Czasem ważniejsze niż odpowiedź na pytanie “kto wygra wyścig” jest to, co zwycięstwo będzie oznaczało dla triumfatora. Paryż-Roubaix jest imprezą, podczas której pisane są wyjątkowe historie. Zobaczmy, czyja będzie najciekawsza w tym roku.

Boonen, Boonen i jeszcze raz Boonen

To oczywiste, ale jakże wyczekiwane. Pożegnanie “Tornado Toma” z wyścigiem, któremu zawdzięcza tak wiele i, który to wyścig jemu zawdzięcza niemal tyle samo. Ostatni start, pożegnalne tournee pełne wzruszeń i emocji. Tom Boonen jest tej wiosny mocny i skoncentrowany. Zbudował wysoką formę, której póki co używał do wypracowania zwycięstw kolegów z ekipy. Gdyby udało mu się wygrać, bez względu na styl: czy to po samotnej akcji czy po finiszu z większej grupki, byłby niedoścignionym rekordzistą “Piekła Północy”. Jego poprzednicy: Fabian Cancellara, Johan Musseuw czy Peter van Petegem żegnali się z Paryż-Roubaix pechowo, zatem nawet miejsce na podium, choć nie tak spektakularne, byłoby wyjątkową sprawą.

Mistrz świata wygrywający najważniejszy klasyk

Wszystkie niepowodzenia, wpadki i upadki Petera Sagana tej wiosny poszłyby w niepamięć, gdyby wygrał tegoroczne Paryż-Roubaix. Dodatkowo zaliczyłby dwa zwycięstwa w “monumentach” w koszulce mistrza świata: rok temu we Flandrii i w tym roku w P-R. Słowak z jednej strony będzie pod presją “rozliczenia” kampanii klasyków, z drugiej oczy wszystkich będą skierowane na Boonena i ekipę Quick Step. Warto w tym miejscu wspomnieć, że Sagan nie ma najsilniejszej drużyny, co jest często czynnikiem decydującym o porażce na brukach. Również historia jego startów w tym wyścigu nie napawa optymizmem: najwyższe miejsce, jakie zajął na velodromie w Roubaix to 6. (w 2014r). Zwycięstwo będzie ważnym punktem budowania legendy Petera Sagana nie tylko jako wielkiej gwiazdy, ale i mistrza godnego postawienia w jednym rzędzie z herosami przeszłości.

Ex przełajowcy czekający na swoją szansę

Zdenek Stybar i Lars Boom to byli, przełajowi mistrzowie świata, którzy z powodzeniem radzą sobie w szosowym peletonie. Wiosenne klasyki i trudne warunki to ich naturalne środowisko. To tam mogą wykazać się umiejętnościami nabytymi w cyclocrossie. Obaj zajmowali miejsca w czołówce Paryż-Roubaix i innych, brukowanych klasyków, Stybar stał nawet na podium w Roubaix. Z kolei Boom wygrał deszczowy etap Tour de France 2014 rozgrywany na zbliżonej trasie, do tego w koszmarnych warunkach atmosferycznych. Obaj odnosili też sukcesy w Eneco Tour, wykorzystującym brukowane drogi. Być może mieliby większe szanse, gdyby było zimno i mokro, ale w zapowiadanych warunkach również mogą zaskoczyć rywali.

Bodnar, Stannard…

Czy każdy może być Servaisem Knavenem, Stuartem O’Gradym albo Matthew Haymanem? Wygrana kolarza z drugiego szeregu, który przez większą część sezonu pomaga swojemu liderowi, a nawet ma to robić na trasie z Paryża do Roubaix wcale nie zdarza się tak rzadko. To szczególnie wzruszający moment, gdy taka postać sięga po największy sukces w swojej karierze, choć nikt na nią nie liczył i nikt na nią nie stawiał. Nikt też nie podważa jego jakości, ponieważ ekskluzywni pomocnicy to równie dobrzy kolarze co ci zajmujący pierwsze strony gazet. Kiedy uśmiech losu, palec boży albo zagrywka taktyczna daje im szansę, walczą jak lwy o wyjątkowe trofeum, jakim jest kawałek granitu wręczany zwycięzcy Paryż-Roubaix. Często to jedno z nielicznych, jakie mają w swojej kolekcji, którego zazdrościć mogą im najbardziej utytułowani rywale.

Cierpliwi łowcy

Greg van Avermaet wciąż czeka na swój “monument”. Andre Greipel, który w swojej karierze nawygrywał się już sporo, podczas brukowanych klasyków przemienia się ze sprintera w wytrwałego twardziela szukającego sposobu na historyczny triumf. Na starcie zabraknie kontuzjowanego Sepa Vanmarcke, za to będą Matti Breschel, Sebastian Langeveld czy Sylvain Chavanell. Każdy z nich ma swoje porachunki z klasykami, każdy z nich teoretycznie może być “czarnym koniem” wyścigu. Dla każdego z nich wygrana byłaby ukoronowaniem pięknej kariery zawodowca.

W kolarstwie świetne jest to, że choć kalendarz co roku wygląda podobnie a trasy rozgrywanych cyklicznie zawodów, zwłaszcza “klasyków”, “monumentów” są niemal identyczne, każdy przejazd peletonu to nowa historia.

Kontekst wielu lat kariery, sezonu, kontuzji, wcześniejszych sukcesów i porażek, charakteru zawodnika i jego, często bardzo emocjonalnego stosunku do danej imprezy powoduje, że niektóre zwycięstwa nabierają szczególnego charakteru i zapamiętujemy je na zawsze.

Zdjęcie okładkowe: bram_souffreau, flickr, CC BY SA 2.o

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments