Wraz z Liege-Bastogne-Liege kończy się kolarska wiosna. Wyścigi klasyczne ustępują etapówkom. Żegnamy bruki, żegnamy Ardeny, szutry i tym podobne wynalazki. Kilka postaci zalicza tę część sezonu jako wyjątkowo udaną. Kto? Zobaczcie sami.

Greg van Avermaet

To był zdecydowanie czas mistrza olimpijskiego. Belg, który do tej pory odnosił sukcesy głównie w mniej prestiżowych wyścigach, po zdobyciu złota w Rio nabrał apetytu na więcej. Wygrał Omloop Het Nieuwsblad, E3 Harelbeke, Gandawa-Wevelgem i upragniony monument, Paryż-Roubaix. Co ważne dla budowania własnej legendy, w „Piekle Północy” triumfował po defekcie i spektakularnym pościgu za czołówką.

Do tego był blisko podium w Dookoła Flandrii a także utrzymał dyspozycję (choć już nie skuteczność) w “ardeńskim tryptyku”, jak mało który zwycięzca z bruków, podjął próbę walki na bardziej górzystych trasach. Wiosna 2017 stała bez dwóch zdań pod znakiem GvA.

Philippe Gilbert

Wielka forma i przełamanie passy budzą emocje podobne jak powrót do mistrzostwa po dłuższej przerwie. Philippe Gilbert nie tylko nawiązał do swoich największych sukcesów, wygrywając po raz czwarty Amstel Gold Race, ale też zrealizował swoje wielkie marzenie, czyli triumf w Ronde Van Vlaanderen.

Co ważne, obie wygrane odniósł po śmiałych atakach na wiele kilometrów przed metą. Jego rajd na trasie RVV jest jednym z najjaśniejszych punktów tego sezonu. Być może, mając świadomość, że Van Avermaet jest od niego szybszy na finiszu (pokonał go w bezpośredniej walce na mecie E3), Gilbert decydował się na ryzyko, które nie tylko jemu się opłaciło, ale też przyniosło nam wielu emocji.

Szkoda, że kontuzja doznana na trasie Amstel Gold Race wykluczyła go ze startu w Walońskiej Strzale i Liege-Bastogne-Liege. Być może utrudniłby życie Alejandro Valverde i jego pomocnikom.

Michał Kwiatkowski

“Kwiato” to połączenie historii GvA i Gilberta, choć polski kolarz jest od nich o dobrych kilka lat młodszy. Po nienajlepszych kilkunastu miesiącach reprezentant teamu Sky w pięknym stylu, po raz drugi w karierze, wygrał Strade Bianche. Następnie ograł Petera Sagana na finiszu Mediolan-Sanremo, co jest, obok mistrzostwa świata największym sukcesem w jego karierze. Po przerwie odbudował dyspozycję i błyszczał w Ardenach, choć do pełnego spełnienia zabrakło trochę szczęścia i trochę innych, niż podejmowane na trasie decyzji.

Tak czy inaczej, drugie miejsce w Amstel Gold Race, siódme w Walońskiej Strzale i trzecie w Liege-Bastogne-Liege, to w połączeniu z marcowymi wygranymi piękne podsumowanie wiosny w wykonaniu Kwiatkowskiego i najlepsze otwarcie sezonu.

Alejandro Valverde

Hiszpan, którego śmiało można nazywać “weteranem szos” (w wieku 37 lat mógłby bez przeszkód startować w kategorii “masters”) wygrał trzy, górzyste etapówki: w Andaluzji, Katalonii i Kraju Basków, co było tylko krokiem do sukcesów w Ardenach.

Piąta (i czwarta z rzędu!) wygrana w Walońskiej Strzale (jest samotnym rekordzistą z wynikiem, którego pobicie trudno sobie wyobrazić) oraz czwarta w Liege-Bastogne-Liege (ma ich tyle samo co Moreno Argentin, do wyrównania osiągnięcia Merckxa brakuje mu “tylko” jednego zwycięstwa) to wielki sukces nie tylko ze względu na same statystyki, ale i na styl.

W preferowanym przez siebie terenie Valverde wydaje się być nie do zatrzymania. Wszyscy wiedzą, jak rozegra wyścig, jak szybko pojedzie w końcówce i co trzeba zrobić, by go pokonać a mimo to linię mety w Huy i w Ans jako pierwszy mija właśnie on.

Quick Step Floors – praca zbiorowa

Kolarze grupy kierowanej przez Patricka Lefevere’a nie zeszli z podium wyścigów klasycznych od Mediolan-Sanremo. Gdyby nie Philippe Gilbert, zapewne ta wiosna zostałaby uznana za porażkę w ich wykonaniu (pierwsze miejsce Kittela i rekord – 5- zwycięstw w Scheldeprijs oraz Lampaerta w Dwars door Vlaanderen to za mało dla grupy o tak wielkiej specjalizacji i ambicjach), ale na szczęście dzięki jego, wspomnianym już, śmiałym akcjom kończą wiosnę z monumentem w postaci Ronde van Vlaanderen oraz cennym Amstel Gold Race.

Co prawda Daniel Martin nie znalazł sposobu na Valverde w Ardenach, ale trzeba pamiętać, że kontuzje wykluczyły z udziału w górzystych klasykach i Gilberta i, trzeciego w Sanremo, Juliana Alaphillipe’a.

Do tego spory udział w sukcesach kolegów miał Tom Boonen, którego pożegnalne tournee zakończyło się na velodromie w Roubaix, gdzie o włos z van Avermaetem przegrał Zdenek Stybar.

O ile w poprzednich sezonach kolarze Quick Stepu często gubili się w najtrudniejszych momentach wiosennych klasyków, o tyle sezon 2017 rozegrali wyśmienicie, zatem należy im się wyróżnienie za pracę zespołową.

Van der Breggen, Deignan i Niewiadoma

W tym roku kobiety dostały swój, pełnowymiarowy “ardeński tryptyk”. Co ciekawe, podium każdego z wyścigów: Amstel Gold Race, Walońskiej Strzały i, zorganizowanego po raz pierwszy, 125 lat po inauguracyjnej, męskiej edycji, Liege-Bastogne-Liege wyglądało dokładnie tak samo: Anna van der Breggen przed Lizzie Deignan i Katarzyną Niewiadomą.

Polka, niczym Dan Martin na Alejandro Valverde, nie znalazła sposobu, by samotnie pokonać dwie rywalki z grupy Boels-Dolmans, ale warto pamiętać, że wcześniej stała jeszcze na drugim stopniu podium Strade Bianche.

Na wyróżnienie w damskim peletonie zasługuje też Coryn Rivera, która wygrała Trofeo Alfredo Binda i Ronde Van Vlaanderen (gdzie Niewiadoma była ósma).

Ponieważ mogliśmy oglądać głównie skróty kobiecych wyścigów i musimy bazować bardziej na relacjach tekstowych, trudno na jednoznaczną ocenę, ale wygląda na to, że zawody pań były tej wiosny nie tylko ciekawe, ale i na wysokim poziomie sportowym.

Kto wygrał kolarską wiosnę 2017?

View Results

Loading ... Loading ...

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments