Zaczynamy weekend z loverove: rywalizacja sprinterów, zwiedzanie teamowego autobusu, Rafał Majka broniący prowadzenia w Kalifornii oraz nocne enduro. Miłego!

1. Zacny dorobek Gavirii

Kolumbijski sprinter, który równie dobrze co na szosie (także tej częściowo brukowanej), radzi sobie na torze (jest dwukrotnym mistrzem świata w konkurencji Omnium) zalicza znakomity debiut w Giro d’Italia. Trzy wygrane etapy to znakomite dokonanie, zwłaszcza, że każda wygrana była w innym stylu. Niewątpliwie ogromna w tym zasługa pomocników Gavirii z ekipy Quick Step. Skrót wydarzeń 12. etapu znajdziecie poniżej. Działo się niewiele, ale sam finisz był fajny. Warto podkreślić dobrą jazdę Jakuba Mareczko, który po raz drugi w tym Giro zajął drugą lokatę na etapie.

A dziś ostatni w tym Giro płaski etap. Jeśli myślicie o płaskim etapie, to bardziej płaski niż ten, nie może być. Do tego jest krótki, więc komentatorzy nie będą się zbyt nudzić.

2. Majka wciąż liderem Tour of California…

…choć będzie mu się ciężko obronić na czasówce przed Andrew Talanskym. Mistrz Polski wjechał na szczyt Mt Baldy razem z Amerykaniem i nieznacznie uległ mu na finiszu.

Ważne jest, że Majka jechał aktywnie, przejmował inicjatywę i próbował atakować. W klasyfikacji generalnej ma nieco przewagi nad głównymi rywalami, ale dziś do pokonania jest 24km płaskiej jazdy na czas.

Czas podjazdu nie był szczególnie imponujący, ale trzeba pamiętać, że i dla Majki i dla Talańskiego głównym celem sezonu jest Tour de France. Więc nie ma co szaleć za wcześnie.

3. Autobus Bora Hansgrohe

To nie jest autobusowa rewolucja, ale wirtualne zwiedzanie teamowego autobusu to zawsze ciekawa sprawa. Ekipa GCN tym razem wizytuje teamowy pojazd zespołu Bora-Hansgrohe:

4. Enduro w środku nocy

Loïc Bruni jeździ po swoich ulubionych ścieżkach w towarzystwie filmującego go drona. O 3 nad ranem. Trzyma klimat i robi wrażenie.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments