Śnieżyca, wichura czy gołoledź to sytuacje, gdy przeprowadzenie wyścigu kolarskiego może być niebezpieczne dla zawodników. W takim wypadku dopuszczalne a nawet wskazane jest odwołanie, przełożenie lub skrócenie rywalizacji. Protokół ekstremalnych warunków pogodowych to przepis, który jest stosowany, gdy kolarze nie są w stanie normalnie rywalizować. Co nie zmienia faktu, że nadal są twardzielami.

Nieprzyjemna pogoda jest jednym z elementów, które łączą się ze wszystkimi dyscyplinami sportu rozgrywanymi na zewnątrz. Lekkoatleci, piłkarze czy narciarze, tak jak kolarze muszą zmagać się z deszczem, chłodem czy, dla odmiany, upałem.

Są zawodnicy, którzy preferują ściganie w określonych warunkach, lub też, gdy sytuacja robi się ekstremalna, potrafią sięgnąć głębiej do swoich rezerw fizycznych i psychicznych i lepiej od rywali poradzić sobie z trudami, jakie serwuje im natura.

Na rowerze istotna jest też technika jazdy. Nie każdy potrafi szybko zjeżdżać w warunkach zmniejszonej przyczepności, są wręcz zawodnicy, którzy na deszczowych zjazdach przegrywają wyścigi, choć poza tym jednym elementem niczego im nie brakuje (w ostatnich latach w takich sytuacjach nie najlepiej radził sobie np. Andy Schleck).

W przeciwieństwie do innych dyscyplin sportu, zawody kolarskie są o wiele dłuższe. Niektóre etapy wielkich tourów albo najważniejsze klasyki trwają sześć godzin lub więcej. Po drodze de facto nie ma możliwości by się ogrzać lub przebrać. “Dniówkę” w takich warunkach potrafią bez uszczerbku na zdrowiu i w dobrej formie wytrzymać tylko nieliczni.

Gdyby jednak chodziło tylko o samopoczucie kolarzy, zapewne nikt by się nie przejmował. Co więcej, niespodziewane załamania pogody często “robią show”, zmieniając sytuację na trasie i prowokując zawodników do działania.

Z “okolicznościami przyrody” kolarze zmagają się od początku istnienia tego sportu a mimo to przepis o “protokole ekstremalnych warunków pogodowych” stosuje się dopiero od zeszłego roku.

Czy to oznacza, że zawodnicy nagle stali się “mięczakami”? Nie! To po prostu jeden z elementów, które “cywilizują” kolarstwo a jego celem jest dbałość o zdrowie i życie sportowców.

Całość przepisu prezentuje się następująco:

2.2.029 bis

Podczas zawodów z cyklu UCI WorldTour lub klasy HC, gdy prognozy przewidują wystąpienie ekstremalnych warunków pogodowych, należy wdrożyć przewidziany w tych przypadkach Protokół Ekstremalnych Warunków Pogodowych. W przypadku zawodów szosowych pozostałych klas zaleca się również stosowanie procedur określonych w Protokole, jeśli wystąpią ekstremalne warunki pogodowe.
Traktuje się zdrowie i bezpieczeństwo zawodników jako priorytet.

Protokół przewiduje obowiązkowe przeprowadzenie spotkania pomiędzy zainteresowanymi stronami (organizatorów, w tym lekarza wyścigu i szefa zabezpieczenia, zawodników, ekip, Przewodniczącego Panelu Komisarzy), gdy przed rozpoczęciem etapu są prognozowane ekstremalne warunki pogodowe. To spotkanie może być zwołane na wniosek któregokolwiek z wymienionych przedstawicieli.

Ekstremalne warunki pogodowe, które mogą doprowadzić do tego spotkania to:

1. marznący deszcz;
2. gromadzenie się śniegu na drogach;
3. silny wiatr;
4. ekstremalne temperatury;
5. słaba widoczność;
6. zanieczyszczenie powietrza.

W zależności od typu warunków, które mogą wystąpić, mogą być podjęte następujące kroki:

1. brak działań;
2. zmiana miejsca startu;
3. zmiana godziny startu;
4. zmiana miejsca mety;
5. użycie trasy alternatywnej;
6. neutralizacja odcinka etapu / wyścigu;
7. odwołanie etapu / wyścigu.

Procedury przewidziane w niniejszym dokumencie nie ograniczają odpowiedzialności organizatora,
wynikającej z artykułów 1.2.032 i 1.2.035.

(str. 16 Przepisy PZKol – Część II – Wyścigi szosowe DM.F0116)

W przeszłości bywało już, że nawet bez “protokołu” odwoływano ważne wyścigi. Przykładem mogą być klasyki Omloop Het Nieuwsblad (np. 2004) czy Kuurne-Bruksela-Kuurne (np. 2013), rozgrywane tradycyjnie pod koniec lutego, którym zdarza się zostać storpedowanym przez obfity opad śniegu.

Sporo zamieszania było też podczas Giro d’Italia 2014, gdy w śnieżycy przewagę na zjeździe ze Stelvio zyskał Nairo Quintana a część peletonu była przekonana, że ten fragment trasy został “zneutralizowany”.

Przygodę z nagłym załamaniem pogody mieli też np. uczestnicy Tour de Pologne 2014 (etap z Gdańska do Bydgoszczy), gdy niemal pod koła peletonu waliły się łamane wichurą drzewa.

Z kolei w 2013 na trasie Mediolan-Sanremo 50km z niemal 300 zaplanowanych kilometrów klasyku peleton pokonał w autobusach.

W sezonie 2016 “Protokół Ekstremalnych Warunków Pogodowych” zastosowano już podczas Clasica de Almeria (trasę zawodów skrócono do zaledwie 21km z powodu ponadprzeciętnie silnego wiatru) a także na trasie Paryż-Nicea gdzie całkowicie odwołano trzeci etap wyścigu. Paskudna aura storpedowała też Tour de Pologne 2016, gdzie w trosce o bezpieczeństwo i zdrowie zawodników zneutralizowano a następnie skrócono zakopiański etap.

Oczywiście można powiedzieć, że w przeszłości warunki pracy kolarzy były jeszcze trudniejsze: sprzęt był o wiele gorszy, nie istniała “aktywna” odzież, zawodnicy jeździli bez kasków, wyścigi bywały dłuższe niż współcześnie i nikomu to nie przeszkadzało.

Z drugiej strony, jeszcze nie tak dawno dzień pracy w fabryce miał przynajmniej 12 godzin a przy maszynach często stawały dzieci i też, teoretycznie było to w porządku a mimo wszystko stopniowo odchodzimy od takich praktyk.

Protokół Ekstremalnych Warunków Pogodowych jest więc ewidentnie krokiem w dobrą stronę, tym bardziej, że nic nie wskazuje na to, by miał być nadużywany. Choć niewykluczone, że w związku ze zmianami klimatu i częściej pojawiającymi się ekstremami trzeba liczyć się z tym, że przynajmniej kilka razy w roku zostanie zastosowany.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments