Jeśli po kilku próbach konwencjonalne podejście do wygrania Tour de France nie sprawdziło się, czemu nie pójść po bandzie i nie porwać się na legendarny dublet?

Po pierwsze kolumbijski kolarz to wielki talent. Od wczesnych lat pokazywał predyspozycje do jazdy w górach, już jako dwudziestotrzylatek stanął na podium “Wielkiej Pętli”.

Bardzo szybko dołączył do grona kolarzy najszybciej pokonujących najcięższe podjazdy. Jako jeden z nielicznych ludzi na świecie jest w stanie w ciągu trzytygodniowego wyścigu kilka razy wspinać z mocą sięgającą 6W/kg.

Co więcej, już nie raz udowodnił, że jest w stanie być szybszy pod górę niż Chris Froome a mimo wciąż młodego wieku cechuje się niebywałą wytrzymałością, potrafiąc w całym wielkim tourze utrzymywać równą, bardzo wysoką dyspozycję.

Pięć razy stał na podium wielkiego touru, z czego dwa razy wygrywał. W 2014 był najszybszy w Giro d’Italia, w 2016 zwyciężył w hiszpańskiej Vuelcie.

Co ważne, w kontekście planów naszego bohatera, właśnie na zeszłorocznej Vuelcie pokonał w bezpośredniej walce Froome’a. Istotnym faktem jest również ten, że dokonał tego po przejechanym na trzeciej pozycji Tour de France (wygranym przez tegoż Froome’a).

Zarówno według Quintany jak i według jego dyrektora sportowego, Eusebio Unzue, Kolumbijczyk był w lepszej formie podczas drugiego z rzędu, trzytygodniowego wyścigu.

Stąd też pomysł, by w poszukiwaniu żółtej koszulki przejechać włoskie Giro. Nie, nie treningowo, lecz walcząc o zwycięstwo.

Tyle teorii. Plan wydaje się mieć sens, nawet, jeśli do wygrania dwóch wielkich tourów w sezonie jest potrzebna nie tylko wybitna forma lidera, ale także odpowiednio dysponowana drużyna. W obecnej formule rozgrywania Touru, ma to szczególne znaczenie właśnie na francuskich szosach.

Nie możemy zapominać również o okolicznościach, w których Quintana wygrywał zarówno Giro 2014 jak i Vueltę 2014. Za każdym razem lider Movistaru zyskiwał kilka minut po zaskakującej rywali akcji. Na Giro wykorzystał zamieszanie związane z potencjalną neutralizacją zjazdów z zaśnieżonej przełęczy Stelvio, na Vuelcie nieuwagę i niekompletny skład zespołu Sky.

W ten sposób nadrabiał straty związane z nie najlepszą jazdą na czas, bo choć jest wybitnym wspinaczem, nie ma na tyle dużej przewagi, by jednym, dwoma atakami w końcówkach podjazdów wygrać wielki tour.

“Na papierze” będzie najlepszym góralem w stawce Giro d’Italia, zakładając prawdziwość sądu o rosnącej dyspozycji w drugim tourze sezonu, można spodziewać się, że będzie również równorzędnym rywalem Froome’a w Tour de France.

Czy to oznacza, że, niczym Miguel Indurain w latach ‘90 XXw jedną nogą wygra Giro a drugą Tour? Cóż, to inne czasy, inne kolarstwo i inne drużyny trzymające w ryzach peleton.

Tak czy inaczej to dobrze, że kolejny śmiałek chce zmierzyć się z legendą, jaką jest wygranie Giro d’Italia i Tour de France w jednym sezonie. Każdemu z nich warto kibicować. Tego typu śmiałość wprowadza sporo kolorytu i dodaje smaku w nowym sezonie.

Zdjęcie okładkowe filip bossuyt, wikimedia commons,  cc-by-2.0

ZOSTAŃ PATRONEM XOUTED

O tym, co to jest Patronite, do czego służy i czemu właściwie proszę Was o wsparcie przeczytacie tutaj. A klikając w banner poniżej możecie zobaczyć mój profil i zrobić zrzutę na dobrą treść o kolarstwie:
Zostań patronem XOUTED patronite.pl/xouted

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments