Nairo Quintana prowadzi po pierwszej części Giro d’Italia. Na podjeździe Blockhaus pokazał, że jest mocniejszy od wszystkich rywali, ale to nie przełożyło się na bezpieczną przewagę w klasyfikacji generalnej. By wygrać wyścig będzie musiał jeszcze kilka razy przyspieszyć do tempa uznawanego za granicę ludzkich możliwości.

Ponad tydzień rozgrzewki

Etapy na Sardynii, Sycylii i w południowych Włoszech okazały się być bardzo długą, lecz wyłącznie rozgrzewką przed Blockhausem. Na szczęście działo się sporo, zawodnicy poszukujący zwycięstw etapowych: czy to sprinterzy czy też uciekinierzy zadbali o odpowiedni poziom emocji.

Wygrana Lukasa Postelbergera, śmiała akcja kolarzy Quick Step na wietrze, skuteczna ucieczka zakończona zwycięstwem Izagirre, potyczki Greipela, Gavirii i Ewana sprawiły, że nie nudziłem się oglądając kolejne odcinki Giro.

Na Etnie wiatr sprawił, że faworyci pojechali defensywnie, dzięki czemu Jan Polanc mógł cieszyć się z prestiżowej wygranej.

Osiem etapów i dziewięć dni (przerwa była niezbędna na transport kolumny wyścigu z jednej wyspy na drugą) doprowadziło kolarzy w Apeniny i pierwszego testu, który wprowadził poważne różnice w klasyfikacji generalnej.

Foto LaPresse – Fabio Ferrari
14/05/2017 Blockhaus, Chieti (Italia), materiały prasowe RCS

Blockhaus sprawdził moc i masę

Krótki etap kończący się podjazdem trwającym dla najlepszych zawodników niespełna czterdzieści minut zweryfikował, kto jest właściwie przygotowany do wyścigu a przede wszystkim pokazał, jaki stosunek mocy do masy należy zaprezentować, by myśleć o wygraniu w wielkim tourze.

Analizując dostępne dane zawsze trzeba brać pod uwagę kontekst. Umiejscowienie podjazdu na trasie wyścigu i etapu (dojazd płaski lub górzysty, wysokość nad poziomem morza), panujące warunki atmosferyczne (wiatr, opady, temperatura), prowadzącą do samego wzniesienia trasę (płaska, górzysta, długa, krótka itd.) czy wreszcie tempo jazdy w dniach poprzedzających oraz na samym etapie.

Na setnym Giro Blockhaus był pierwszym, ważnym sprawdzianem, ściganie we wczesnej fazie przebiegało raczej zgodnie ze znanymi scenariuszami, zatem kolarze nie byli nadmiernie wycieńczeni i mogli pokazać pełnię swoich możliwości.

Zwycięski Nairo Quintana pojechał w tempie znanym ze swoich najlepszych osiągnięć z Tour de France czy Vuelta a Espana, gdy z powodzeniem rywalizował z Chrisem Froomem: albo nieznacznie z nim przegrywając albo nawet pokonując znanego z doimnacji w Wielkiej Pętli Brytyjczyka.

Prawda jest taka, że podobne akcje w wykonaniu Teamu Sky powodowały w niedalekiej przeszłości lawinę pytań o doping, etykę i metody, jakimi osiągnęli taką dyspozycję. W przypadku Quintany raczej zwraca się uwagę na słabość rywali, którzy… wcale nie są słabi.

Foto LaPresse – Fabio Ferrari
14/05/2017 Blockhaus, materiały prasowe RCS

Rewelacyjni Pinot i Dumoulin

Czterdziestominutową wspinaczkę na Blockhaus Nairo Quintana pokonał generując około 6,1-6,2W/kg i VAM (średnia prędkość wspinaczki wyrażona w metrach w pionie na godzinę) 1730. To bardzo dużo, tak samo jak 5,9-6.0W/kg Pinota i Dumoulina (VAM 1714).

To wartości, które podczas ubiegłorocznej “Wielkiej Pętli” prezentowała ścisła czołówka i które obecnie są graniczne dla kolarzy rywalizujących o zwycięstwo w trzytygodniowych wyścigach etapowych.

Patrząc w przeszłość, można powiedzieć, że to jest jazda na granicy ludzkich możliwości. I to zakładając wersję optymistyczną, wierząc, że wzrost tempa kolarzy powiązany jest m.in z wyraźnym postępem w zakresie aerodynamiki.

Co więcej, nawet Nibali, który zapłacił cenę osłabnięcia za próby jazdy z Quintaną i Pinotem osiągnął wynik porównywalny z tym, co dawało mu wygrane w Tourze czy Giro. W jego przypadku trzeba pamiętać, że rok temu różową koszulkę zdobył nie dzięki dynamitowi w nogach a odrobinie szczęścia oraz niezwykłej wytrzymałości w rozgrywanej na dużych wysokościach końcówce.

Ba, jeśli popatrzymy na postać Tejaya van Garderena, kolarza, który dwukrotnie zajął piąte miejsce w Wielkiej Pętli (2012 i 2014) zauważymy, że jego jazda z VAM ok. 1600 nie jest daleka od  jego najlepszych momentów podczas Tour de France.

Czasówki i wytrzymałość kluczem do sukcesu?

Największe trudności przed kolarzami wyrastają dopiero teraz. We wtorek (16.05) długa, 40km jazda na czas. To tam Nairo Quintana ma stracić koszulkę lidera a Dumoulin, ale też Pinot, Jungels czy Nibali powinni nadrobić nad nim kilkadziesiąt a może i kilkaset sekund.

Co więcej, finałowa jazda indywidualna w Mediolanie ma 30km i jeśli Dumoulin wytrzymałby trudy alpejskich podjazdów w podobnym stylu, jak pojechał Blockhaus to… właśnie on powinien zostać zwycięzcą 100. Giro d’Italia.

Nairo Quintana jest kolarzem, po którym trudno spodziewać się gorszych dni. Dla dobra tego sportu jako takiego właściwe byłoby, gdyby straty z czasówek nadrabiał przysłowiową “słabością rywali” niż atakami bardziej spektakularnymi od tego, co widzieliśmy na Blockhausie.

Mimo wszystko więcej prawdy zobaczymy w odpadających, niewytrzymujących tempa Dumoulinie i Pinocie niż Kolumbijczyku przeczącym prawom fizjologii.

Foto LaPresse – Fabio Ferrari
14/05/2017 Blockhaus, materiały prasowe RCS

Sky zmieciona z szosy

Brytyjska drużyna uległa dezintegracji przez niefrasobliwie zaparkowany, policyjny motocykl. Paradoksalnie straty Gerainta Thomasa (Sky) i Adama Yatesa (Orica-Scott) mogą wprowadzić, o ile oczywiście będą na siłach, element nieprzewidywalności do zaplanowanej z grubsza rywalizacji.

Walczący o etapy i ewentualny awans na podium Walijczyk i Anglik mogą za sobą “pociągnąć” choćby Nibalego lub Kruijswijka a tym samym zmusić Quintanę do błędu. Zależnie od doznanych obrażeń zamieszanie może też wprowadzić poturbowany i będący już bez szans na dobre miejsce Mikel Landa.

Biorąc pod uwagę, że Quintana marzy o dublecie Giro-Tour, jazda kolarzy Sky może mieć na celu nie tylko doraźny cel we Włoszech, ale i zmęczenie Kolumbijczyka, który w lipcu chce się przeciwstawić Chrisowi Froome’owi. Udało się to kolarzom Astany (w tym właśnie Landzie) w przypadku Contadora dwa lata temu, może udać się i zawodnikom Sky.

Tym bardziej, że mocno dyskutowana jest postawa zespołu Quintany, czyli Movistaru, który po kraksie podkręcił tempo, nie dając szans poszkodowanym na dołączenie do peletonu i rozpoczęcie finałowego podjazdu bez strat.

Złamanie niepisanych zasad może się odbić kolarzom kierowanym przez Eusebio Unzue czkawką, o ile oczywiście rywale będą na tyle silni, by zrewanżować się za jazdę bez poszanowania zasad fair play.

Tak czy inaczej, większą wiedzę na temat dalszych, możliwych rozstrzygnięć będziemy mieli po wtorkowej czasówce. A potem będzie już tylko ciekawiej.

Klasyfikacja generalna po 9. etapie:

1 Nairo Quintana (Col) Movistar Team 42:06:09
2 Thibaut Pinot (Fra) FDJ 00:28
3 Tom Dumoulin (Ned) Team Sunweb 00:30
4 Bauke Mollema (Ned) Trek-Segafredo 00:51
5 Vincenzo Nibali (Ita) Bahrain-Merida 01:10
6 Domenico Pozzovivo (Ita) AG2R La Mondiale 01:28
7 Ilnur Zakarin (Rus) Katusha-Alpecin 02:28
8 Davide Formolo (Ita) Cannondale-Drapac 02:45
9 Andrey Amador (CRc) Movistar Team 02:53
10 Steven Kruijswijk (Ned) Team LottoNl-Jumbo 03:06
11 Tanel Kangert (Est) Astana Pro Team 03:15
12 Bob Jungels (Lux) Quick-Step Floors 03:30
13 Tejay Van Garderen (USA) BMC Racing Team 03:56
14 Dario Cataldo (Ita) Astana Pro Team 04:32
15 Jan Polanc (Slo) UAE Team Emirates 04:46
16 Adam Yates (GBr) Orica-Scott 04:49
17 Geraint Thomas (GBr) Team Sky 05:14
18 Rui Costa (Por) UAE Team Emirates 05:52
19 Maxime Monfort (Bel) Lotto Soudal 07:13
20 Ben Hermans (Bel) BMC Racing Team 07:38

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments