Przez dekady wyznacznikiem kolarza zawodowego była powiewająca na wietrze czupryna. Sytuację zmienił dopiero wypadek zakończony śmiercią Andrieja Kiwilewa podczas Paryż-Nicea 2003. Wkrótce potem peleton został ubrany w kaski i tak już zostało.

Jean Robic, niespodziewany zwycięzca Tour de France 1947 był przez kibiców i rywali pogardliwie nazywany “skórzaną głową”. Po urazie głowy, którego doznał kilka lat wcześniej jako jeden z nielicznych chronił się prymitywnym kaskiem.

Nakrycie głowy, które obecnie jest pożądane przez wąsatych fanów rowerów z ostrym kołem, długo było jedynym, dostępnym sposobem na próbę uniknięcia urazu czaszki w razie kraksy.

Jeszcze w latach ‘90 XXw, gdy zaczęły się pojawiać stosunkowo lekkie kaski styropianowe, część kolarzy wybierała właśnie klasyczną wersję skórzaną.

Museeuw Flandres 1998.jpg
By Matheus KatharusPraca własna, CC BY-SA 4.0, Link

Zawodowy peleton długo bronił się przed obowiązkiem ochrony głowy. Choć pomysły, by wymusić jazdę w kasku pojawiały się już około roku 1991 a część krajów zdecydowała się wprowadzić takie regulacje, do wiosny 2003 na większości wyścigów można było się ścigać prezentując światu misternie przystrzyżoną i ułożoną przed startem fryzurę.

Paradoksalnie, gdyby obligatoryjne użycie kasków zostało wprowadzone w tym ‘91 lub ‘92r, być może wciąż żyłby mistrz olimpijski z Barcelony (1992), Włoch Fabio Casartelli, który zmarł po upadku na pirenejskim etapie Tour de France 1995.

Śmierć Casartellego nie zmieniła wiele i dopiero ofiara, którą złożył Kiwilew z zmieniła sytuację.

Przypomnijmy, Andriej Kiwiliew był zdolnym kolarzem z Kazachstanu, który wraz z Aleksandrem Winokurowem przyjechał do Francji w poszukiwaniu szczęścia, sławy i pieniędzy w gronie zawodowców.

Andrei Kivilev.jpg
Fair use, Link

Rozgłos zdobył w sezonie 2001, gdy ukończył Tour de France na znakomitym, 4. miejscu. Owszem, w czołówce znalazł się dzięki przewadze, jaką zdobyła ucieczka puszczona przez peleton na jednym z etapów we wczesnej fazie wyścigu, lecz w górach Kiwiliew bronił się bardzo skutecznie, pokazując nie tylko wolę walki, ale i spore umiejętności oraz wydolność.

Choć nie był już taki młody (w 2001r miał 28 lat), wieszczono, że jeszcze sporo zdziała na trasach najcięższych wyścigów. Szło mu nieźle, w sezonie 2002 zajmował miejsca w czołówce ważnych imprez, m.in. w Paryż-Nicea był czwarty.

Wiosną 2003 prezentował niezłą dyspozycję i był zaliczany do grona faworytów “wyścigu ku słońcu”. Niestety na trasie drugiego etapu upadł na jednym ze zjazdów i zmarł na skutek urazów głowy.

Jacques Anquetil 1967.jpg
By Unknown (Mondadori Publishers) – [1], Domena publiczna, Link

Jak zawsze w takich sytuacjach peleton okrył się żałobą, następnego dnia na metę przed peletonem wjechała cała ekipa Cofidisu, którą reprezentował Kazach (m.in. w składzie z Markiem Rutkiewiczem, Polak również był zamieszany w kraskę Kiwilewa).
Śmierć swojego rodaka szczególnie przeżył Winokurow, który zarówno zwycięstwo w całym Paryż-Nicea 2003 jak i późniejsze wygrane etapowe poświęcał pamięci przyjaciela. Kolejne, pełne emocji gesty przysporzyły “Vino” wiele sympatii i szacunku.

Dyskusja na temat wprowadzenia obowiązkowej jazdy w kasku powróciła a już dwa miesiące później, podczas Giro d’Italia peleton stanął na starcie z chronionymi głowami. Początkowo zawodnicy mogli zdejmować kaski u podnóża finałowych podjazdów, co doprowadzało do absurdalnych sytuacji, gdy walczący o zwycięstwo gwiazdorzy, nie mając w pobliżu pomocników lub samochodów technicznych, rzucali, nie tanim przecież sprzętem do rowu.

Niektórzy kolarze traktowali obowiązek dość elastycznie, m.in. Richard Virenque często jeździł w kasku rozpiętym.

Wkrótce jednak zawodowcy przekonali się do przymusu chronienia swojej głowy a dekadę później kaski zaczęły być wykorzystywane do poszukiwania przewagi nad rywalami.

O ile podczas etapów jazdy na czas nawet najbardziej konserwatywni zawodnicy używali plastikowych osłonek (pełniły one rolę aerodynamiczną a nie ochronną) jeszcze w latach ‘90 XXw, o tyle w drugiej dekadzie XXIw kaski przeznaczone do jazdy na etapach ze startu wspólnego zaczęły być bardziej aerodynamiczne.

Obecnie doszliśmy do sytuacji, że wersje “nie aero” stosowane są wyłącznie podczas górskich odcinków rozgrywanych w szczególnym upale. Na co dzień gros peletonu ściga się w aerodynamicznych modelach, które odpowiednio dopasowane pozwalają oszczędzać cenną energię.

Wprowadzenie obowiązku ochrony głowy nie spowodowało, że wyścigi stały się w 100% bezpieczne. Śmierć Woutera Weylandta (Giro d’Italia 2010) wydarzyła się, gdy nikt nie kwestionował już stosowania tego sprzętu.

Tak czy inaczej, tragedia 11 marca 2003 był przełomem dla kolarstwa i branży rowerowej.

Zdjęcie okładkowe: wikimedia commons, domena publiczna

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments