Spośród najczęściej wygrywających zespołów sezonu 2017 tylko dwa: FDJ oraz Direct Energie są zrzeszone w MPCC – Ruchu na Rzecz Wiarygodnego Kolarstwa.Tylko jeden zwycięzca wyścigu męskiego world touru w tym roku należy do klubu wspierającego moralną odnowę sportu rowerowego.

Co to jest MPCC

MPCC, czyli Ruch na Rzecz Wiarygodnego Kolarstwa powstał w 2007r z inicjatywy, głównie, francuskich grup zawodowych. Przynależność do Ruchu zakłada stosowanie dodatkowych, ostrzejszych niż regulacje UCI (Międzynarodowa Unia Kolarska) i WADA (Światowa Agencja Antydopingowa) przepisów antydopingowych.

To m.in. zawieszenie zawodnika po pozytywnym wyniku badania antydopingowego próbki “a”, bez czekania na wyniki próbki “b” (według przepisów ogólnych, taki sportowiec może nadal startować), dwuletnia karencja w zatrudnianiu zawodników, którzy byli zdyskwalifikowani na dłużej niż pół roku, wycofanie kolarza na osiem dni z rywalizacji po zastrzyku z kortykosterydów, podobnie w przypadku wykrycia obniżonego poziomu kortyzolu czy wreszcie zawieszenie całej drużyny po serii wpadek dopingowych jej zawodników. Rozważane też jest zabronienie stosowania tramadolu zarówno między jak i w czasie wyścigów.

W MPCC zrzeszonych jest zaledwie 7 z 18 zespołów World Touru (Ag2r, Bora Hansgrohe, Cannondale Drapac, Lotto Soudal, FDJ, Dimension Data i Sunweb) i 19 z 22 ekip Pro Continental (w tym nasza CCC Sprandi Polkowice).

Zasady przyjęte przez Ruch to awangarda działań antydopingowych, de facto wykluczająca jakąkolwiek “szarą strefę” związaną np. z nadużywaniem TUE (zezwoleniem na stosowanie zabronionych substancji ze względów terapeutycznych).

Najlepsi nie chcą być wiarygodni

W wyścigach World Touru (liczonych jako całość, nie uwzględniając etapów) wygrywali w tym roku kolarze zespołów: BMC, Sky, UAE Emirates, Movistar i Quick Step. Żaden z nich nie należy do MPCC. Tylko Nikias Arndt z Sunewbu, który w styczniu zwyciężył w Great Ocean Race podlega regulacjom Ruchu.

Warto równocześnie zauważyć, że BMC, Sky, Quick Step i Movistar to równocześnie najbogatsze z ekip World Touru.

Czy to znaczy, że w poszukiwaniu “marginalnych zysków” ekipy te posuwają się do praktyk, być może nie nielegalnych, ale przynajmniej wątpliwych moralnie? Cóż, przypadek grupy Sky i de facto systemowego nadużywania w niej procedury TUE, leków nasennych i środków przeciwbólowych sugeruje, że tak właśnie może być.

Czy to znaczy, że te zespoły robią coś wbrew przepisom? Równie wiele wskazuje, że nie.

Wątpliwości natury etycznej mogą zatem mieć jedynie najbardziej zaangażowani fani, którzy mają choćby ogólne pojęcie między tym, co dobre i prawdziwe a tym co złe.

Czczy gest

Wygląda więc na to, że członkostwo w MPCC to bardziej gest i, na własne życzenie, robienie sobie “pod górkę”. Być może ma również znaczenie dla niektórych sponsorów, ponieważ w teorii może chronić ich wizerunek przed ewentualnym skandalem.

Równocześnie, dla tychże sponsorów, liczy się głównie zwrot z inwestycji, wyrażany m.in. ekspozycją w mediach. A tę dają zwycięstwa, o które, stosując rygorystyczne zasady MPCC może zwyczajnie być trudniej.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments