Po siedmiu godzinach jazdy o zwycięstwie w pierwszym “monumencie” sezonu 2017 zadecydowały centymetry. Michał Kwiatkowski, dosłownym rzutem na taśmę pokonał mistrza świata, Petera Sagana.

Sagan – showman, Kwiato – zwycięzca

Nazwijmy rzecz po imieniu. Wyścig otworzył właśnie Sagan, który imponującym atakiem oderwał się od peletonu na ostatnim wzniesieniu dnia, czyli Poggio. Wydawało się, że czołowa grupa zostanie doprowadzona do mety na Via Roma przez mocne ekipy sprinterów, które, niczym team Sky w Tour de France “zabetonowały” rywalizację.

Tymczasem Sagan rzucił na szalę wszystkie siły, zrobił kilka metrów różnicy a gdy dołączyli do niego Michał Kwiatkowski i Julian Alaphilippe, przewaga nad peletonem zaczęła rosnąć.

Ponieważ trzej panowie potrafią znakomicie zjeżdżać, pędząc z Poggio zyskali kolejne sekundy, co wystarczyło do rozegrania finiszu we własnym gronie. Choć to Sagan wydawał się być najmocniejszy, Kwiatkowski zdołał go doścignąć a na ostatnich metrach “wystawić koło” i sięgnąć po zwycięstwo w jednym z najbardziej prestiżowych wyścigów sezonu, nie bez powodu nazywanym “wiosennymi mistrzostwami świata”.

https://twitter.com/TeamSky/status/843142022898864134

Generacja herosów

Zdjęcie z finiszu, na którym Kwiatkowski, Sagan i Alaphilippe walczą o wygraną w Mediolan-Sanremo już teraz trzeba uznać za jednego z faworytów w plebiscytach na najlepszą, kolarską fotografię sezonu.

Nie tylko ze względu na sam, rewelacyjny kadr przedstawiający walczących bark w bark gladiatorów szosy, ale przede wszystkim na jego symboliczny wymiar.

Kolarze, którzy tej wiosny stanęli na podium “Primavery” należą do tego samego, ekstremalnie utalentowanego pokolenia, które przejmuje dowodzenie w zawodowym peletonie. Sagan i “Kwiato” to rocznik 1990, Alaphilippe 1992. Są dynamiczni, są skuteczni i dzięki nim nie musimy się martwić o to, kto zastąpi odchodzących na emeryturę mistrzów wyścigów klasycznych.

Portfolio Kwiatkowskiego

Polak z teamu Sky był już mistrzem świata ze startu wspólnego a także w drużynowej jeździe na czas. Dwukrotnie wygrał Strade Bianche, i po razie E3 Harelbeke oraz Amstel Gold Race. Stał na podium Walońskiej Strzały i Liege-Bastogne-Liege. Jest szybki, dobrze jeździ na czas, potrafi sobie poradzić w terenie górzystym. Do tego świetnie radzi sobie na zjazdach i w terenie wymagającym ponadprzeciętnych umiejętności: na bruku i szutrze.

Kolarz kompletny? A jakże! Tacy właśnie wygrywają w najważniejszych Klasykach, co “Kwiato” raz za razem potwierdza.

Czy to znaczy, że marzenia o dobrym wyniku w wielkim tourze należy odłożyć na półkę? Po 11. lokacie w Tour de France (2013) opcji dobrej jazdy w trzytygodniówce nie można wykluczyć, pytanie tylko, czy warto i czy trzeba, skoro już teraz dorobek Kwiatkowskiego w Klasykach jest tak imponujący. Być może to właśnie jest jego powołanie, dar od Boga, którego nie warto trwonić na górskie etapówki.

Co więcej, Kwiatkowski ewidentnie znalazł sposób na pokonanie Petera Sagana. Był już od niego lepszy w Strade Bianche, w E3 Harelbeke i teraz w Mediolan-Sanremo. Kto wie, może po erze pojedynków Boonen-Cancellara kolejna dekada będzie pamiętana jako czas potyczek Kwiatkowskiego z Saganem?

Sagan pod presją

Na koniec jeszcze kilka słów o drugim na mecie, Peterze Saganie. Słowak, który kolejny rok z rzędu jeździ w koszulce mistrza świata, nie pierwszy raz w tym sezonie pokazał wielką moc.

Jest godnym następcą czempionów z przeszłości. Ma charyzmę, nie boi się brać spraw w swoje ręce ryzykować i… przegrywać. Można śmiało stwierdzić, że na trasie Mediolan-Sanremo był najmocniejszy, i tak jak wielokrotnie w ostatnich kilkudziesięciu miesiącach wziął ciężar otworzenia rywalizacji na swoje barki. Tym razem się nie udało, zapewne uda się w przyszłości. Najbliższy cel to Ronde Van Vlaanderen, gdzie znów oczy całego, kolarskiego świata będą zwrócone na pochodzącego z Żyliny mistrza świata.

PS Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale właściwie na samej linii mety, łańcuch w rowerze Sagana zaczął opuszczać należne mu miejsce na dużej zębatce. To niesamowite, że na tym poziomie wyczynu, w erze “marginal gains”, w sprzęcie wartym grube tysiące euro zdarzają się takie rzeczy!

Zdjęcie okładkowe: Photo LaPresse/ Gian Mattia D’Alberto March 18, 2017 Sanremo (Italy) Sport Cycling Race Milano – Sanremo

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments