie toury również jest sporo ciekawych jednodniówek.

O ile przy wielu wyścigach pojawia się wątpliwość, czy nazywać je “klasykami”, Clasica San Sebastian ma “klasyk” nie tylko w nazwie, ale jest też tradycyjnym elementem kolarskiego kalendarza od wczesnych lat ‘80 XXw.

Kraj Basków to ważny region dla naszego sportu, skąd pochodzi wielu wielkich mistrzów, gdzie rozgrywane są prestiżowe imprezy oraz gdzie siedziby ma wiele firm z branży rowerowej. Dla samych Basków kolarstwo to element wyrażania dumy narodowej, ważnej ze względu na ich niepodległościowe ambicje.

Podobnie jak wiosenna etapówka, “Dookoła Kraju Basków” tak i Clasica San Sebastian to zawody dla dobrze jeżdżących po górach a przy tym dynamicznych, potrafiących nie tylko przetrwać tempo na stromych wzniesieniach, ale też dysponujących dobrym finiszem. Nie bez znaczenia jest też umiejętność sprawnego zjeżdżania. Z opisu wygląda więc jak wyścig niemal zaprojektowany z myślą o Michale Kwiatkowskim.

W przeszłości wygrywali tam albo kolarze specjalizujący się w górzystych klasykach: np. Paolo Bettini, Philippe Gilbert czy Alejandro Valverde. To także impreza, w której jeden z nielicznych triumfów w jednodniówkach zaliczył Lance Armstrong.

W ostatnich latach Clasica San Sebastian to konfrontacja kolarzy, którzy wracają do ścigania na najwyższym poziomie po chwili oddechu niezbędnym po intensywnej wiośnie oraz tymi, którzy mają w nogach dopiero co zakończoną “Wielką Pętlę”.

https://twitter.com/TeamSky/status/891354172238557184

Kwiatkowski w tym roku zaliczył świetną, długą wiosnę, okraszoną wygranymi w Strade Bianche, “monumencie” Mediolan-Sanremo oraz podiami w Amstel Gold Race i Liege-Bastogne-Liege. Następnie odsapnął tylko przez moment, by pokazać rosnącą dyspozycję na trasie Criteirum du Dauphine i wygrać mistrzostwo Polski w jeździe indywidualnej na czas.

W trakcie Tour de France był kluczowym pomocnikiem Chrisa Froome’a, budzącym uznanie fanów i ekspertów na całym świecie nie tylko swoją mocą, tempem, które nadawał w najtrudniejszych momentach wyścigu, ale też spokojem, taktyczną dojrzałością i pełnym poświęceniem dla swojego lidera. Tylko jednej sekundy zabrakło mu do etapowego zwycięstwa podczas czasówki w Marsylii, gdzie ubiegł go Maciej Bodnar, ale, tak jak wtedy napisałem, dla Bodnara było to piękne ukoronowanie kariery i najpiękniejszy jej moment a na Kwiatkowskiego wciąż czekało wiele zwycięstw.

Kolejne przyszło zaledwie kilka dni później podczas prestiżowego klasyku w Kraju Basków. Polak z ekipy Sky pokazał na nim wszystkie swoje atuty. W górach trzymał się z najlepszymi a nawet, jeśli na chwilę odstał, potrafił odrobić stratę dzięki brawurowo pokonywanym zjazdom. A na finiszu nie pierwszy raz zachował zimną krew, skorzystał z pracy Mikela Landy (nota bene Baska), wyczekał do odpowiedniego momentu z atakiem i linię mety minął z wyraźną przewagą nad Tonym Gallopinem.

Dzięki wygranej w San Sebastian portfolio zwycięstw Kwiatkowskiego w wyścigach klasycznych już teraz wygląda imponująco: mistrzostwo świata, Mediolan-Sanremo, Amstel Gold Race, E3 Harlbeke, dwa razy Strade Bianche i teraz Clasica San Sebastian. Co będzie następne?

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments