Ostatnie testy zaliczone. Criterium du Dauphine, Tour de Suisse i krótsze wyścigi za nami. Kto się ukrywał a kto pokazał pełnię formy? Zaczynamy ostatni czas przed Wielką Pętlą. Kto wygra, kto przegra, czyli ulubione przez kibiców wróżenie z fusów.

W formie od stycznia

Richie Porte wygrał Tour Down Under, był jednym z najmocniejszych kolarzy Paryż-Nicea, gdzie wygrał etap, pod koniec kwietnia zwyciężył w Tour de Romandie a podczas Criterium du Dauphine zaimponował podczas jazdy na czas.

Tasmańczyk z ekipy BMC będzie samodzielnym liderem swojej drużyny, wyraźnie dorósł do tej roli a i formę prezentuje znakomitą. Gdyby w przeszłości miał lepsze wyniki w wielkich tourach a nie tylko w tygodniowych etapówkach, śmiało można by go typować do zwycięstwa. A tak, jest pierwszym z pretendentów, ale nie jedynym.

Bez zwycięstwa w 2017

Dyspozycja Chrisa Froome’a, od kiedy jego forma eksplodowała w 2011r nigdy jeszcze nie prezentował się tak nierówno i niepewnie. Być może to zamierzone: dotychczas pod koniec touru musiał przechodzić do defensywy i tracił czas. Kto wie, może tym razem chce inaczej poprowadzić batalię o żółtą koszulkę i więcej zostawić na hiszpańską Vueltę. Druga opcja to ta, że jednak coś idzie nie po jego myśli. Najbardziej martwi nienajlepsza jazda na czas, która do tej pory była ważnym elementem sukcesów Froome’a.

Z kolei Alberto Contador to wielka niewiadoma. Hiszpan ma już, rocznikowo, 35 lat, do tego swój pierwszy Tour de France wygrał w 2007r. Prawdopodobnie szczyt swoich możliwości ma już za sobą, czego wyrazem mogą być tegoroczne wyniki. Z drugiej strony drugie miejsca w Paryż-Nicea, Kraju Basków, Andaluzji i Katalonii pokazują, że wciąż jest mocny a brak błysku podczas Dauphine może być, podobnie jak w przypadku Froome’a, zaplanowanym elementem przygotowań.

Niepewni pretendenci

Romain Bardet i Fabio Aru to, wciąż młodzi, kolarze z wielkim potencjałem. Podczas Criterium du Dauphine ewidentnie sprawdzali formę i szukali szans. O ile Bardet stał już na podium Wielkiej Pętli, o tyle Aru podczas ostatniego występu we Francji zawiódł. Mimo to obaj powinni dodać sporo kolorytu do rywalizacji na górskich etapach, co przy wyrównanej stawce może przynieść ciekawe rozstrzygnięcia.

Co więcej, nominalnym liderem Astany ma być nie Aru a rewelacyjny zwycięzca Dauphine, Jakob Fuglsang, który może być kolejnym po Cadelu Evansie zawodnikiem z przeszłością mtb, który odegra ważną rolę w Tour de France.

Z kolei Simon Yates, Daniel Martin i Andrew Talansky wydają się być coraz solidniejsi a nie tylko momentami błyskotliwi, co nie zmienia faktu, że mimo dobrej postawy przez większość sezonu trudno upatrywać w nich kandydatów do podium.

Wielu fanów czeka na “opus magnum” w wykonaniu Alejandro Valverde, ale powiedzmy sobie szczerze: jakkolwiek mocny w klasykach i tygodniowych etapówkach oraz solidny na czas by nie był, trudno wyobrazić go sobie gubiącego najmocniejszych rywali na kilku górskich etapach TdF.

Szwajcaria nic nie mówi, jeszcze mniej Słowenia

W tym roku Tour de Suisse wybrało niewielu liderów zainteresowanych walką o żółtą koszulkę we Francji. Z pewnością Peter Sagan, Philippe Gilbert i Michael Matthews wzmocnili tam swoją pewność siebie dzięki zwycięstwom etapowym a Damiano Caruso pokazał, że będzie wartościowym pomocnikiem Richiego Porte. Średnia jazda Iona Izagirre (6. miejsce) pokazuje raczej, że we Francji nieczęsto będziemy go widzieć w czasie relacji TV. Chyba, że zamiast walki o “generalkę” wybierze próbę wygrania górskiego etapu.

Równie mało wiemy po wygranej Rafała Majki w Słowenii oraz dobrej jeździe we wcześniejszym Tour of California. Cieszy fakt, że w sytuacji, gdy jest najlepszym “góralem” w stawce dość pewnie wygrywa, równocześnie od dłuższego czasu nie konfrontował się z kolarzami mocniejszymi od siebie.

Czai się też Rigoberto Uran, który nie tylko wybrał mniej eksponowany Route du Sud, ale też tam nie zabłysnął.

Drugi tour w sezonie?

Nairo Quintana podczas Giro d’Italia w swoim popisowym stylu pojechał tylko na etapie kończącym się na podjeździe Blockhaus. W pozostałe dni przypominał raczej postawą to, co prezentował na zeszłorocznym Tourze a nie to, co znaliśmy z wygranej później hiszpańskiej Vuelty.

Warto w tym miejscu zauważyć, że w swojej karierze jeśli nie wypadał z trasy i kończył wyścigi, nigdy nie zawodził, za to czasem pokazywał geniusz. Pozostaje więc poczekać, nie lekceważyć i zobaczyć, co pokaże.

Po intensywnym Giro do Francji wybiera się też Thibaut Pinot, jednak ekipa FDJ raczej nastawia się na wspieranie tam, będącego w dobrej dyspozycji po Dauphine sprintera, Arnaud Demare.

O etap spróbuje powalczyć ich rodak, i inny bohater Giro, Pierre Rolland.

Rekonwalescenci

Po kontuzjach i problemach zdrowotnych dochodzą Esteban Chavez, Warren Barguil i Mark Cavendish. Póki co wygląda na to, że daleko im do optymalnej dyspozycji. Dla Cavendisha to szczególnie problematyczne, ponieważ brytyjski sprinter miał ścigać rekord etapowych zwycięstw Eddy’ego Merckxa a mononukleoza poważnie utrudniła to zadanie. Z kolei Chavez po dobrej jeździe rok temu w Giro i Vuelcie chciał sprawdzić się na trasie Wielkiej Pętli, jednak przez kontuzję kolana mało się ścigał i nie trenował optymalnie. Barguil, to z kolei jedna z “nadziei Francuzów”, ale po złamaniu miednicy wciąż szuka formy.

A jak Wy oceniacie szanse największych gwiazd po ostatnich sprawdzianach przed Tourem?

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments