Każdy wyścig ma swoich bohaterów. Największy wyścig świata motywuje szczególnie do wyjątkowych czynów. Kto zapisał się w kronikach po Tour de France 2017?

Gwiazda wyścigu – Warren Barguil

Thomas de Gendt może się czuć rozgoryczony, że mimo spędzenia ⅓ wyścigu w ucieczkach to nie jemu przyznano czerwony numer startowy i tytuł najbardziej walecznego kolarza wyścigu. Warren Barguil nie tylko uciekał, ale był też wyjątkowo skuteczny. Wygrał klasyfikację górską, dwa etapy, był o włos od wygrania jeszcze jednego. Do tego zajął dziesiąte miejsce w klasyfikacji generalnej a gdy jechał pod górę, robił to w tempie zawodników walczących o żółtą koszulkę. Przy tym jeszcze, nie całkiem wprost, ale jednak do pewnego stopnia pomógł Romainowi Bardetowi w zajęciu trzeciego miejsca w klasyfikacji generalnej. Biorąc pod uwagę, że rok temu był kontuzjowany, gdy w trenujących zawodników Sunweb wjechał samochód a w tym sezonie podczas Tour de Romandie doznał pęknięcia miednicy, jego jazda w Tourze była po prostu rewelacyjna.

Nieuważny, ale walczeny

Dan Martin atakował na niemal każdym górskim etapie. Był waleczny, był odważny i bezkompromisowy. Cóż z tego, kiedy upadał, gubił się na wietrze i tracił na zjazdach. Irlandczyk był, w kontekście swojej przygody z wielkimi tourami, w formie życia, ale zabrakło mu spokoju, rozwagi, koncentracji i szczęścia by powalczyć o miejsce na podium. A to było w zasięgu jego fizycznych możliwości. Tak czy inaczej, szóste miejsce to świetny wynik, który w połączeniu z nieustającą dbałością o dostarczanie kibicom emocji należy jak najbardziej docenić.

https://twitter.com/FabioAru1/status/885789971818446848

Lider z prostą przegrodą

Fabio Aru po zabiegu udrażniającym jego, jakby na to nie patrzeć dość wydatny, nos, mimo kontuzji kolana w pierwszej części sezonu był pierwszym kolarzem z czołówki, który choć na chwilę odebrał Chrisowi Froome’owi żółtą koszulkę lidera. Włoch z ekipy Astana atakował jak wściekły, wygrał etap na La Planche des Belles Filles a kilka dni później, w Pirenejach przejął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. W międzyczasie zaatakował Froome’a gdy ten miał defekt a jego forma, niemal jak zawsze wahała się między geniuszem a załamaniem, ale i tak dzięki niemu ten Tour był ciekawszy.

Dawid vs goliat

Ekipa Ag2r z budżetem o ok. 10mln € mniejszym niż Team Sky postawiła wyzwanie zamożnym Brytyjczykom. Francuzi próbowali podgryzać Froome’a i jego świtę na różne sposoby. A to wysyłając pół składu do ucieczki a to samemu dyktując tempo pod górę a to wreszcie rozpędzając peleton do absurdalnych prędkości na zjazdach. Koniec końców na nic się to zdało, bo Bardet sporo stracił w jeździe na czas i jeszcze musiał bronić się przed Michelem Landą, ale tak czy inaczej zawodnicy Ag2r pokazali, że mimo wyraźnej przewagi Teamu Sky, można mu rzucić wyzwanie.

Niedoszły rekordzista

Marcel Kittel był najszybszym sprinterem w tegorocznym Tourze. Gdy tylko mógł się rozpędzić, nikt nie mógł się mu przeciwstawić. Sposób na Niemca z Quick Stepu znaleźli jednak kolarze Sunwebu, którzy w drugiej cześci wyścigu wykonali poważną pracę w nieco trudniejszy terenie. Polowanie na lotne premie i cięższe finisze opłaciło się. Przyparty do muru Kittel najpierw pogubił się na wietrze a następnie upadł i wycofał się z wyścigu. Pięć etapowych zwycięstw to piękny wynik, ale stracona, niemal pewna, zielona koszulka i być może jedyna szansa na osiem (wyrównanie rekordu) triumfów w jednej Wielkiej Pętli będą się mu śniły po nocach.

Z kolei ten, który przejął od Kittela “zieleń”, czyli Michael Matthews pokazał, że może być godnym rywalem dla Petera Sagana (o ile ten nie da się wyrzucić z wyścigu). Swój sukces w klasyfikacji punktowej odniósł w stylu Słowaka, wykazując się nie tylko szybkością, ale też siłą, wytrzymałością i wielką determinacją.

Pomocnik sezonu

Tak, to miejsce dla Michała Kwiatkowskiego. Polak pojechał swój “tour życia” i choć pracował dla lidera, Chrisa Froome’a był jednym z tych “gregario”, którym media poświęcają niemal tyle uwagi, co kolarzom walczącym o podium. “Kwiato” świetnie spisał się w górach, prezentując nie tylko moc, ale i dojrzałość doświadczonego mistrza. Był zawsze przy Froomie, nadawał tempo, oddawał swój sprzęt, uspokoił sytuację i prowadził na zjazdach a do tego prawie wygrał czasówkę.

Pomocnik z wolną ręką

Pod nieobecność Petera Sagana i Rafała Majki najbardziej spektakularny wynik w karierze uzyskał Maciej Bodnar. Wygrana jazda na czas na Tour de France to wielka rzecz a trzeba pamiętać, że zawodnik Bora-Hansgrohe był bardzo blisko zwycięstwa również na etapie ze startu wspólnego.

Swoją, “zaledwie” dziesiątą w zawodowej karierze odniósł Bauke Mollema, który wcześniej w tym roku jechał Giro “dla siebie” w podczas Touru miał wspierać Alberto Contadora. Ponieważ Hiszpan nie był w stanie nadążyć za pierwszą piątką “generalki”, Mollema wykorzystał szansę na jednym z etapów.

Sam Contador raczej żegnał się z Tourem niż jechał po wielki wynik. Robił to jednak z klasa, w swoim stylu nie poddając się, szukając okazji do ataków przy okazji ustanawiając rekordowy czas podjazdu na przełęczy Croix de Fer.

Przyszłość Touru?

Lillian Calmejane z grupy Direct Energie wykazał się hartem ducha, gdy łapały go kurcze po całodziennej ucieczce a mimo to dojechał do mety przed Robertem Gesinkiem. Calmejane już teraz został okrzyknięty następcą Thomasa Voecklera i Sylvaina Chavanella, którzy słynęli z takich akcji w przeszłości. Tour potrzebuje postaci, które nie tylko wygrywają, ale też porywają serca fanów swoją walecznością i determinacją.

Z kolei Primoz Roglic z LottoNL Jumbo, również wygrywając górski etap pokazał, że już niebawem może liczyć się w walce nie tylko o sławę, ale wprost o najwyższe cele. Choć były skoczek narciarski dość późno zaczął przygodę z zawodowym kolarstwem, w ciągu dwóch sezonów zgromadził na koncie wygrane na odcinkach Giro i Touru. Teraz będzie się mierzył z oczekiwaniami osiągania coraz lepszych i lepszych wyników.

Na końcu – nie najmniej ważni

Rigoberto Uran, który nie tylko się odrodził po dwóch „latach chudych”, ale też uzyskał najbardziej wartościowy wynik w karierze. Arnaud Demare, Peter Sagan i Gerain Thomas, którzy choć nie ukończyli wyścigu, wygrali po etapie. Mikel Landa, który próbował wybić się na niezależność i sekundy zabrakło mu do trzeciego miejsca w klasyfikacji generalnej. Dylan Groenewegen, młoda gwiazda sprintu, który pierwsze , etapowe zwycięstwo w wielkim tourze odniósł na Polach Elizejskich. Edvald Boasson – Hagen, który próbował, próbował aż w końcu mu się udało i po sześciu latach znów triumfował na jednym z odcinków Wielkiej Pętli. A do tego wszyscy ci, którzy zostawili kawał zdrowia na francuskich szosach.

A kto według Was zasługuje na miano bohatera Tour de France 2017?

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments